• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

Antymateria

Użytkownicy
  • Zawartość

    89
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    2

Antymateria last won the day on 11 Listopad 2015

Antymateria had the most liked content!

Reputacja

7 Licznik lajków.

O Antymateria

  • Tytuł

  • Urodziny

Informacje profilowe

  • Płeć
    Kobieta
  1. Ciekawi mnie, w jaki sposób dawniej sprawdzano, czy kobieta była w ciąży. Otóż oglądam serial "Wspaniałe stulecie". Akcja rozgrywa się w XVI wieku na dworze sułtana Sulejmana. Często pojawiał się tam wątek niewolnic, które badała medyczka, aby potwierdzić lub wykluczyć ciążę. W serialu nie miały jeszcze "brzuszka", a jednak były w ciąży. Ciekawi mnie, jak to sprawdzano w dawnych czasach (zakładam, że coś takiego nie pojawiło się w serialu przypadkowo, bez wiarygodnych źródeł)? Czytałam, że dawniej kobiety, w celu potwierdzenia ciąży, oddawały mocz na ziarna zbóż. Jeżeli zboże wyrosło, oznaczało to, że kobieta była w ciąży, a miały za to odpowiadać żeńskie hormony. Ale w serialu chodziło o badanie, więc myślę, że to nie ta metoda. Czytałam też o objawie Chadwicka i zastanawiam się, czy to może być to? Tylko, że ta metoda została wynaleziona w XVIII-XIX wieku, więc albo twórcy serialu pozwolili sobie trochę podkolorować pewne fakty, albo nie o to chodzi. Czy jeszcze można jakoś wykryć ciążę bez współczesnych metod (badanie krwi, moczu, USG)? Czy istniały inne sposoby?
  2. Nightwish - Walking in the Air
  3. Czy to prawda, że jony dodatnie źle oddziałują na organizmy, a jony ujemne dobrze? Czytałam, że jony dodatnie uwalniane są np. z betonu, asfaltu, spalin, a także promieniowania emitowanego przez komputery, telewizory, kuchenki mikrofalowe itp. Jony ujemne z kolei uwalniane są z roślin, bursztynu, ich źródłem miałyby też być koty. Czy możliwe jest, że głaskanie kota i przytulanie się do drzew dobrze oddziałuje na organizm, ponieważ są one źródłem jonów ujemnych, które zobojętniają podobno szkodliwe jony dodatnie? Ile w tym jest prawdy? Osobiście bardzo lubię otaczać się tym, co naturalne, mam w pokoju paprotkę i, w zależności od pory roku, kasztany lub sezonowe kwiaty. Przebywanie wśród drzew relaksuje mnie i wywołuje pozytywne emocje, a także wprowadza spokój. Nikt mi nie musiał tego wmawiać - po prostu mam taką potrzebę i już. Jednak do tej pory nie kojarzyłam jej z jonami. Myślę też, że wiele osób lubi otaczać się naturą, jedni bardziej, inni mniej. Zastanawiam się, na czym miałoby polegać szkodliwe działanie jonów dodatnich, ponieważ one są też w tkankach i komórkach naszego organizmu i występują w równowadze z jonami ujemnymi. Nie wiem też, dlaczego promieniowanie miałoby szkodzić. Dużo się mówi o negatywnym wpływie promieniowania elektromagnetycznego czy światła niebieskiego, emitowanego przez ekrany telewizorów, komputerów czy telefonów, jednak jest ono powszechne. Co więcej, promieniowanie kosmiczne dociera do nas przez cały czas, bez względu na to, ile czasu spędzamy "wyłączeni", tylko z naturą. Czy to wszystko jest niewiarygodne i pozostaje nam tylko cieszyć się kontaktem z przyrodą, bez dorabiania do tego naukowej teorii, czy jednak jest w tym odrobina prawdy?
  4. Od kilku dni budzę się po 4:00 nad ranem i nie mogę zasnąć przez co najmniej pół godziny. Jest to uciążliwe, ponieważ muszę później odrobić ten brak snu i jestem niewyspana lub, jeżeli mam taką możliwość, śpię dłużej i też jestem niewyspana (nie wstaję o optymalnej porze). Zdarzało mi się kiedyś już coś podobnego, ale minęło z czasem. Zastanawia mnie jednak, czy coraz mniejsza ilość światła może mieć na to wpływ. Przypuszczałam raczej, że przy niewystarczającej ilości melatoniny występują problemy z zaśnięciem, a nie budzenie się nad ranem. Z drugiej strony mniejsza ilość światła jest dla mnie odczuwalna i jest to niezbyt komfortowe - trudniej mi rano wstać, a po zachodzie słońca czekam już tylko na nadejście pory snu, choć moja aktywność się nie zmienia. Nie lubię braku światła, pod tym względem najlepsze są dla mnie miesiące wiosny i lata. Wiem, że sztuczne światło nie sprzyja produkcji melatoniny, ale przecież nie ma lepszego rozwiązania. Musielibyśmy zasypiać po zachodzie słońca, jak niektóre zwierzęta. Czy jest jakiś sposób na oswojenie się z coraz krótszym dniem? I co zrobić, aby nie budzić się nad ranem (bo najwidoczniej jest to sprzeczne z fizjologią)?
