• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

Nitrogenium

Farmacja
  • Zawartość

    77
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    5

Nitrogenium last won the day on 20 Grudzień 2016

Nitrogenium had the most liked content!

Reputacja

7 Licznik lajków.

O Nitrogenium

  • Tytuł

  • Urodziny 14.05.1996

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    języki obce, historia, podróże, nauki ścisłe, literatura
  • Kto
    Farm. WUM IV rok
  • Płeć
    Mężczyzna

Lokalizacja

  • Lokalizacja
    W-wa / Siedlce
  1. O wszystkim możesz przeczytać tutaj: https://en.wikipedia.org/wiki/Oil_refinery
  2. Wzór na ciśnienie hydrostatyczne ma postać: p = ϱ g h Z kolei wzór na siłę ciężkości ma postać: F = m g Dodatkowo, gęstość opisana jest wzorem: ϱ = m / V Z połączenia wszystkich tych wzorów otrzymujemy wyrażenie: p = (m g h) / V = (F h) / V Aby obliczyć ciężar klocka, musimy przekształcić powyższe wyrażenie do postaci: F = (p V) / h Objętość klocka V: 2 cm x 2 cm x 10 cm = 40 cm3 Głębokość h = 7 cm Ciśnienie hydrostatyczne p = 0,07 N/cm2 Podstawiając do wzoru, otrzymujemy: F = (0,07 N/cm2 x 40 cm3) / 7 cm = 0,4 N Nie wiem, dlaczego nie ma takiej odpowiedzi, według mnie wszystko jest dobrze obliczone...
  3. Popełniłeś bardzo duży błąd, a jest nim zbyt dużo książek. Lepiej ograniczyć się do jednego/dwóch podręczników i jednego/dwóch zbiorów zadań, a nie brać wszystko, co jest na rynku. Do samej chemii 8 książek? Serio?! Nie szkoda Ci kasy na coś, co Ci posłuży tylko przez rok? Dla mnie to trochę bez sensu. Jeśli chodzi o biologię, dobrze jest robić dużo różnorodnych zadań, ale jeśli chodzi o chemię, wystarczy porobić tyle zadań, by potem już bez problemu móc podobne rozwiązać. Oczywiście, można sobie wyznaczyć taki cel: rozwiązać ponad 3000 zadań ze zbiorów Witowskiego, ale po co? Przesada jest tu absolutnie niewskazana. Ja przez całe liceum prawdopodobnie nawet tysiąca zadań (łącznie z biologii i chemii) nie zrobiłem, a jakoś uzykałem 72% z biologii i 85% z chemii na maturze - przy czym Witowskiego nawet palcem nie dotknąłem, bo uznałem to za coś niepotrzebnego. Jeśli rozwiążesz ponad 3000 zadań, będziesz się mógł tym tylko pochwalić i pewnie pomoże Ci to zdać maturę, ale to wszystko. Zmęczysz się, przez takie katowanie się tymi zadaniami w pewnym stopniu chemia Ci zbrzydnie (co w przypadku farmacji jest stanowczo niewskazane na pierwszych dwóch latach) i efekt może być nawet odwrotny od zamierzonego. Miarą znajomości chemii nie jest liczba rozwiązanych zadań, lecz dokładne zrozumienie materiału. Zamiast przesadzać z liczbą zadań z chemii do rozwiązania, lepiej byłoby, gdybyś robił jak najwięcej zadań z matematyki, bo bez rozwiązywania zadań nie da się jej opanować. To jest jedyna porada z mojej strony. Nie znam się co prawda na zbiorach zadań, ale słyszałem bardzo dobre opinie o zbiorach Pana Kiełbasy. Sam z mojej strony poleciłbym zbiory Pana Kłaczkowa z Oficyny Edukacyjnej K. Pazdro z serii podręczników do starej podstawy, ale to poziom rozszerzony, więc nie bardzo. Natomiast porad dotyczących nauki biologii do matury nie potrafię udzielić, ponieważ zdałem tę maturę trochę na farcie, a trochę dzięki temu, że przez ostatni miesiąc przed maturą spiąłem cztery litery i zabrałem się do nauki (ale nie do zadań). Jeśli chodzi o motywację, to nie powinieneś mieć z tym problemu, skoro będziesz chodził na korepetycje ze wszystkich tych przedmiotów. Zdecydowanie gorzej byłoby wtedy, gdybyś sam się uczył w domu i nikt by nad Tobą nie stał - wtedy szuka się innych rzeczy do roboty.
