• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

hauerdex

Użytkownicy
  • Zawartość

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Licznik lajków.

O hauerdex

  • Tytuł

  • Urodziny
  1. Znalazłem przypadkiem ciekawą publikacje, dotyczącą energetyki jądrowej: Link
  2. No właśnie, każda "katastrofa" (raczej wypadek) zmniejsza szansę zajścia kolejnego takiego zdarzenia, gdyż coraz lepsze są systemy zabezpieczające. Dobrze by było jedynie, gdyby rozpowszechnili tą technologię reaktorów na tor (to chyba te potrafią przerobić paliwo niemalże w 100%), gdyż uran mimo wszystko też się kiedyś skończy. I chyba faktycznie elektrownie jądrowe są jedynym racjonalnym wyjściem z obecnej sytuacji energetycznej na świecie. Aby możliwe było zastosowanie tych "ekologicznych" źródeł energii, trzeba by całkowicie zreorganizować cywilizację pod względem zużycia energii. (np. budować miasta tak, by wszędzie dało się dostać np. pociągiem, nie stosować oświetlenia sztucznego w ciągu dnia, oszczędzać energię na każdym kroku - żadne tam suszarki i żelazka nie wchodziłyby w grę) Co do "odnawialnych" źródeł - i tak cała ta energia pochodzi ze Słońca - wiatr (różnica temperatur itp.), światło, ciepło, biomasa (no to nazwał bym odnawialne - bo to co spalimy za jakiś czas znów powróci do formy cukrów, dzięki fotosyntezie). Co do energii geotermalnej - istnieje hipoteza, że w jądrze ziemskim zachodzą zjawiska nuklearne, jeśli to prawda - to może też ma to dużą szansę powodzenia. Miejmy nadzieję, że wymyślą jak ujarzmić fuzję... To by był prawdziwy przełom (o ile jakieś zachłanne koncerny się nie dobiorą do tego).
  3. O widzę że rozgorzała niezła dyskusja. Damianie wyluzuj trochę. Sprawność ogniw fotowoltaicznych faktycznie jest niska, starego typu miały te 12%, teraz sprzedawane (monokrystaliczne) mają trochę więcej, jakieś 15-17% Kiedyś czytałem że podobno NASA dysponuje ogniwami o sprawności około 40%, ale według mnie nawet jeśli to prawda, to przede wszystkim nie będą one dla nas dostępne, bo już wysoko postawieni ludzie o to zadbają... Gdybyśmy mieli przy domach takie, to wszyscy, którzy sprzedają ropę, węgiel, uran itp. straciliby znaczną część dochodów. Moim zdaniem idea przydomowych generatorów energii jest jedną z najbardziej realnych i sensownych (zresztą planuję w przyszłości zrobić sobie coś takiego). I tu sprostowanie - sprawność turbin wiatrowych wynosi nie 12%, ale najmniej około 30%, sprawność prądnic także nie 12% ale blisko 100% (zależnie od konstrukcji, większość powyżej90%). Ale to nie turbiny wiatrowe są wg mnie najbardziej obiecujące, lecz np. biogaz. Bardzo dobre są także kolektory słoneczne, przecież i tak większość prądu zużywamy na ogrzewanie wody. Wracając do głównego tematu energetyki jądrowej, myślę, że powszechny strach ludzi jest spowodowany niewiedzą i wspomagany przez rożne kampanie antynuklearne, które są pewnie finansowane przez producentów ropy, węgla, gazu itp. Krzysiek 354 pisał, że budowa dużo kosztuje - budowa każdej elektrowni dużo kosztuje, niezależnie, czy węglowej, jądrowej, gazowej, wodnej, słonecznej(zresztą najdroższa). Jeśli chodzi o bylejakość polskiego budownictwa, to zastanawiam się skąd bierze się ten przesąd. Nie zawsze Polacy wszytko psują i kradną - nie wiem dlaczego, wszyscy tak mówią, a w innych krajach jest dokładnie to samo. Z resztą od wielu lat w Polsce pracuje reaktor jądrowy (w Świerku pod Warszawą), a nic złego się nie dzieje. Zresztą prowadzą tam badania poważane na całym świecie - np. zmianę struktury metale poprzez bombardowanie neutronami - uzyskują tworzywo o niesamowitych właściwościach. Paliwo do elektrowni jądrowej ładuje się bardzo rzadko - w starych typach niemnącej co roku, w nowych dużo rzadziej. Faktycznie przepracowane paliwo może być problematyczne - ale są już reaktory potrafiące zużywać paliwo praktycznie w 100%, a nawet używać domieszek zużytego paliwa z innych reaktorów. Ale prawdziwy przełom nastanie gdy opanujemy stabilną fuzję termojądrową...
