Antymateria

Samobójstwo - wolny wybór?

31 posts in this topic

W ostatnim czasie na blogach opiniotwórczych powstała akcja "stop samobójstwom", która polegała na umieszczaniu postów potępiających odbieranie sobie życia wraz z podaniem numerów telefonu dla osób chcących popełnić samobójstwo. Przedsięwzięcie spotkało się z uznaniem ze strony blogerów i pochwałami czytelników. W postach padały słowa o depresji, wreszcie o tym, że z ciężkich kryzysów egzystencjalnych można wyjść i wieść piękne, udane życie. Wśród całej tej egzaltacji dominowała tylko jedyna słuszna prawda, nie dopuszczając do głosu innych poglądów. O wolności człowieka nikt nie pomyślał.

 

Czy to nie absurdalne, że w XXI wieku nadal mówi się ludziom, jak mają żyć i że w ogóle mają żyć? Mamy wolność wyboru, buntujemy się przeciwko ingerencji państwa w życie osobiste, walczymy o prawa kobiet, mniejszości seksualnych i etnicznych, ale wciąż nikt nie mówi o wolności do wyboru pomiędzy życiem a niebytem. Kojarzymy samobójstwo z depresją i innymi chorobami psychicznymi. Nauczyliśmy się, że samobójcy to ludzie niepoczytalni, więc niedoszłych samobójców zamyka się w szpitalach psychiatrycznych i leczy lekami, które mogłyby posłużyć do farmakoterapii osób naprawdę jej potrzebujących.

 

Nikt nie zastanawia się nad tym, czy samobójstwo nie może być po prostu wyborem. Postrzegamy je jako wyraz ogromnej rozpaczy i bezradności, usiłując pomóc osobom, którym próba samobójcza się nie udała. Pomoc polega w istocie na indoktrynowaniu jedynym i słusznym poglądem, że warto i trzeba żyć. O tym, jak sprawić, by osoba znalazła autentyczną chęć do życia, wypływającą tylko z jej własnych intencji, będącej świadomym wyborem, nikt nie myśli.

 

Jakiś czas temu głośno było o sprawie Amerykanki chorej na raka, która postanowiła skrócić swoje cierpienie. Nagle jakaś część tematu przestała być tabu, pojawił się przeciwny punkt widzenia.

 

Statystycznie istnieje wyższe prawdopodobieństwo udanej próby samobójczej w przypadku osoby, która jedną próbę ma już za sobą. Leczenie pacjentów w szpitalach psychiatrycznych czasem trwa wiele miesięcy. Jak wiele pieniędzy musi to kosztować państwo i czy naprawdę warto leczyć ludzi, którzy nie chcą żyć, jeżeli pieniądze można by przeznaczyć na leczenie pacjentów, którzy są naprawdę chorzy i chcą żyć? I czy leczenie, które polega na indoktrynacji w XXI wieku, jest etyczne? Moim zdaniem nie.

 

Oczywiście polskie prawo jest, jakie jest i udzielanie pierwszej pomocy jest obowiązkiem każdego, dlatego ratuje się niedoszłych samobójców. Jednak ponieważ ostatnio na forum pojawiło się kilka tematów, które są w rzeczywistości przypuszczaniem, co by było gdyby w Polsce... więc i ja postanowiłam założyć taki temat po to, abyśmy mogli podyskutować.

0

Share this post


Link to post

Eutanazja w przypadku nieuleczalnej, bolesnej choroby powinna być jak najbardziej legalna, ale ułatwianie samobójstw osobom w depresji itp., niepomaganie im, jest dla mnie bezzasadne. Wolność i zdrowy rozum są w takich sytuacjach w jakimś stopniu ograniczone, człowiek w depresji myśli mało racjonalnie. 

0

Share this post


Link to post

Też jestem za eutanazją, w przypadku chorób które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie..sprawiają że życie staje się pasmem bólu i upokorzeń, skracamy cierpienia zwierzętom więc dlaczego nie dać podobnej możliwości komuś komu medycyna nie pomoże inaczej jak uśmierzaniem bólu? komuś kto powoli się dusi i nic nie można na to poradzić? Nie wiem z jakiej racji.

