• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

Giardia Lamblia

Pomocnik
  • Zawartość

    359
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    24

Giardia Lamblia last won the day on 20 Listopad 2015

Giardia Lamblia had the most liked content!

Reputacja

61 Licznik lajków.

O Giardia Lamblia

  • Tytuł

  • Urodziny 30.09.1993

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Pasożytowanie; Eco-terroryzm
  • Płeć
    Mężczyzna

Lokalizacja

  • Lokalizacja
    Jelito cienkie

Ostatnie wizyty

3992 wyświetleń profilu
  1. Szczerze mówiąc od 4 roku i w górę takie opisy przestają mieć sens. Wszystko zależy od asystenta na jakiego natraficie na zaliczeniu. U jednych wystarczy umieć powiedzieć dzień dobry, u innych trzeba już wykazać się wiedzą. Praktycznie każdego przedmiotu to dotyczy. Tak samo na egzaminach. Z książek przyda się mały Szczeklik i dermatologia Jabłońskiej. Nic więcej. Jak ktoś koniecznie chce to Jarema do psychiatrii, ale da radę bez. Ja przeczytałem góra 1 rozdział? A i tak było to zbędne - psychopatologia z Jaremy powinna gdzieś krążyć po plikach. Zresztą jest też wykupiona przez bibliotekę wersja elektroniczna na stronie ibuk. Jedyny "trudny" (a też nie do końca, zależy od egzaminatora) egzamin ustny to dermatologia. U niektórych asystentów kolokwium dopuszczające jest trudniejsze od egzaminu, ale trzeba mieć pecha. Niemniej na 4 roku zapomnicie, że studiujecie, bo to jedno wielkie bajlando.
  2. Trzeba mieć wszystkie zaliczone. Pierwsze 2 terminy są pisemne, 3 termin ustny. Są do tego jakieś chore zasady naliczania punktów ujemnych do egzaminu, jeżeli potrzebujesz większej ilości terminów (np 4 czy 5), ale o tym poczytaj w regulaminie na stronie zakładu http://www.farmalodz.pl/ Ocena semestralna to średnia.
  3. Szczerze to plan sesji jest winą tylko i wyłącznie starosty U nas całe szczęście wszystko rozplanowane jest tak, że mamy czas na naukę. U Was rzeczywiście było to zrobione źle. Ps - opis III roku gotowy
  4. Zupełnie zapomniałem Powstanie w przeciągu najbliższych dni.
  5. Moje doświadczenia i rady z roku akademickiego 2015/2016 Książki: Diagnostyka laboratoryjna - do zaliczenia może przydać się mały Szczeklik, bo opracowanie nie zawiera wszystkiego, co niezbędne. Internetowa, darmowa wersja wystarczy. Farmakologia i toksykologia - ciężko powiedzieć, miałem dużego Mutschlera i korzystałem z niego, ale tak na prawdę najważniejsze były prezentacje przedstawiane na zajęciach oraz prace domowe tych asystentów, którzy układali kolokwium. Bez podręcznika do farmakologii spokojnie da się przeżyć, o ile macie dostęp do prezentacji. W drugim semestrze na kolokwium z recept Indeks Leków - aktualne ceny MP Genetyka kliniczna - nic Immunologia ogólna - Immunologia Abbasa jest to podstawowy podręcznik, którego uczymy się rozdział po rozdziale. Tłumaczenie nie zachwyca, ale nie licząc 1 rozdziału jest całkiem ok. Medycyna ratunkowa - nic Mikrobiologia - Diagnostyka bakteriologiczna Szewczyka (UWAGA - darmowa wersja wykupiona przez naszą bibliotekę jest dostępna na stronie IBUK) + Mikrobiologia Heczko (nie ma sensu całego kupować, bo przeczytacie może 1/10 jak nie mniej) ludzie z mojego roku powinni mieć pdf najnowszego. Patologia - Patologia znaczy słowo o chorobie Stachury i Domagały (w grę wchodzi tylko i wyłącznie wersja nowa z bodajże 2008 roku, starsze wydanie jest za stare; szkopuł polega na tym, że tego podręcznika już od lat nie drukują, więc albo wydacie duuuuuużo pieniąszków na wersję kolorową, używaną albo musicie kupić ksero; czy warto? zależy na kogo traficie, o tym niżej) Propedeutyka chirurgii - nic Propedeutyka chorób wewnętrznych - ja miałem na hematologii i są 3 możliwości (zależy u kogo zaliczacie). 