wadsfg7

Chemia a profil LO

36 posts in this topic

Masz mnie, nigdy tak naprawdę nie chodziłem do szkoły i nie znam nikogo, kto chodził. Chciałem tylko zaimponować kolegom z internetu znajomością tak hermetycznego środowiska, jakim jest liceum, a zrobiłem z siebie głupca. Nie na moją głowę subtelne mechanizmy, rządzące tymi tajemniczymi przybytkami. Nie wiem, czy powinnaś na ogólnodostępnym forum zdradzać te wszystkie sekrety, bo ci jeszcze pani obniży ocenę z zachowania  :lol:

0

Share this post


Link to post

To, że ktoś przez trzy lata męczy się w szkole, w której jest patola to albo na własne życzenie (bo elyta, bo syndrom sztokholmski) ;D albo ma pojebanych rodziców, którzy każą mu tam łazić. 

 

życzę powodzenia na studiach.

0

Share this post


Link to post

Masz mnie, nigdy tak naprawdę nie chodziłem do szkoły i nie znam nikogo, kto chodził. Chciałem tylko zaimponować kolegom z internetu znajomością tak hermetycznego środowiska, jakim jest liceum, a zrobiłem z siebie głupca. Nie na moją głowę subtelne mechanizmy, rządzące tymi tajemniczymi przybytkami. Nie wiem, czy powinnaś na ogólnodostępnym forum zdradzać te wszystkie sekrety, bo ci jeszcze pani obniży ocenę z zachowania  :lol:

 

utwierdziłeś mnie tym postem w przekonaniu, że mam rację

0

Share this post


Link to post

Bardzo lakoniczne te twoje wypowiedzi, a zdaje się jesteś pełna życiowej mądrości. Uświadomisz mnie w czym nie mam racji, jak już się skończysz biczować? Naprawdę jestem ciekaw co się dzieje w głowach ludzi, którym w szkole źle, nie robią z tym nic i dają się zastraszać nauczycielom - bandzie oferm goniącym za durnymi rankingami...

0

Share this post


Link to post

DeVries, zaraz padnie typowe: "cczytaj ze zrozumieniem" xD

0

Share this post


Link to post

@deVries chodziło mi o to, że nie zawsze wszystko jest czarne, albo białe i nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego worka -  że problemy z nauczycielami to zawsze błahostki, na własne życzenie i przecież wystarczy tylko zmienić szkołę

 

masz dość popularny przykład - trzecioklasista dostaje zakaz pisania na maturze jakiegoś tam przedmiotu pod groźbą niezdania (dyrekcja ma w głębokim poważaniu regulamin). zmiana szkoły może nie wypalić, bo szanse na przeniesienie do innego ogólniaka w połowie klasy trzeciej oscylują w granicach zera. pozostają szkoły prywatne, ale oni też niechętnie (i nie za darmo) się zgadzają, poza tym nie każdego stać na taką przyjemność. wtedy taka osoba jest w ciemnej du*ie, bo ma do wyboru zdać i podejść do matury (ale bez przedmiotu potrzebnego na studia), albo nie zmieniać deklaracji i mieć rok w plecy. do kuratorium nie pójdzie, bo i tak nic nie udowodni i co najwyżej ściągnie wizytację i narobi sobie tym jeszcze gorszych problemów. +takie rzeczy dzieją się za zamkniętymi drzwiami, więc nie ma opcji, żeby wiedziała w co się wpakowała na etapie klasy 1-2

 

strasznie rozwlekłe, ale mam nadzieję, że widzisz, do czego zmierzam. jak trafiłeś na porządną szkołę, to dobrze dla ciebie, ale niestety nie wszystkie takie są

0

Share this post


Link to post

(dyrekcja ma w głębokim poważaniu regulamin)

Jest coś takiego jak rzecznik praw ucznia i kuratorium oświaty. A w skrajnych przypadkach prokuratura, a co! :D Jak laska mogła CKE pozwać... Po prostu kompletnie nic nie jest w stanie mnie przekonać, że jakiś buc może sobie powiedzieć, że nie będę zdawał z czegoś matury. Nauczcie się walczyć o swoje, bo potem naprawdę nie jest łatwiej i nie mówię nawet o przepychankach na studiach.