 

Co innego gdy osoba jest zdrowa fizycznie, ale ma inne problemy .. miałam sytuacje depresji w swojej rodzinie, nawet ekstremalną gdy osoba nie chciała przyjąć niczyjej pomocy.. BEZWZGLĘDNIE należy takiej osobie pomóc! Jak by się czuły osoby popierające "akceptacje" decyzji samobójców gdyby taka sytuacja dotyczyła ich mamy,siostry lub brata? Po wyjściu z problemów takie osoby żyją często szczęśliwie, znajdują nowego partnera, wychodzą z problemów finansowych. Samobójstwo jest olbrzymią krzywdą dla żyjących.. jest jedno życie które powinno się szanować.

 

Był przypadek jakiś czas temu zaginięcia mężczyzny, miał rodzinę i był w drodze do lekarza..leczył się na depresje, miał myśli samobójcze. Nie wiem jak się skończyło ale zrozpaczona rodzina, żona i dzieci prosiły o pomoc gdzie się dało..  przykro się czytało niektóre posty pod ich apelami.. "jak ktoś nie chce żyć to niech się zabija..co się upieracie by go ratować?," "chce się zabić? jego sprawa","pewnie już nie żyje, jak ktoś chce to znajdzie sposób" ... Kompletny zanik empatii :( aż mi było wstyd za innych jak to czytałam.

1

Share this post


Link to post

Prawdopodobnie przeczytala "mondre" ksiazki i "mondre" artykuly w sieci :|

0

Share this post


Link to post

Nieważne co czytała, ważne, że punkt widzenia jaki opisała jest absurdalny. Eutanazja przy nieuleczalnej chorobie i towarzyszącemu bólowi jak najbardziej, ale robienie tego bo ktoś ma depresję, nerwicę czy coś takiego, to jest kompletny absurd. 

0

Share this post


Link to post

Nieważne co czytała, ważne, że punkt widzenia jaki opisała jest absurdalny. Eutanazja przy nieuleczalnej chorobie i towarzyszącemu bólowi jak najbardziej, ale robienie tego bo ktoś ma depresję, nerwicę czy coś takiego, to jest kompletny absurd. 

 wiesz co to jest poważna sprawa nad którą pochylali się najmądrzejsi, przypomnij sobie z liceum co o samobójstwie pisał Camus ;) Antymaterie wyraźnie ten problem porusza, może nie obwarowała swojej wypowiedzi jakąś setką założeń i tłumaczeń gdzie wprowadza element abstrakcji i co chce żebyśmy traktowali jako teoretyzowanie ale nie należą jej się te pomyje które zostały tu na nią przelane

0

Share this post


Link to post

Filozofowie to się moga pochylać. Nie nad takimi rzeczami sie pochylali.

0

Share this post


Link to post

ja na to patrzę tak że Antymateria przyjęła rolę adwokata diabła, daj znać jeśli się mylę

0

Share this post


Link to post

Samobójstwo jest olbrzymią krzywdą dla żyjących.. jest jedno życie które powinno się szanować.

Moim zdaniem tego zagadnienia w ogóle nie powinno się uwzględniać. Owszem, śmierć jest ogromną tragedią dla rodziny, ale życie tylko po to, by nie sprawić rodzinie smutku, byłoby chyba niezwykle wyczerpujące dla takiej osoby?

 

Piszesz takie głupoty jakbyś w życiu nie spotkała osoby próbującej 'popełnić samobójstwa'.

W mojej dalszej rodzinie był przypadek samobójstwa. Osoba ta miała duże kłopoty, reakcja dość uzasadniona.

 

Szczególnie, ze zazwyczaj są to próby typu- gimnazjalistka zeżarła tabletki babci po kłótni z rodzicami, czy skok z okna pod wpływem. Do tego wszelkie depresje, schizofrenie itd. Kim jesteś, żeby odbierać takim ludziom możliwość leczenia?