1) wystarczą prezentacje - wtedy nic. 2) mały Szczeklik 3) Podręcznik małego okultysty i zaklinacie rzeczywistość. O tym niżej. Na innych oddziałach ponoć nic. Propedeutyka onkologii - pytania na zaliczeniu są na podstawie podręcznika Kordka, ale nie ma sensu jeszcze kupować całego podręcznika. Propedeutyka pediatrii - nic Propedeutyka psychiatrii - pytania na zaliczeniu są na podstawie rozdziału o psychopatologii - Psychiatria Marka Jeremy. Z tego co pamiętam na IBUKu jest najnowsze wydanie za darmo do czytania. Gdzie fartuch? Wszystkie propedeutyki (poza onkologią - bo to seminarium na sali wykładowej oraz psychiatrią - bo pacjenci tego nie lubią), mikrobiologia, immunologia oraz fakultet zblokowany. Buty na zmianę? Wszystkie propedeutyki (poza onkologią - bo to seminarium na sali wykładowej), mikrobiologia, immunologia, medycyna ratunkowa (!jeżeli macie zajęcia z adiunkt!), genetyka kliniczna (jeżeli macie czyste, to nie będą zwracać uwagi) oraz fakultet zblokowany. Gdzie stetoskop? Propedeutyka pediatrii i chorób wewnętrznych, ew. fakultet zblokowany. Obowiązkowe wykłady? Farmakologia - minimum 60% (wykładów jest 40) Immunologia ogólna - były bileciki-naklejki, które podwyższają ocenę, nieobowiązkowe Medycyna ratunkowa - cóż, u mnie nie było takich cyrków, jak u Was na 2 roku, nieobowiązkowe Propedeutyka chirurgii - miało miejsce jakieś spięcie miedzy dziekanatem a tą katedrą, więc raczej obowiązkowo trzeba być wpisanym na listę obecności (if you know what i mean ). Propedeutyka pediatrii - podpisy dawały jakieś punkty doliczane do punktacji po zdaniu kolokwium. Propedeutyka psychiatrii - obowiązkowe, lista często przed wykładem puszczona w świat, a po wykładzie może się okazać, że nikt Was nie wpisze/nie da wam kartki do wpisania się. Nieobecność ponoć skutkuje tym, że na 4 roku trzeba odrobić wykłady, na których się nie było (2 zasłyszana wersja - jest się odpytywanym z treści tego wykładu). Przedmioty, zaliczenia, egzaminy: Diagnostyka laboratoryjna - Przedmiot na którym trzeba wkładać całą, nawet najbardziej rezerwową energię, by nie zasnąć. Już byli tacy, co mieli przez to problemy. Tematy omawiane na przedmiocie są przydatne, ale a) tak statyczna forma prowadzenia zajęć nie ma możliwości trafić do nikogo b) te informacje/prezentacje nie są udostępniane, a zanotować wszystkiego nie dacie rady i c) koniec końców zaliczenie jest całkiem łatwe i przyjemne, więc na a) i b) można przymknąć oko. Zaliczenie ustne, losujecie 2 wyniki badania laboratoryjnego i omawiacie zgodnie z tym jak nauczycie się na zajęciach. Do tego kilka pytań o badania z tego co wylosowaliście i możecie odhaczyć ten przedmiot. Farmakologia i toksykologia - W zasadzie najbardziej wymagający przedmiot. Po 11 ćwiczeń w semestrze, z których są po 3 kolokwia w