  4. Czy warto walczyć kolejny rok? Wydaje mi się, że tak. Jeśli zawsze chciałeś studiować medycynę, to się nie poddawaj. Najlepiej wg mnie spędzić kolejny rok w domu i się porządnie przygotować do matury z biologii. Zastanów się może, jakie błędy popełniałeś podczas nauki do pierwszej poprawy matury i staraj się ich już więcej nie popełniać. Co warto studiować w międzyczasie? Nic. Jeśli chodzi o studiowanie i przygotowanie do poprawy matury - nie polecam. Co prawda rok temu u mnie na Farmacji wielu osobom udało się poprawić maturę i dostać na lekarski, stomatologię etc., ale trzeba naprawdę wiele poświęcić, ponieważ z jednej strony chcesz przygotować się do (kolejnej) poprawy matury, na co musisz poświęcić trochę czasu, a z drugiej strony musisz przygotowywać się do kolokwiów, zaliczeń itp., co zajmie Ci zdecydowanie więcej czasu. Lepiej wg mnie skupić się na tej poprawie matury. Niektóre kierunki biologiczne i chemiczne mogą się wydawać interesujące i naprawdę są, ale: 1) kierunek "plan B" lepiej wybrać, jak już kompletnie stracisz nadzieję (chodzi o to, że np. będziesz na biotechnologii, kiedy zrezygnujesz już z lekarskiego, ale dojdziesz do wniosku, że w takiej sytuacji to wolisz jednak studiować neurobiologię i musisz zmienić kierunek studiów - po prostu w takiej sytuacji wybrać inny kierunek na spokojnie), 2) nie ma takiego kierunku, który pomógłby w przygotowaniach do matury, nawet taka zwykła chemia, bo to jest kompletnie inny poziom i więcej nowych zagadnień.
  5. 1. Między medycyną oraz stomatologią a farmacją oraz chemią jest bardzo duży rozstrzał. Albo jedno, albo drugie. Farmacja jest według mnie nawet cięższa niż lekarski. Jeśli wydaje Ci się, że studia mogą być za ciężkie, to na nie nie idź. Albo po prostu przestań tak się wszystkim stresować. Należy podejść do wszystkiego na luzie, spokojnie. 2. Ja bym się nauczycielem nie przejmował. Miałem na koniec z biologii 2 albo 3, już nie pamiętam, a z matury 72%. Byłem zdecydowanie najgorszy, a nauczycielka dużo wymagała. Ale ja miałem to gdzieś i chyba wyszło mi to na dobre. Nie spinaj się, nie warto. 3. Jeśli w wymaganiach rekrutacyjnych nie ma mowy o języku angielskim rozszerzonym, to możesz go zupełnie olać. Tak czy inaczej ludzie na wszystko patrzą, nawet jak masz tytuł laureata olimpiady z łaciny to się Ciebie spytają, po co w takim razie idziesz na medycynę, a nie na filologię.
  6. pH + pOH = 14
  7. Pięć miesięcy na całą chemię organiczną na poziomie liceum zdecydowanie wystarczy. Węglowodory, halogenki, alkohole, fenole, aldehydy, ketony, kwasy karboksylowe, estry, tłuszcze, aminy i amidy, hydroksykwasy, aminokwasy, białka, cukry - na to wszystko wystarczyłyby nawet trzy miesiące. Jeśli chodzi o organiczną, radziłbym się wnikliwie skupić na izomerii optycznej, żeby ją zrozumieć (nie jest taka wcale banalna), poza tym reszta rzeczy jest w miarę prosta do zrozumienia. Mechanizmów w liceum chyba nie ma (tylko takie ogólne jeśli już), więc nie powinno być problemów z ogarnięciem wszystkiego w pięć miesięcy.
  8. Jeśli nie masz normalnie rozszerzonej chemii, a chcesz ją zdawać na maturze, lepiej zabierz się do tego po kolei. Chemia organiczna jest dopiero na samym końcu. Niektórych rzeczy w chemii organicznej nie da się zrozumieć bez chemii nieorganicznej.
  9. Posiadanie wielu książek nie zagwarantuje Ci zdania matury na minimum 80%. Zagwarantuje Ci to za to wiedza, zrozumienie materiału i logiczne myślenie. Poza tym i tak po maturze te książki do niczego Ci się nie przydadzą, więc po co wydawać tyle pieniędzy? Uspokój się trochę, jest jeszcze dużo czasu, jesteś dopiero w drugiej klasie. Zamiast histeryzować zabierz się do porządnej, spokojnej, nieraptownej i dokładnej nauki.
  10. Ja maturę z biologii zdałem na 72%, a opierałem się wyłącznie na podręcznikach Nowej Ery (z których korzystaliśmy w szkole), vademecum ze WSiP-u oraz vademecum Pyłki. Zadań zrobiłem tyle, co nic, tzn. bardzo mało w porównaniu z tymi, co bez przerwy je tłukli, a niektórzy nawet przerobili wszystkie możliwe matury. Jeśli chodzi o uczenie się nawet w ferie i wakacje - zamęczysz się. Choć wydaje mi się, że prędzej w ogóle nie będzie Ci się chciało do tego zabierać, bo wakacje to wakacje i trzeba się mocno skupić, żeby się za coś zabrać, bo po prostu się nie chce. Słoneczko świeci, na dworze ciepło, wszyscy się spotykają ze znajomymi - nie chce się więc siedzieć w książkach. Muszę przyznać, że lepiej już przerabiać materiał powoli, ale od razu z zadaniami, niż przerobić na łeb na