Cały temat jest w dużym zakresie teoretyzowaniem, dlatego to, o czym piszę nie może mieć obecnie zastosowania. Moim zdaniem samobójstwo powinno być świadomym wyborem, a to oznacza, że nie może być aktem dokonanym w momencie, gdy osoba jest niepoczytalna. Zazwyczaj wychodzimy z założenia, że każda próba samobójcza jest konsekwencją choroby psychicznej, ale trzeba zadać sobie pytanie, czy zawsze tak jest? O ile w przypadku schizofrenii nie można mieć wątpliwości, o tyle depresja może być sprawą dyskusyjną. Istnieje teoria, że stany depresyjne są reakcją adaptacyjną, ponieważ inne choroby psychiczne, jak schizofrenia czy OCD występują dużo rzadziej niż depresja. Zagadnieniem tym zajmowali się psycholog Paul W. Andrews i psychiatra J. Anderson Thomson. Jest to podejście odmienne od zazwyczaj reprezentowanego, ale moim zdaniem warto je rozważyć.

@@ymk, podejście egzystencjalne rzeczywiście zakłada wolność jednostki i tutaj by pasowało, ale do tego nie trzeba znajomości filozofii, by zdawać sobie sprawę z tego, jak ważny jest wolny i świadomy wybór. :)

0

Share this post


Link to post

Tylko że geny człowieka "wpisane jest" chęć życia i przetrwania, ewolucyjnie każdy chce swoje życie zachować, więc gdy ktoś chce się zabić to mówimy o patologii, a patologie się leczy, poza tym w większości samobójstwa wynikają z problemów jakie ma dana jednostka a nie jej świadomego wyboru, w sensie takim: "nie radzę sobie w życiu, nie chce już walczyć, najprościej będzie gdy się zabije i problemy znikną". Więc nie można tutaj mówić o świadomym decydowaniu o swoim życiu.

0

Share this post


Link to post

Tylko że geny człowieka "wpisane jest" chęć życia i przetrwania, ewolucyjnie każdy chce swoje życie zachować, więc gdy ktoś chce się zabić to mówimy o patologii, a patologie się leczy, poza tym w większości samobójstwa wynikają z problemów jakie ma dana jednostka a nie jej świadomego wyboru, w sensie takim: "nie radzę sobie w życiu, nie chce już walczyć, najprościej będzie gdy się zabije i problemy znikną". Więc nie można tutaj mówić o świadomym decydowaniu o swoim życiu.

Leczy się jeśli jest na to zgoda jednostki lub w wypadku odmówienia jej zdolności do decydowania o swojej sytuacji ze względu na np. chorobę psychiczną; nie każda choroba psychiczna powoduje odebranie jednostce autonomii a kryteria w ramach których się o tym decyduje są tym ostrzejsze (tj. osoba musi wykazać większą zdolność do samodecydowania , głupio to brzmi) im większa jest waga decyzji; odebranie sobie życia to decyzja o wielkiej wadze - wracając do sedna problemu - ( teoretyzując i nie ograniczając się do wypadków gdzie nie możemy nawiązać z samobójcą kontaktu) czy wyobrażacie sobie pacjenta który wykazuje pełną zdolność do samodecydowania (tu myślę o tych samych kryteriach jakie stosuje się w ocenie zdolności do decydowania o przebiegu leczenia każdego innego pacjenta) i konsekwentnie chce dokonać samobójstwa (bez asysty personelu medycznego, bo to szersza dyskusja)? A może każdego potencjalnego samobójce traktuje się jako nut case opierając się na jakiś tragicznie prymitywnych przesłankach ewolucyjnych o których pisze Kartezjo?

0

Share this post


Link to post

Uważam, że jeśli jest to możliwe to należy ratować takie osoby. 

Doprowadzając je wcześniej do takiego stanu, Lith?

0

Share this post


Link to post

@Antymateria

Nie, nie zawsze to jest choroba psychiczna. Często jest to rozpaczliwe wołanie o pomoc osób które nie są w stanie sobie poradzić w sytuacji w jakiej się znalazły. Większość ratowanych, szczególnie tych co się potruli lekami bardzo szybko zmienia zdanie i wcale nie chce umierać. Uważam, że jeśli jest to możliwe to należy ratować takie osoby. 