  5. Czytacie czasopisma popularnonaukowe? Możecie jakieś polecić? Niestety, odnoszę wrażenie, że w Polsce czasopisma o tematyce popularnonaukowej tracą popularność. Większość z nich to przerost grafiki nad treścią, a artykuły dotyczą teorii spiskowych i nawet jeżeli coś z tego jest prawdą, to jest duże nastawienie na sensację, a nie tego szukam. Jedynie "Świat Nauki" trzyma poziom, ale ostatnio nie ma tam artykułów, które mogłyby mnie interesować (kosmos, cząstki elementarne, chemia, biologia, medycyna, neuronauki). "Wiedza i Życie" była ciekawa, poza tym inne np. "Focus", "Świat Wiedzy" czy "XXI wiek" raczej szukają sensacji. Czy istnieją jeszcze inne ciekawe, ale mniej znane czasopisma w języku polskim? Niestety, artykułów w języku angielskim czytać nie potrafię, a poza tym preferuję wersję papierową. Nie zależy mi też na regularnym kupowaniu konkretnego tytułu, ale od czasu do czasu chciałabym przeczytać coś interesującego.
  6. Rzeczywiście, nie skojarzyłam tego, że fotosynteza zachodzi tylko w chloroplastach. Nawet, jeżeli przez łyko do innych części rośliny przedostałyby się produkty fotosyntezy, to bez oddychania nie dostarczyłyby energii komórkom. Piszesz o autotrofach tkankowych. A np. bakterie? Konkretne gatunki są tylko w takich miejscach, w których mają dostęp do związków chemicznych, które mogą utlenić. One nie mają skompilowanej budowy i nie musiałyby oddychać.
  7. Trochę (?) nie ogarniam... Organizmy samożywne wytwarzają sobie energię, która umożliwia im tworzenie wysokoenergetycznych związków. Mogą je wykorzystać do wzrostu, rozwoju tkanek itp. Ale część tych wysokoenergetycznych związków zużywa się do... oddychania. I owszem, podczas oddychania powstaje energia, ale ona tworzy się też wcześniej, Dlaczego nie może być tak, że organizmy autotroficzne pobierają sobie energię (fotosynteza) lub ją wytwarzają (chemosynteza), budują przy pomocy tej energii potrzebne dla siebie związki, a pozostałą jej część zużywają na procesy życiowe (wzrost, rozwój, ruch w przypadku bakterii)? Dlaczego najpierw pobierają energię, by potem ją wbudować w związki, a potem zużyć? Nie mogłyby "żyć" tylko energią? Gdzie logika?
  8. Jaki jest rzeczywisty wpływ kazomorfin na organizm człowieka? Istnieje dużo teorii sugerujących związek picia mleka i spożywania produktów z glutenem z występowaniem autyzmu. Na stronie http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/231r jest napisane tylko o braku istnienia związku między działaniem kazomorfin a występowaniem chorób niezakaźnych. Mnie interesuje jednak inna kwestia, mianowicie, czy jest możliwe rzeczywiste działanie kazomorfin na układ nerwowy (teoria typu "napij się mleka, będziesz lepiej spać"), czy to wszystko ludowe przesądy i efekt placebo?
  9. Dlaczego mózg nie wytwarza i nie magazynuje glikogenu? Dla tego narządu byłoby to korzystne, ponieważ potrzebuje glukozy przez cały czas. A jednak ewolucyjnie nie wykształciła się taka umiejętność, więc musiał istnieć jakiś powód. Jaki?
  10. Ciekawi mnie, dlaczego drożdże można zamknąć w folii aluminiowej w lodówce i one nie obumierają. Nie mają dostępu do pokarmu. Czy temperatura hamuje ich procesy metaboliczne?
  11. Ostatnio w książce Wojciecha Cejrowskiego przeczytałam o występujących w tropikalnej puszczy liściach, które w nocy świecą na zielono. Autor niestety nie podał ich nazwy. Czy ktoś wie coś więcej na ten temat?