  4. Jednorazowo można też próbować odkurzaczem (serio), da się ich całkiem sporo wciągnąć, ale to raczej kiedy jest ich naprawdę dużo. Później tak jak napisał Damian trzeba usunąć to czym się żywią - owoce, rozlane wino (te muszki wybitnie lubią wino ) itp.
  5. Ciekły azot można kupić np. w Linde (czy jakoś tak, firma sprzedająca gazy techniczne), tylko trzeba mieć swoje naczynie Dewara (taki "duży termos"), inaczej może być ciężko. Kiedyś kupowałem w Linde suchy lód, zrobiłem sobie pudełko ze styropianu i nasypali mi bez większego problemu. Tylko trzeba trochę uważać, bo można sobie zrobić takimi rzeczeni krzywdę (odmrożenia itp.), ogólnie nie jest to jakoś bardzo groźne, ale czasami warto pomyśleć zanim się coś zrobi (np. oblanie kogoś ciekłym N2 - nie radze).
  6. Napisałem że badaniem atomów zajmuje się głównie fizyka (wszelkie cząstki elementarne - model standardowy itp.), a nie fizyka zajmuje się głównie badaniem atomów Poza tym to był tylko przykład, fizyka jest bardzo szeroką dziedziną, a w miarę postępu nauki ciągle się powiększa(jak wszystkie dziedziny nauki).
  7. Takie spory są całkowicie bez sensu. Wszystko o czym tu mówimy to po prostu elementy natury/(wszech)świata , ponazywane i podzielone na działy przez człowieka. Prosty przykład - czym zajmuje się chemia: - zazwyczaj reakcjami chemicznymi, czyli między innymi sposobem łączenia się cząsteczek, atomów itp. A badaniem atomów zajmuje się już głównie fizyka. Takie spory są bez sensu, gdyż wiele rzeczy pasuje pod obydwie dziedziny. (np. termochemia: entalpia itp. w szkole jest omawiana zarówno na chemii jak i na fizyce)
  8. Określenie źródło prądu można rozumieć na różne sposoby. To co masz na myśli to (o ile dobrze mi się wydaje) takie źródło jakie jest na schematach obwodów (czyli na rysunku np. dwie kreski jedna dłuższa, druga krótsza). Jest to źródło prądu stałego (zazwyczaj ogniwo elektryczne - np. zwykła bateryjka). I faktycznie w takim źródle prądu na dwóch jego elektrodach gromadzą się przeciwne ładunki elektryczne. Można powiedzieć że jest to pompa ładunku, która przy udziale np. energia chemicznej (jak w ogniwach) transportuje elektrony (ładunki ujemne) z jednej elektrody (+) na drugą (-), wytwarzając różnicę potencjału, czyli po prostu napięcie elektryczne (gdy podłączymy odbiornik, to popłynie prąd, czyli elektrony przemieszczą się z minusa na plus). W elektrowni wodnej (zresztą praktycznie w każdej innej np. atomowej, gazowej, węglowej, wiatrowej) prąd powstaje w prądnicy. Najprościej mówiąc jest to jakby odwrotność silnika tzn. dostarczamy energii mechanicznej, a ona zamianie ją na energię elektryczną. Woda (lub para) przepływa przez turbinę (jest to coś jak np. śruba okrętowa - kręci się pod wpływem ruchu wody, czy pary albo sprężonego gazu), która napędza prądnice. Zazwyczaj prądnica wytwarza prąd przemienny, czyli taki jaki mamy w gniazdku. Prąd z gniazdka posiada częstotliwość 50Hz, czyli upraszczając w ciągu sekundy 50 razy zamienia się miejscami + i -. (nie odbywa się to skokowo, tylko tak jak wykres funkcji sinus). Taki prąd można przerobić na stały stosując diody (najlepiej mostek prostowniczy - 4 diody odpowiednio połączone), czyli elementy elektroniczne, które przepuszczają prąd tylko w jednym kierunku. Najprościej mówiąc działa to tak, że gdy w danym momencie prąd płynie w kierunku przewodzenia diody, to po prostu przechodzi przez nią, a gdy płynie w odwrotnym kierunku to dioda go blokuje. W bardzo dużym uproszczeniu, w ten sposób z elektrowni można zrobić źródło prądu stałego. Ale mi wyszedł zawiły "wywód", mam nadzieję że będzie w jakiś sposób pomocny.