 

Oj tak, kilka razy słyszałem nawet z pierwszej ręki, że już sam tydzień w psychiatryku zmienia percepcję.

 

Samobójstwa to złożony temat, kiedyś przy okazji robienia papierów do pracy w szkole trochę się więcej nad tym zastanawiałem.

I - zupełnie zostawiając na boku przyczyny samobójstw - dla mnie rola lekarza ratującego samobójcę jest formą pomocy dla tej osoby. Może późną, może tylko pierwszym krokiem, ale jednak bardzo ważnym.

I należy samobójcę ratować.

0

Share this post


Link to post

Nie mieszajcie eutanazji, samobójstwa wspomaganego i samobójstwa. To ostatnie jest legalne. Nikt nikogo nie karze za to, że popełnił samobójstwo... chyba widać podstawową sprzeczność w tym zdaniu? Jest to w pełni wolny, niczym nieograniczony wybór. Akceptacja społeczeństwa to zupełnie inny temat, w dodatku - moim zdaniem - niezbyt istotny.

 

Tak, eutanazja/samobójstwo wspomagane powinno być mimo wszystko nielegalne, jednakże - tak jak w wypadku aborcji - powinien być zapis w odpowiedniej ustawie, który wyłączałby od karania w konkretnych, sprecyzowanych sytuacjach. Tak jak w Belgii, czy Holandii. Są sytuacje, kiedy jakość życia nie ma szans na poprawę (ze względów zdrowotnych, psychicznych, społecznych - nie ograniczam tego do jednej dziedziny).

 

Zresztą faktem jest, że można sobie dużo wyobrażać i myśleć nad jakimś problemem. Sęk w tym, że cały czas będziesz wychodzić z punktu osoby, która nie doświadczyła tego typu emocji/stanu i mimo wszystko nie wie, na czym takie coś polega. Tak jak ja mogę sobie jedynie wyobrazić jak to jest być w ciąży, czy też rodzić. Można skutecznie zmniejszyć tę dziurę poznawczą mając kontakt z tego typu osobami - tylko rzeczywiście trzeba to robić.

1

Share this post


Link to post

Nie ma sprzeczności w tym zdaniu, są państwa w których penalizuje się próby samobójcze (np.Indie, nie wiem czy wszędzie i czy dalej tak jest), jak jest skuteczna kare ponosi rodzina(Korea Północna:( :() ; sądze że Antymateria zaczęła dyskusje o tym dlaczego odbieramy możliwość do samodecydowania osobom które chcą popełnić samobójstwo i nie unikęła niestety paru stwierdzeń które od razu skreśliły temat jako niedorzeczny, ale czemu? Myśli samobójcze sa symptomem depresji, tak jak próby samobójcze  (są też choroby psychiczne gdzie odsetek samobójstw jest wyższy niż w depresji tak btw) - ratowanie osoby przed śmiercią może być potraktowane jako udzielanie jej pomocy bez jej zgody - i tutaj wracam do pytania - czy wyobrażacie sobie okoliczności kiedy nie możemy tego zrobić, bo nie udaje nam się stwierdzić że samobójca ze względu na swój stan nie był w stanie dokonać samodzielnej decyzji? Nie mówie tutaj o przypadku ratowania osoby o której nic nie wiemy, bo wtedy większośc się zgodzi że trzeba ratować.

To gadanie o tym że są samobójcom się odmienia po pobycie w szpitalu psychiatrycznym to śpiewka podobna do 'jak ktoś mówi o samobójstwie to na pewno tego nie planuje' którą katowała nas nawet pani doktor na zajęciach z psychologii - brzmi to jak kompletne lekceważenie problemu i tagowanie go jako widzimisie ludzi którzy nie widzieli prawdziwego świata, co jest błędem.

0

Share this post


Link to post

ymk, ja jestem zdania, że jak ktoś naprawdę chce popełnić samobójstwo to zrobi to skutecznie. Po prostu.

Jeśli człowiek jest do odratowania to widać tak miało być i należy ratować.