semestrze. U nas było tak: - I semestr 1-3 leki magistralne (to legendarne, które piszemy na 100% - pod względem materiału jest bardzo łatwe, tylko jakakolwiek pomyłka niestety nie wchodzi w grę - stąd trudność); 4-7 autonomiczny, GKS, przeciwhistaminowe, układ oddechowy; 8-11 przeciwbólowe i neuroleptyki - II semestr 12-16 krew, nadciśnienie, moczopędne, ChNS, niewydolność serca 17-22 cukrzyca, układ pokarmowy, antybiotyki oraz kolokwium z pisania recept na leki z wykładów (tak, tych 40 wykładów... całe szczęście kolejne terminy są już dużo łatwiejsze, bo są z leków z zakładowego wykazu) Na ćwiczeniach są kartkówki zawierające zazwyczaj 2 pytania z poprzedniego tematu (np. jedno to recepta a drugie jakis mechanizm leku, działanie niepożądane, itd.) oraz 1 pytanie z kolejnego tematu (w zależności od asystenta, to może być coś np. o receptory, o wymienienie leków z danej grupy, itd.). BARDZO dużo zależy od tego, na kogo traficie. A raczej na kogo >nie< traficie, bo cóż... jest asystent, który ma ambicje zostać legendą tego zakładu. Szczęśliwcom może się zdarzyć, że kartkówki nie będzie Ale warto uczyć się tego na bieżąco, bo przy pierwszym podejściu do tematu trochę tego jest. Kolokwia mają formę bardzo restrykcyjną. Wręcz wojskową . Pytania wyświetlane są na ekranie, a wy musicie wcześniej wydrukować we własnym zakresie puste recepty i kartę odpowiedzi. Jako że kolokwium trwa 30 minut, to zazwyczaj jest tak, że w 1 części (teoretycznej) na 10 pytań macie w ciagu 1-2 minut najpierw przeczytać pytanie, potem się zastanowić, a potem udzielić odpowiedzi. A mogą być 4 podpunkty, albo jakiś chory schemat z 8 lukami ^^. Nikt tutaj cofać dla Was nie będzie. Zegarek odmierza czas, slajdy zmieniają się same. Potem 10 recept, również na czas. Tutaj mamy kolejny absurd. Uczymy się na pamięć nie tylko nazwy substancji czynnej ale również a) nazwy handlowej oraz b) dawki. Traci się na naukę tego zazwyczaj dodatkowy dzień. Strata czasu jak nie wiem co, bo leków na jedno kolokwium jest po kilkadziesiąt. Oczywiście i tutaj asystent potrafi albo pomóc, albo (tak jak to ma miejsce w wypadku >TEGO< asystenta) zaszkodzić. Indeks leków można (a nawet trzeba) mieć tylko i wyłącznie na kolokwium z pisania recept z wykładów. Chodzi o Indeks Leków - aktualne ceny MP, czyli wersję maksymalnie skróconą bez dawkowania i wskazań. Ja się uczyłem przede wszystkim z prezentacji. Nawet duży Mutschler nie ma wszystkiego, o co pytają, a prezentacje to mają. Antybiotyki również z prezentacji, tym razem takiej udostępnionej przez zakład. Jak zdacie powyższe (co jest tą trudną częścią), to pozostaje egzamin (łatwiejsza część) - giełdy jest w cholerę i jeszcze trochę, ale bez niej tego nie zdacie. Genetyka kliniczna - Cykl zblokowanych ćwiczeń i seminariów. Zwracam uwagę, że do zajęć (tzn. ćwiczeń) z dr H radzę dobrze się przygotować z prezentacji - bo będziecie pytani. Nie na ocenę. Zaobserwowałem, że stopień przygotowania grupy (z naciskiem na grupę, bo każdy odpowiada po kolei) koreluje z łatwością kolokwium. Zanim zostaniecie dopuszczeni do kolokwium musicie też napisać kartkówkę, część nie miała ani 1, a część miała praktycznie codziennie - znowu, zależy jak bardzo jesteście zaangażowani w zajęcia. Dodatkowo na zajęciach z dr B