  9. Jeśli chodzi o sterylizację, to używamy wybielacza rozcieńczonego wodą około 1:10 (Towarzysz Damian nie napisał). I tak jak kolega napisał roślinki bezpośrednio przed umieszczeniem na pożywce są jeszcze maczane w około 70% etanolu, płukane w sterylnej wodzie destylowanej i dopiero wykładane na pożywkę. Ale faktem jest że różne rośliny bardzo różnie reagują na sterylizację w podchlorynie. Trzeba eksperymentalnie to sprawdzić. Aha, chciałbym jeszcze dodać że roztwór wybielacza można zobojętnić małą ilością kwasu do neutralnego pH, gdyż normalnie zawiera on NaOH. Może to też wpłynąć na stan fragmentów roślin po moczeniu. Pozdrawiam wszystkich
  10. Jak na razie komora sprawuje się nam doskonale. Oczywiście będzie jeszcze wykańczana, ale na razie działamy na takiej jak jest. Zrobiliśmy już dość sporo pojemniczków z roślinami i wszystkie są sterylne. Jedynie na korzeniu storczyka wyrósł grzyb, ale jest to najprawdopodobniej jego grzyb symbiotyczny. Zresztą wygląda i zachowuje się inaczej niż pleśń, która zazwyczaj wyrastała w kulturach robionych w niezbyt czystym cleanboxie.
  11. Zastanawiam się nad samodzielnym wykonaniem jakiejś sensownej czaszy grzewczej, jak najmniejszym nakładem kosztów. Pomysł mam taki: Obudowa z metalowej blachy zwiniętej i zespawanej (ew. jakiś garnek, lub inne metalowe naczynie). Wewnątrz wyściółka z wełny mineralnej (albo szklanej), na niej element grzewczy (odpowiednio zwinięta i ułożona grzałka). Oczywiści doprowadzenia prądu solidnie zabezpieczone przed zwarciem z czymkolwiek. Wydaje mi się że coś takiego powinno działać. Głównym problemem jest dla mnie zdobycie odpowiedniej spirali grzewczej. Idealna byłaby spirala w otulinie z włókna szklanego, dająca się zwinąć. Nie mam pojęcia skąd wziąć coś takiego. I tu przychodzi mi na myśl żeby wykonać coś takiego samemu. Np. spiralę grzewczą (najlepsza była by taka z koralikami np. z prodiża) obwinąć materiałem z włókna szklanego. I chyba tak to właśnie zrobię. Tylko nie jestem pewien w jakich sklepach dostanę np. taką tkaninę szklaną (wiem tylko że używa się tego razem z żywicą między innymi do naprawy wszelakich łódek, jachtów i kajaków). A grzałkę chyba w sklepach z częściami AGD, albo na złomie . Kolejny problem dla mnie to dobór mocy i powierzchni grzałki. Moc z tego co widziałem waha się od kilkudziesięciu do kilkuset watów. Ale najlepiej będzie zrobić płynna regulację (jakiś prosty regulator np. na triaku). I termostat, ale to raczej w późniejszym czasie. Powierzchnia grzałki powinna być chyba jak największa (żeby kolba była równomiernie ogrzewana)? I jeszcze jedna sprawa, tutaj już nie mam pojęcia. A mianowicie wielkość - czy ma sens wykonanie jednej dużej czaszy (np. na 1 lub 2l kolbę), czy będzie dało się tego używać do mniejszych kolbek np. 500 albo 250ml? Bardzo proszę o jakiś sugestie i czy porady, bo temat nie jest dla mnie oczywisty. (szczerze mówiąc nigdy nie używałem takiej czaszy) Gdy będą jakieś postępy postaram się zrobić zdjęcia i opisać jak to zrobiłem. Pozdrawiam wszystkich Hubert
  12. Z tekstu wywnioskowałem że najpierw do tego autoklawu dajemy odczynniki, w odpowiedniej kolejności. Jako ostatni dodajemy powoli, w okresie 5-10 minut roztwór wodny kwasu glikolowego, ciepło reakcji zostaje zużyte do topienia indolu, więc nie ma niebezpieczeństwa. I dopiero potem zamykamy autoklaw i włączamy na 18h na 250*C. Więc dlatego wywnioskowałem tu podniesieni ciśnienia, ponieważ zamykamy autoklaw. Jak wiadomo autoklaw (taki zwykły do sterylizacji) działa tak że podnosi ciśnienie, tym samym podnosząc temperaturę wrzenia wody. Więc z analogii pomyślałem o tym ciśnieniu. Jeśli chodzi o płaszcz to jak dorwiemy odpowiednią grzałkę to zrobię czaszę grzejną. Problem jest właśnie z grzałką, musiał by to by np. drut oporowy w ceramicznej otulinie. Pod drutem wełna mineralna, nad nim trochę wełny mineralnej lub jakaś tkanina z włókien szklanych i było by OK. Obudowa z blachy albo jakiegoś garnka . Tylko nie mam pojęcia skąd wziąć odpowiednią spiralę grzewczą. A ile w ogóle kosztują fabryczne czasze? Takie najprostsze, nawet bez termostatu, bo mogę sobie go dorobić. A mieszadło to fakt, wiele razy doskwierał nam już jego brak. Kiedyś wykonałem magnetyczne, ale nie nadaje się gdy trzeba grzać naczynie. Sorry za offtopic.