0

Share this post


Link to post

Nie mówiąc już o osobach które podejmują próbę, ale w taki sposób by była szansa na odratowanie ich... mimo że wiedzą jak skutecznie skończyć ze sobą, często piszą o tym na necie, mówią znajomym, to jednak gdy przychodzi co do czego mają wątpliwości i zostawiają sobie możliwość że ktoś ich znajdzie i odratuje.

0

Share this post


Link to post

@@pawelsl, prawie nigdy nie masz 100% pewności. Nawet strzelając sobie w łeb. No chyba, że go utniesz - ale kto takie coś robi? Znam przypadki, kiedy wydawałoby się, że próba powinna skończyć się śmiercią, a tu zonk, bo nawet specjalnie nic się nie stało (skoki z 6,7,8,9 czy 10 piętra).

 

 

Nie ma sprzeczności w tym zdaniu, są państwa w których penalizuje się próby samobójcze (np.Indie, nie wiem czy wszędzie i czy dalej tak jest), jak jest skuteczna kare ponosi rodzina(Korea Północna:( :()

 

Mówimy o Polsce, czy o Indiach/Korei Pn? Tak, w tym zdaniu jest sprzeczność i to dość oczywista.

 

 

o tym dlaczego odbieramy możliwość do samodecydowania osobom które chcą popełnić samobójstwo

 

Prawnie czy społecznie? Pisałem już, że prawnie niczego nie odbieramy, a społecznie jest to niezbyt istotne - przede wszystkim dla tej osoby, jeżeli jest zdeterminowana.

No chyba, że uściślimy społeczność do rodziny. Tylko jest to bardzo indywidualna kwestia.

 

 

i tutaj wracam do pytania - czy wyobrażacie sobie okoliczności kiedy nie możemy tego zrobić, bo nie udaje nam się stwierdzić że samobójca ze względu na swój stan nie był w stanie dokonać samodzielnej decyzji?

 

To podchodzi pod kwestie DNAR i woli pro futuro. Skomplikowany temat, bo przecież komuś mogło się odwidzić. Dopóki nie jest regulowane prawnie, to ratujemy w każdym przypadku i żadne karteczki, plakietki, czy inne takie nic nie dadzą. ŚJ nie poruszam, bo jeżeli taka osoba popełniłaby próbę samobójczą, to z automatu przestaje być ŚJ i wtłoczenie jej krwi nie zmienia nic w kwestii "bycia zbawionym".

0

Share this post


Link to post

Dla mnie nieludzkim byłoby pozostawić człowieka w agonii mimo swojej wiedzy i umiejętności, jak mu pomóc. Nieważne, czy sam chciał się zabić, czy choroba/wypadek doprowadziły go do takiego stanu. I mówienie, że szkoda pieniędzy i czasu na niedoszłych samobójców, jest jak mówienie, że szkoda czasu na dializy i pieniędzy na leczenie onkologiczne. Tak jak napisali powyżej, mogło mu się odmienić w ostatniej chwili. Poza tym, nigdy nie wiemy, czy odratowany nie zechce żyć szczęśliwie, nie możemy decydować kogo pozbawiać szansy na życie, a kogo nie. 

0

Share this post


Link to post

Wydaję mi się, że z etycznego punktu widzenia nie udzielić pomocy możemy wtedy jeśli mamy solidne podstawy do przypuszczenia że pacjent się na to nie zgadza (w zachodnim kręgu kulturowym); ratowanie samobójcy usprawiedliwić można zatem jak już też było napisane brakiem informacji co do prawdziwych intencji samobójcy (chęć zakończenia życia vs 'wołanie o pomoc') lub w wypadku stwierdzenia że osoba ta nie jest w stanie podejmować samodzielnie decyzji (o tym czy fakt próby samobójczej to implikuje w moim odczuciu jest ta dyskusja - jeśli tak to ktoś twierdzi to faktycznie problem ratować/ nie ratować jest dużo prostszy); ratowanie samobójcy któremu wg jakiś kryteriów nie mielibyśmy podstaw na odebranie prawa do decydowania o sobie (co ładnie nazywają w angielskim skrótowo capacity) jest dla mnie odbieraniem możliwości do samodecydowania (bez znaczenia dlaczego to się dzieje, może być to wynikiem naszego działania dla większego dobra - ratowania ze względu na brak informacji - ale fakt pozostaje faktem); te wszystkie rozważania mogą wydawać się śmieszne i niedorzeczne (taka była reakcja na temat Antymaterii) ale ze względu na to że współcześnie w naszym kręgu kulturowym podstawą jest zgoda pacjenta na interwencje medyczną roztrząsanie takich problemów jest jakby ważne, nawet jeśli wydają nam się czysto akademickie.