dostajecie możliwość zrobienia krótkiej prezentacji na zadany temat i na podstawie wysłanych materiałów. Dobrowolnie. Taka praca nagradzana jest 2 pkt do kolokwium, co niektórym ułatwia zaliczenie (bo dodawane są niezależnie od zdania). Kolokwium jest ostatniego dnia bloku, co łatwiejsze wersje to giełda/proste drzewo rodowodowe/wałkowane informacje z prezentacji (szczególnie dr H). Trudnej wersji nie widziałem, ale ponoć masakra. Ludzie potrafili podchodzić do tego po 5-6 razy. Egzamin jak w przypadku farmakologii, tylko mniej. Immunologia ogólna - Nam już rozblokowali te ćwiczenia. Z tygodnia na tydzień uczymy się danego rozdziału podręcznika. Zajęcia zaczynają się kartkówką na 5 pytań, zalicza 7/10 pkt a niezdane trzeba poprawić. Same ćwiczenia są niestety nudne, bo to powtarzanie tego, co było w podręczniku. Nawet rysunki na slajdach są te same co w podręczniku, tylko po angielsku. Gdyby zajęcia nie były tak potwornie nudne, to sam przedmiot byłby całkiem fajny. Kolokwium końcowe to pytania z podręcznika, prezentacji z zajęć, i części praktycznej prezentacji. Także niestety trzeba przeczytać to wszystko, samym Abbasem może być ciężko zdać. Medycyna ratunkowa - Obydwa zajęcia zaczynają się kartkówką. Zaliczenie obydwu skutkuje zaliczeniem przedmiotu. Giełda jak nie macie zajęć z adiunkt, a jak z adiunkt, to niekoniecznie giełda. Raczej wytyczne. Poprawka ustnie. Bywa, że ludzie kilka razy podchodzą. Zabawne (a mam na myśli czarny humor) jest to, że będzie to jedyny raz jak na tych studiach będziecie symulować używanie defibrylatora, robić intubacje dotchawiczą czy zakładać różne rurki/maski. Następny raz będzie już na egzaminie calutki rok później. Także ten... Uczelnia Uczy Hej Ho! Mikrobiologia - Zajęcia podzielone są na 2 bloki tematyczne każdy kończący się kolokwium. Najpierw blok ogólny, w którym uczymy się podstawowych pojęć, grup bakterii, barwień, pożywek, podłoży i nazw bakterii wraz z jednostkami chorobowymi charakterystycznymi dla nich oraz wirusów i antybiotyków. W międzyczasie są 3 kartkówki - wejściówki na 5 pytań. Potem blok szczegółowy, zakażenia charakterystyczne dla każdego z układów, regulacje szpitalne, w zasadzie rozwinięcie tego, co było wcześniej. Znowu 3 kartkówki po 5 pytań. /Z kartkówek trzeba uzbierać 18/30 pkt, żeby być dopuszczonym do egzaminu. Kolokwia trzeba zaliczyć. Średnia ze wszystkich ocen musi być większa niż bodajże 3 - najlepiej uzbierać na kartkówkach. Z kolokwium jest tak, że na 2 terminie są te same pytania co na 1. Współpracujcie z woj-lekiem Egzamin tak jak z genetyką. Patologia - Zbyt wiele nie opowiem, bo miałem najbardziej lajtową opcję ze wszystkich możliwych. Jednakże są tacy, co rzeczywiście muszą się uczyć a przedmiot jest dla nich drugą farmakologia. Niektórzy cisną ze Stasi, inni z podręcznika, a innym wystarczą prezentacje. Wszystko i to dosłownie >wszystko< zależy na kogo traficie. Zajęcia nudne jak flaki z olejem, histologia v2 bo rysujecie te bzdurne preparaty mikroskopowe. O zaliczeniu z patologii sekcyjnej też nic powiedzieć nie mogę. Na patologii sekcyjnej w tym roku było bardzo dużo sekcji, bo zakład nawiązał współpracę z kolejnym szpitalem. Ja na 10 zajęć miałem chyba z 5 sekcji, w tym 1 sekcję wcześniaka. Egzamin giełdowy (inaczej