  13. Dzięki za zainteresowanie Z tym że tam dodaje się roztwory wodne, więc zastanawiam się czy można to grzać w zwykłym ciśnieniu atmosferycznym, czy ze względu na obecność wody temperatura nie będzie za niska. Jak zakupię indol to będę to oczywiście robił w skali myślę 10 razy mniejszej (albo i jeszcze mniejszej na pierwszą próbę, tylko czasu trochę szkoda...), bo bym zbankrutował na tym indolu. Chyba że są jakieś łatwe metody jego syntezy (ta z Vogla odpada). http://en.wikipedia.org/wiki/Indole Tu podają rożne metody i np. z glikolu dietylenowego i aniliny dało by się. I tu mam kolejne pytanie: czy może nie być tych podstawników (wodory zamiast łańcuchów węglowych) i co to może być za katalizator. Oczywiście jak będziemy robić to postaramy się porobić zdjęcia itp., tylko to nie wygląda u nas tak jak się może wydawać - np. nie posiadamy nawet czaszy grzejnej, ani mieszadełka. Zamiast czaszy używamy łaźni powietrznej nad płytką kuchenki elektrycznej, zamiast mieszadełka to zdarzało się mieszać całym statywem... Ale mieszadło to będziemy musieli już jakieś wykombinować, bo 18h stać przy tym to masakra. Chyba szykują się zakupy... Ale czego się nie robi dla pasji. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
  14. Dzięki za słowa uznania Ogólnie rozmnażanie roślin w ten sposób jest bardzo fajne, szczególnie gdy co tydzień przychodzimy do naszej pracowni i sprawdzamy co dzieje się w naszych pojemniczkach. Teraz mamy w planie na najbliższe weekendy mały remont w naszym "labie" i budowę fitotronu (szafy z oświetleniem i ogrzewaniem dla naszych roślinek). Gdy już dobrze opanujemy hodowlę "łatwych" roślin (tych które łatwo się ukorzeniają itp.) weźmiemy się prawdopodobnie za jakieś ciekawsze okazy (może jakieś owadożerne, albo więcej storczyków).
  15. Znalazłem dosyć prostą metodę syntezy kwasu indolilo-3-octowego: http://www.orgsynth.org/orgsyn/orgsyn/prepContent.asp?prep=cv5p0654 Tylko zastanawiam się nad tym autoklawem (rocking autoclave). Rozumiem że chodzi tu zapewne o urządzeni w którym można przetrzymywać mieszaninę reakcyjną w stałej temperaturze i chyba dużym ciśnieniu. Tam jest podana temperatura 250*C, więc jeśli np. woda ma w tej temperaturze wrzeć to całkiem spore ciśnienie musi tam być. Nie wiem czy dobrze to zrozumiałem więc proszę o jakieś rady. Czy w ogóle możliwe jest przeprowadzeni takiej reakcji bez tego autoklawu? (no bo szybkowar chyba tego nie wytrzyma...) Znalazłem wcześniej w Preparatyce Organicznej Vogla metodę syntezy tego związku, ale jest dużo bardziej skomplikowana i wymaga kilku odczynników których nie mamy, a poza tym jeden z etapów (grzanie pod chłodnicą zwrotną) trwa 80 godzin Więc ta reakcja z podanej strony była by dla nas dużo przystępniejsza. Chyba że właśnie przedłożyć czas prowadzenia tej pierwszej reakcji bez stosowania autoklawu (pod chłodnicą zwrotną)? Pozdrawiam wszystkich