  12. Oglądacie seriale? Macie jakieś ulubione? Jeżeli o mnie chodzi, to, no cóż... Nie będę zbyt oryginalna i w sumie pewnie nikt nie podzieli mojego entuzjazmu. :> Ale od pewnego czasu jestem coraz bardziej zafascynowana serialem "Wspaniałe stulecie", opowiadającym o losach haremu sułtana Sulejmana. Nie spodziewałam się, że coś w tym stylu może mnie zainteresować, ale moja mama oglądała, ja zerkałam od czasu do czasu i się wciągnęłam. Choć nie wiem, czy oglądałabym ten serial, gdyby dotyczył innych realiów. Najfajniejsze tam są piękne kobiety i cała ta egzotyczna otoczka. Ale to taki serial dla bab. Oglądam jeszcze "Na dobre i na złe" (tak, tak), chociaż wiem, że ten serial bardzo odbiega od rzeczywistości, ale gdyby nie odbiegał, to nikt by go nie oglądał. Graficznie przedstawia się dobrze, wątki medyczne w porządku (o wiarygodności się nie wypowiadam), życiowe takie sobie. Ostatni sezon słaby, ale i tak innych polskich seriali medycznych nie ma, a amerykańskie mnie nie przekonują. Dobre są też starsze sezony "Rancza", można się pośmiać i nie jest to głupi serial komediowy z wybuchami śmiechu w tle co kilka sekund, tylko ciekawa parodia wiejskiej rzeczywistości. Z mojej strony raczej mało oryginalnie, ale wiem, że na forum są miłośnicy seriali, zwłaszcza zagranicznych, więc spodziewam się, że coś w tym wątku napiszą.
  13. a-ha - Crying In The Rain Uwielbiam głos Mortena.
  14. Nie, nie wychodzę z takiego założenia. Napisałam wyżej, że obiektywnie życie nie ma sensu, każdy musi sam znaleźć sens lub nie musi, jeśli nie chce. To jest wybór.
  15. A to jest ciekawe, ponieważ czytałam kiedyś artykuł jakiejś niemieckiej psychiatry, która pisała o tym, że ludzie czasem mówią, że mają zamiar odebrać sobie życie, po czym to robią. Jak widać, wiedza psychologiczna jest tak pełna sprzeczności, że trudno mieć do niej zaufanie. I właśnie to mam na myśli. Zgoda pacjenta jest ważna w kwestii badań, zabiegów, kobiety w ciąży mogą decydować o warunkach w czasie porodu (była taka ankieta, co moim zdaniem jest fanaberią, a nie prawdziwym problemem, bo dlaczego kobieta ma sama decydować o tym, czy przyjmie opioidy po porodzie). Mówi się o wolności, a zapomina się, że najważniejsza jest wolność wyboru między życiem a śmiercią i tak naprawdę od nas samych zależy, czy i jak żyjemy. Wtrącanie się do tego państwa jest absurdalne i jest reliktem przeszłości po czasach komunizmu. Potrzeba tylko regulacji prawnych, by to dobrze funkcjonowało, bo teraz trzeba ratować każdą osobę w zagrożeniu życia, bez względu na okoliczności. Uważam, że samobójstwo nie musi wynikać z zaburzeń psychicznych, może być świadome, jak wybór pomiędzy mieszkaniem na wsi albo w mieście (taki przykład). To, że ktoś chce popełnić samobójstwo, nie musi oznaczać, że ma zaburzenia psychiczne. Sądzę nawet, że jeżeli ktoś nie zagraża innym osobom, to nie ma problemu. Ratowanie samobójców nie jest etyczne. Jest pozbawieniem ich prawa do decydowania o sobie. Oczywiście, jak napisałam wyżej, w Polsce i innych krajach takie jest prawo, dlatego nie można się temu sprzeciwiać, jeżeli ustawodawca nie stwierdzi czegoś innego. Może jednak kiedyś się coś zmieni. Kilka osób wspomniało, że samobójstwo może być formą wołania o pomoc. Jeżeli ktoś chce zwrócić na siebie uwagę otoczenia w taki sposób, to ma większy problem niż ludzie naprawdę chcący odebrać sobie życie. To jest żałosne i dziecinne zachowanie, którego nie powinno się nawet rozpatrywać w tym temacie. Ale właściwie dlaczego? Po co? To mnie zastanawia, dlaczego jedyny i słuszny pogląd to ten, że życie ma sens. Wszyscy wiemy, że życie obiektywnie nie ma sensu. Sens własnemu życiu nadaje każdy człowiek indywidualnie. Terapia, by "znaleźć sens życia" jest nieetyczna, ponieważ to wmawianie osobie konkretnego poglądu, zabieranie jej możliwości wyboru. Tak wiele się mówi o tym, że światopogląd jest indywidualną sprawą każdego człowieka, jeżeli tylko nie szkodzi innym. Można wybierać między ateizmem i wiarą, między lewicą i prawicą, a pomiędzy życiem i śmiercią nie można. Myślę, że jednak jest to kwestią czasu. Kiedyś wiele zjawisk istniejących obecnie uważano za niedorzeczne. Ostatecznie osoba nie musi poddać się terapii, może tylko udawać, że leczenie na nią działa, ale sam proces leczenia z poglądów wydaje mi się nieludzki i zupełnie niepasujący do XXI wieku.