szyję cały materiał w krótszym czasie, i dopiero potem zabierać się za zadania. Skup się na procesie nauki, a nie na celu, bo jak będziesz zbyt zapatrzona w cel - przerobienie całej teorii do III klasy - to nie będziesz wystarczająco skupiona na uczeniu się, które jest tu i teraz. Olej dodatkowe książki, nie jest Ci to do niczego potrzebne, chyba że się czymś naprawdę interesujesz. Jeśli chodzi o serię "Chemia dla licealistów" z Pazdry - jest to dość stara seria, powiedziałbym, że przestarzała, bo bardzo dużo materiału wypadło dawno temu z programu licealnego. Sugerowałbym więc odstawienie "Budowy materii w oczach chemika" i podobnych pozycji...
  11. Pozwolę sobie podzielić moją odpowiedź na kilka części: 1. Piszesz, że biologia i chemia to Twoje dodatkowe przedmioty, więc nie jesteś na biol-chemie? 2. Ja szczegółowych notatek w liceum nie robiłem, pisałem tylko to, co pani na biologii pisała na tablicy, a w domu sobie czytałem podręcznik. Z kolei na studiach moja nauka to praktycznie samo robienie notatek, ale też trzeba umieć to robić. Całych podręczników nikt nie jest w stanie przepisać, więc wygląda to tak, że w tych notatkach zawiera się najważniejsze rzeczy. 3. Chcesz wiązać przyszłość z medycyną, więc nie wmawiaj sobie, że MUSISZ umieć całą biologię i chemię, bo sobie poważnie szkodzisz. Nakręcasz się negatywnie tym, ile masz do zapamiętania (co też jest samo w sobie złe, bo przede wszystkim trzeba rozumieć materiał, a nie uczyć się go na pamięć bez sensu), i w efekcie się stresujesz. Z biologii przyda Ci się na studiach naprawdę niewielka część tematyki licealnej (cytofizjologia, biochemia, anatomia i fizjologia, genetyka), a z chemii praktycznie nic, bo jedyna chemia, jaka jest na lekarskim, to elementy chemii na biochemii, czyli tyle co nic. 4. Widzę, że dużą wagę przywiązujesz do dużej liczby podręczników i zbiorów zadań - i tak tego wszystkiego nie przerobisz. Nie jestem wcale niemiły, po prostu trzeba wybrać sobie jakiś jeden, góra dwa zbiory zadań i jeden główny podręcznik oraz jedno Vademecum. Wydajesz niepotrzebnie pieniądze, bo wszystkie te książki do niczego Ci się nie przydadzą na studiach. Jeśli zmniejszysz to nadmierne parcie i dobrze podejdziesz do nauki, na pewno sobie poradzisz. Zastanów się nad tym, co robisz źle i popraw to, żeby już nie popełniać takich błędów w przyszłości.
  12. Jeśli studiujesz lekarski, to raczej konieczność zaopatrzenia się w atlas anatomiczny jest oczywista... Nie wypowiem się o tym, który atlas jest lepszy, bo się na tym nie znam, ale wielu moich znajomych jest zadowolonych z Sobotty.
  13. A potem po wielu takich przygodach wychodzi się z STI...
  14. Mniejsza liczba przedmiotów nie oznacza, że będzie można łatwiej się na wszystkich skupić, bo z biologii i chemii będziesz miał poziom rozszerzony, a to już wymaga sporo wysiłku. Powodzenia. Mnie by się nie chciało, wakacje nie są po to, by uczyć się do szkoły, bardzo możliwe, że się wypalisz jeszcze przed początkiem II klasy. Zadaj sobie jedno pytanie: po co Ci czerwony pasek na świadectwie? Dla zaspokojenia własnych ambicji? A może nie jest Ci potrzebny w ogóle do szczęścia? Wiem, jak to jest, kiedy ktoś chce się skupić na wszystkim, więc Ci opowiem, jakie są tego konsekwencje. W pierwszej i drugiej klasie olałem biologię i chemię na rzecz języka polskiego (i częściowo historii, ale można to pominąć). W liceum lepiej szła mi chemia niż biologia, więc bezpieczniej się czułem na chemii. Na biologii jechałem na 1 i 2, na chemii na 3. Próbną maturę z biologii w grudniu w III klasie napisałem prawie najgorzej, 30 kilka procent. Morał z tego jest taki, że na wszystkim bardzo ciężko się skupić, o ile się da. Więc zastanów się, czy ten czerwony pasek jest wart zachodu. W moim przypadku zajęcia z języka polskiego były nawet więcej niż warte, bo taki solidny humanistyczny kurs dwa razy w życiu się nie zdarza, o ile ktoś w ogóle ma szczęście, że trafi na takiego wspaniałego nauczyciela. Gdyby nie to, byłbym zupełnie innym człowiekiem w tej chwili.
  15. Święte słowa!