0

Share this post


Link to post

oczywiście, że można się sprzeciwić, ale najprawdopodobniej skończy się to gnojeniem delikwenta przy każdej możliwej okazji. jest rzecznik i kuratorium, ale uderzając do takich instytucji trzeba mieć czym się podeprzeć, bo nie uwierzą na słowo. poza tym: anonimowa skarga - prawdopodobnie wyląduje w koszu bez przeczytania. skarga podpisana imieniem i nazwiskiem - przeczytają i może przejadą się wybadać sytuację, ale będzie od razu wiadomo, kto nakablował i wtedy taka osoba już całkiem by nie miała życia. poza tym cała kadra będzie kryć siebie nawzajem i jeszcze skończy się tym, że obrócą wszystko na twoją niekorzyść. niestety niektórzy ludzie lubią nadużywać swojej nadrzędnej pozycji i potem mamy takie patologie

 

tutaj dochodzimy do wątku z psychoterapią i kółko się zamyka :)

0

Share this post


Link to post

Nie, tutaj dochodzimy do tego, ze niektorzy pozwalaja sie temu kolku zamknac, a niektorzy nie. W dokladnie takich samych sytuacjach. Jak ktos pozwala, to jest to jego wina, ale wtedy powinien pomocy szukac juz z samego tego powodu, ze pozwolil. Ale oczywiscie mozna robic tak jak ty - szukac usprawiedliwien, a nie rozwiazan. Bo do kazdego rozwiazania da sie znalezc jakis powod, zeby z niego nie skorzystac.

0

Share this post


Link to post

jeśli miałeś na myśli coś w rodzaju "to, czy kółko się zamknie zależy w dużej mierze od charakteru i odporności psychicznej danej osoby" no to się zgadzam, bo ludzie się różnią pod tym względem

 

i żeby skończyć ten burzliwy offtop (który sama zaczęłam :ph34r:) dodam tylko, że dalej obstaję przy zdaniu, że nie wszystkie problemy da się tak łatwo i prosto skategoryzować i że w przypadku niektórych rozwiązywanie ich na siłę w oparciu o własne przekonania może przynieść więcej szkód niż pożytku

0

Share this post


Link to post

Mieliśmy w LO taką chemicę - postrach szkoły. Ile się natrzęsło tyłkiem przed jej zajęciami, to się natrzęsło. Ale umiała nauczyć. Raz jeden rodzic postraszył ją kuratorium, efekt: zmiana podejścia do ucznia na dwa dni. Zresztą ponoć Kuratorium Oświaty było w jej sprawie powiadamiane (ale to podobno), ówczesny nasz dyrektor stał w konfliktach rodzic/uczeń kontra Chemica za uczniem, ale ponoć KO orzekało, że "Ta Pani dobrze uczy, ma świetne wyniki, i nic się jej nie da zrobić". Jak odeszła z naszego LO, ja byłem wtedy już na studiach, poszła na zasłużoną emeryturę, i przyjęli jakieś szczawice po studiach ledwo. I poziom nauczania chemii spadł. Ja chodziłem do klasy ogólnej, bo był jeden matfiz i 3 ogólne, chciałem na humana ale nie otworzyli, moją "C" czasem traktowano jak biolchem - bo w przeszłości mego LO klasy "C" były biolchemami. I tak się człowiek uczył tej chemii, częste zastępstwa dawano chemicy, która przeznaczała je na robienie zadań z Pazdry z gwiazdką. Zaś z bioli zadania często kosmiczne, ale u mnie do zdania, podręcznik i zeszyt nie wystarczał - po latach okazało się że moja biologica robiła testy nam na podstawie podręczników dla studentów medycyny :D Siostra mnie pocieszała na początku LO, że wszystko jest dla ludzi. Bo za moich  czasów to LO trzymało niezły poziom, ale często właśnie - kosztem nerwów. Ponoć połowa klasy A, czyli matfizu, zawsze najbardziej elitarnego profilu mojej szkoły leciała na środkach uspokajających. Bo oni zawsze dostawali tych najbardziej wymagających nauczycieli. W porównaniu z nimi liznąłem jedynie tej "elytarności" :D głównie za sprawą chemiczki i pani od matematyki z matfizów :( która 3 miesiące na zastępstwie uczyła mnie fizyki, same zadania, zero teorii, zero tłumaczenia. Koszmar. Gdyby ta na zastępstwo została nam przypisana na dłużej, to musiałbym zmieniać LO. Albo klasę.

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz