• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

prosperiusz

Użytkownicy
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Licznik lajków.

O prosperiusz

  • Tytuł

  • Urodziny 02.05.1998

Informacje profilowe

  • Płeć
    Mężczyzna

Lokalizacja

  • Lokalizacja
    Sczecin
  1. Ja zdaję Centralne Egzaminy Wstępne w 2016 roku, z biologii i chemii. Więc ten wątek w sam raz dla mnie
  2. Mieliśmy w LO taką chemicę - postrach szkoły. Ile się natrzęsło tyłkiem przed jej zajęciami, to się natrzęsło. Ale umiała nauczyć. Raz jeden rodzic postraszył ją kuratorium, efekt: zmiana podejścia do ucznia na dwa dni. Zresztą ponoć Kuratorium Oświaty było w jej sprawie powiadamiane (ale to podobno), ówczesny nasz dyrektor stał w konfliktach rodzic/uczeń kontra Chemica za uczniem, ale ponoć KO orzekało, że "Ta Pani dobrze uczy, ma świetne wyniki, i nic się jej nie da zrobić". Jak odeszła z naszego LO, ja byłem wtedy już na studiach, poszła na zasłużoną emeryturę, i przyjęli jakieś szczawice po studiach ledwo. I poziom nauczania chemii spadł. Ja chodziłem do klasy ogólnej, bo był jeden matfiz i 3 ogólne, chciałem na humana ale nie otworzyli, moją "C" czasem traktowano jak biolchem - bo w przeszłości mego LO klasy "C" były biolchemami. I tak się człowiek uczył tej chemii, częste zastępstwa dawano chemicy, która przeznaczała je na robienie zadań z Pazdry z gwiazdką. Zaś z bioli zadania często kosmiczne, ale u mnie do zdania, podręcznik i zeszyt nie wystarczał - po latach okazało się że moja biologica robiła testy nam na podstawie podręczników dla studentów medycyny Siostra mnie pocieszała na początku LO, że wszystko jest dla ludzi. Bo za moich czasów to LO trzymało niezły poziom, ale często właśnie - kosztem nerwów. Ponoć połowa klasy A, czyli matfizu, zawsze najbardziej elitarnego profilu mojej szkoły leciała na środkach uspokajających. Bo oni zawsze dostawali tych najbardziej wymagających nauczycieli. W porównaniu z nimi liznąłem jedynie tej "elytarności" głównie za sprawą chemiczki i pani od matematyki z matfizów która 3 miesiące na zastępstwie uczyła mnie fizyki, same zadania, zero teorii, zero tłumaczenia. Koszmar. Gdyby ta na zastępstwo została nam przypisana na dłużej, to musiałbym zmieniać LO. Albo klasę.
  3. Ja np. byłem zmuszony w sp i LO do korków, ale z matematyki. 90 minut w tygodniu to było jednak za mało, bo żeby "objąć korkami" cały przerabiany w LO materiał, należałoby chodzić 2 x 90 minut. Więc skupialiśmy się tylko na najważniejszych / najtrudniejszych rzeczach. I korki z majcy bardzo miło wspominam, nigdy nie wychodziłem, żebym materiału z korków nie zrozumiał. To było potrzebne, żeby zdawać w LO z klasy do klasy. Nota bene i tak źle nie było, bo w LO moją wychowawczynią była matematyczka i już na wstępie powiedziała, że krzywdy mi nie zrobi, a i innym nauczycielom też na to nie pozwoli
  4. A u mnie, wieki temu, WDŻ był prowadzony w 3 klasie LO, przez biologicę, notabene moją sąsiadkę, ale biologię miałem z kim innym. To był rok 1999/2000. Lekcje śmiałe, prowadzone odważnie, bardzo dużo o antykoncepcji, nowocześnie. I bardzo dużo dyskusji i porad. Słowem - świetnie.
  5. zdecydowanie technik farmaceutyczny
  6. A ja obecnie "Chemię i życie" Filipowicza. Bo taki mam plan: do końca marca przedmioty przyrodnicze, potem ostre powtarzanie z historii i wosu - wiadomo - nowa matura - "załapie" się u mnie na pewno kilku maturzystów z historii i wosu, a potem już....przygotowania do Centralnych Egzaminów Wstępnych 2016. Szkoda tylko, że OKE nie odpisał, czy CEW-y 2016 mają się opierać na nowej maturze. Mam nadzieję, że na nowej
  7. Melatonina, świetny i pomocny post! Dzieki i gratuluję
  8. Witam Wszystkich