nikt - dosłownie nikt - by go nie zdał). Bardzo duża i posrana giełda, przeznaczcie na nią minimum 3-4 dni. Niektórzy mówili o tygodniu. Jak dobrze ją ogarniecie to będzie luzik, serio, bez spiny. Propedeutyka chirurgii - zajęcia zaczyna się prelekcją, a potem idziemy na oddział w mniejszych grupkach klinicznych. Zajęcia na oddziale są najczęściej z rezydentami, czasem pokazują ciekawe rzeczy - np. zabierają na izbę przyjęć. Czasem trafi się operacja, niestety nic nadzwyczajnego, bo zazwyczaj wycięcie tarczycy (to jest chirurgia endokrynologiczna) a rzadziej wyrostek/pęcherzyk. Niewiele widać, bo pole operacyjne jest bardzo małe. Niektórzy mieli naukę szycia, trzeba było przynieść własne podudzie świńskie. Jak miałem zajęcia na oddziale z profesorem, to każdy po kolei badał chirurgicznie - tj. badał brzuch pod kątem podstawowych chorób. To co na LNPMK. Jakaś zmiana opatrunku też się może zdarzyć. Kolokwium to formalność Propedeutyka chorób wewnętrznych - mogę napisać jak jest na hematologii. Zazwyczaj zaczynamy wysłuchując odprawy (może wam się trafić ciekawa przepychanka słowna ). Potem nudna jak flaki z olejem prelekcja w zasadzie będąca przekopiowanym małym Szczeklikiem (poza tymi, które nie są na slajdach - z dr B i profesorami) a potem idziemy na oddział i badamy podmiotowo/przedmiotowo. Do tej przeciągającej się ponadtygodniowej części nic bym więcej nie dodawał - dopiero potem zaczyna się kłopot. Jest to jedyny oddział, gdzie do zaliczenia realnie trzeba się przygotować i realnie można je uwalić. Składa się z 2 części. Wywiadu pozytywno-negatywnego (czyli na co pacjent choruje i na co pacjent nie choruje - zbiera się go z godzinę) wraz z przepisaniem go lekarskim językiem. Potem odpowiedź ustna. Teoretycznie powinno się to odbyć jednego dnia, ale w praktyce każdy umawia się na inny termin, żeby nauczyć się do odpowiedzi i przepisać na czysto/skorygować historię choroby. Niektórzy straszliwie czepiają się historii choroby i trzeba poprawiać po kilka razy (jak czegoś wam brakuje, bo nie dopytaliście, to spokojnie możecie wykazać się kreatywnością), a inni niezbyt się tym przejmują. Instrukcje dostajecie od doktora B (adiunkt), ale nie zdziwcie się, jak wam potem jakiś profesor wyśmieje, że piszecie o tym co wskazuje na brak niewydolności prawokomorowej. Natomiast do dr B NIE ZAPOMNIJCIE (!!!!!!!!) o żadnej z jego uwag. Dopóki nie będzie zawierać wszystkiego, to wam tego nie podbije. Odpowiedź ustna u prof. zazwyczaj giełdowa. Najgorzej jest u dr B. Spokojnie, da się to zdać. Niżej napiszę swoje uwagi, bo byłem tym szczęśliwcem (pechowcem). Prezentacje raczej zawierają wszystko i wystarczą. Dr B (Po złożeniu ofiary z dziewicy oraz spaleniu czarnego kota): Pierwsze pytanie "na zachętę" to w 90% pytanie albo o niewydolność PK albo obrzęk płuc. To musicie mieć obcykane tak bardzo, jak tylko się da. Wszystkie objawy podmiotowe i przedmiotowe - ale - nie wolno wam powiedzieć nic niezwiązane z tematem, bo was wyprosi. Tylko to co rzeczywiście jest charakterystyczne dla niewydolności PK - to akurat jest w małym Szczekliku. Z obrzękiem płuc jest gorzej, ale zrobiłem i udostępniałem opracowanie (nomen omen - z anglojęzycznych podręczników do Intensywnej Terapii) które treściowo zadowoliło dr B. Na blachę. Bez zająknięcia. Z pełnym zrozumieniem (bo może dopytywać >dlaczego<). Jak zabłyśniecie na tym pytaniu, to na kolejnych może wam się zdarzyć jakieś drobne potknięcie. U mnie skończyło się na 3 zagadnieniach, ale niektórzy mieli np. 5. Co mogę jeszcze doradzić, to doczytajcie o zapaleniu płuc (różnicowanie płatowego od śródmiąższowego), bo tego nie ma w małym Szczekliku oraz o powikłaniach choroby wrzodowej (perforacji - co się wtedy dzieje). Generalnie układu oddechowego mocno się czepia. Mnie się udało za którymś razem, ale byli tacy, co poszło im przy 1 podejściu. Szczęście też jest ważne. Nie poddawajcie się, wyciągajcie wnioski z poprzednich podejść. Propedeutyka onkologii - pogadanka z prof. Kordkiem. Ciekawe, bo sam profesor jest ciekawym człowiekiem. Zaliczenie giełdowe ew... popytajcie starszych roczników, bo historie są przezabawne ^^ na 10 pytań. Propedeutyka pediatrii - 4 dni zajęć "wyjściowych" - w domu małego dziecka (odebrane rodzicom/porzucone dzieci do końca 1 r.ż), w żłobku (do końca 3 r.ż.), przedszkolu (do końca 6 r.ż.) i noworodki (do końca 1 m.ż) . Zajęcia wyjściowe - w zależności od prowadzącego - albo wyglądają tak, że zaczynamy pogadanką, potem zabawa z dziećmi i ich badanie, a następnie znowu prelekcja (postlekcja?), lub kończymy samą zabawą/badaniem. Zajęcia mają na celu zaprezentowanie różnice w kolejnych etapach rozwoju psychomotorycznego na wczesnych etapach. Charakterystyczne zachowania, cechy, na które trzeba zwrócić uwagę, itd. Reszta dni to zajęcia w szpitalu, które znowu zaczynamy i kończymy seminarką. Tak naprawdę regulaminowo z 4h pobytu codziennie tylko 1h jest na oddziale. Absurd - ale tak jest. Zbieranie wywiadu, badanie, pogadanki i inne takie - standard. Dużo czepialstwa, jak źle traficie, ale da się przeżyć. Zaliczenie to zebranie wywiadu w grupce 2-3 osób (asystent pomaga to zebrać do kupy) i zaprezentowanie krótko przed panią profesor na obchodzie (spokojnie, tego nikt nie ocenia!). Drugim etapem jest kolokwium testowe. U mnie weszło tak z 90% giełdy, ale niektórzy cóż... mają pecha ^^. Najważniejsze czego tutaj macie się nauczyć, to odróżniać dziecko, które "jest w 22 tygodniu" oraz które "ma 22 tygodnie" Ponoć dużo osób na LEKu popełniało w takim zadaniu błąd. Propedeutyka psychiatrii - nauka psychopatologii i przeprowadzania wywiadu psychiatrycznego. Jest kilka oddziałów, ja np. miałem na psychiatrii młodzieżowej (zależy od tego kogo wam przydzielą) - oj ciężko jest nie tylko słuchać ale i wypytywać tych nastolatków o ich problemy. Część prowadzących ciekawie prowadzi zajęcia na oddziale, a część każe na siebie czekać godzinę. Zawsze zaczyna się prelekcją z psychopatologii. Kolokwium zaliczające to kolokwium z pojęć psychopatologii, czyli 1 rozdział podręcznika. Można tez zdać ucząc się z prezentacji. Podsumowując: Jak dotrwacie do egzaminów, to zakończyliście 3 rok. Nauka w sesji letniej jest, ale to nauka giełdowa. Kiedyś próbowali coś z tym zrobić i cóż... zdawalność była tak tragicznie niska, że nie spodziewałbym się tutaj jakichś zmian. Farmakologii uczcie się odpowiednio wcześnie.
  6. Możesz poczytać o limicie Hayflicka (np. angielska wikipedia)
  7. Źle zadałeś pytanie, bo na nie można odpowiedzieć tyle, że tak nie jest, a przynajmniej nie do końca. Ta komórka, która żyje do 10 dni, to jest komórka wyspecjalizowana, tj. w fazie G0. One zazwyczaj się już nie dzielą, a tak krótki czas życia świadczy o intensywnym metabolizmie. Powstała przez podział komórki macierzystej, która prawdopodobnie w ogóle się nie specjalizuje - żyje znacznie dłużej niż 10 dni np. dopóki nie zajdzie jakaś letalna mutacja, albo nadmierne nagromadzenie >czegoś< (np. dysfunkcjonalnego białka, którego juz nie da się rozłożyć) co spowoduje jej apoptozę. Ewentualnie zadziała czynnik zewnętrzny i na drodze nekrozy nam ją zabije. Natomiast jeżeli założymy, że może się podzielić, to nie może mieć tak krótkiego życia ("warunki idealne", czyli nic nam jej celowo nie zabija). Krótko: Czas życia w wypadku komórek niedzielących się zależy od ich metabolizmu i to co napisałeś nie ma tutaj zastosowania. Czas życia w wypadku komórek dzielących się zależy od ilości podziałów (chyba, że jest to komórka macierzysta, potencjalnie nieśmiertelna) - rzeczywiście w stałych warunkach to może być ileś dni, aczkolwiek nie musi, więc nie określa się tego w ten sposób. Stąd prowadzenie badań na komórkach np ludzkich, w których nie grzebaliśmy (nie unieśmiertelniliśmy ich metodami inżynierii genetycznej) jest tak trudne. Ograniczona liczba podziałów i nawet "idealne" warunki nie muszą być dla nich "idealne".
  8. Jak skończę sesję.
  9. Eh... dobra - wytłumaczę. Tinder to aplikacja docelowo do randkowania, jednakże używana do kolacji ze śniadaniem. Tylko takiej bez kolacji i bez śniadania, na szybciora. Właśnie z takimi dziewczynami z rzeczywistości. Bez udziału neta (udział ogranicza się do znalezienia/zaprezentowania co natura dała/umówienia się). Tak, to działa w ten sposób. Osoby, które korzystają mówią, że specjalnie trudne to nie jest.
  10. Co jest esencją tindera
  11. Każda uczelnia ma swoje własne zasady. U mnie od kilku lat są grupy kliniczne 6-osobowe.
  12. Sęk w tym, że zwolennicy pro-life są przekonani, że to właśnie ich myślenie jest racjonalne. Problem leży w błędnych założeniach (próba wartościowania na siłę). Bo "nauka może się mylić", a "wiara jest uniwersalna". Hipokryzja.
  13. https://www.cke.edu.pl/images/_KOMUNIKATY/20150909_Informacja_MATURA_calosc.pdf 3.7
  14. Ktoś tu nie wie co to tinder
  15. Jeżeli pytasz o pierwotną przyczynę - ewolucję - prawdopodobnie nikt nie zna odpowiedzi. Jeżeli pytasz o wtórną przyczynę - skład enzymatyczny, itd. czyli to co mamy - to a) stężenie tłuszczów mocno koreluje z posiłkami, nie jest utrzymywane na względnie stałym poziomie b) cały aparat kontrolujący metabolizm komórki, dostępność substratów energetycznych, jest po prostu mocno ukierunkowany na pobieranie/wytwarzanie glukozy, glikogenolizę (wątroba, mięśnie p prążk, astrocyty i pewnie jeszcze jakieś komórki), glukoneogenezę c) glukoza może być metabolizowana w warunkach beztlenowych d) potrzeba więcej tlenu do uzyskania tej samej ilości energii z tłuszczów względem glukozy (glikoliza tlenowa) e) glukoza jest łatwiejsza do transportu, pływa w osoczu w stanie wolnym, lipidy muszą być transportowane jako lipoproteiny. Ot tak, co mi przychodzi do głowy jako pierwsze.
Partnerem serwisu są: Karty Plastikowe | Optymalizacja zus | Więcej informacji o kartach www.plastkart.pl