1

Share this post


Link to post

Nauczyliśmy się, że samobójcy to ludzie niepoczytalni, więc niedoszłych samobójców zamyka się w szpitalach psychiatrycznych i leczy lekami, które mogłyby posłużyć do farmakoterapii osób naprawdę jej potrzebujących.

 

1) Termin niepoczytalność nie ma w tym wypadku zastosowania.

2) skąd w ogóle pomysł, że osoba chcąca popełnić samobójstwo w związku z zaburzeniem psychicznym nie potrzebuje pomocy lekarskiej? Jak rozumiem chcesz dzielić ludzi na tych, którzy naprawdę potrzebują (i leczyć ich), tych co nie potrzebują (ci mają się wyelimonować sami) i uważasz to za etyczne, podczas gdy ratowanie samobójców, Twoim zdaniem, etyczne nie jest?

 

Pomoc polega w istocie na indoktrynowaniu jedynym i słusznym poglądem, że warto i trzeba żyć. O tym, jak sprawić, by osoba znalazła autentyczną chęć do życia, wypływającą tylko z jej własnych intencji, będącej świadomym wyborem, nikt nie myśli.

 

Ależ oczywiście , że myśli, po to przecież jest terapia, żeby tym ludziom pomóc odnaleźć sens życia.

 

 

Tak przy okazji - polskiego podatnika samobójcy kosztują około 100mln złotych rocznie - koszty zasiłku pogrzebowego, postępowań spadkowych, ewentualne świadczenia rentowe, które są wypłacane rodzinie. Jeśli na skutek samobójstwa w rodzinie pojawią się problemy psychiczne (samobójstwo bliskiej osoby to trauma, może być czynnikiem spustowym dla wielu zaburzeń) to trzeba jeszcze doliczyć koszty terapii tychże osób.

 

Moim zdaniem samobójstwo powinno być świadomym wyborem, a to oznacza, że nie może być aktem dokonanym w momencie, gdy osoba jest niepoczytalna.

 

Jak już pisałem w przypadku samobójców nie mówimy o poczytalności.

 

Istnieje teoria, że stany depresyjne są reakcją adaptacyjną, ponieważ inne choroby psychiczne, jak schizofrenia czy OCD występują dużo rzadziej niż depresja.

 

Istnieje teoria mówiąca, że każde zaburzenie psychiczne jest reakcją adaptacyjną, związaną z tym, że nasze organizmy nie są przystosowane biologicznie do obecnie panujących warunków środowiskowych, bo ewolucja kulturalna odbywała się za szybko w porównaniu z tą biologiczną.

 

To czy ta teoria jest prawdziwa czy nie, nie zmienia faktu, że depresja wiąże się z ludzkim cierpieniem i ogromnym dyskomfortem - nie leczy się jej, bo taka jest fanaberia i naciski społeczne. To, że chorzy na depresję kosztują nas miliardy to inna para kaloszy, ale nie można na wszystko patrzeć jedynie przez aspekt finansowy sprawy.

 

 (są też choroby psychiczne gdzie odsetek samobójstw jest wyższy niż w depresji tak btw)

 

Jakie np?

Masz na myśli zaburzenia osobowości/zachowania?

 

To gadanie o tym że są samobójcom się odmienia po pobycie w szpitalu psychiatrycznym to śpiewka podobna do 'jak ktoś mówi o samobójstwie to na pewno tego nie planuje' którą katowała nas nawet pani doktor na zajęciach z psychologii - brzmi to jak kompletne lekceważenie problemu i tagowanie go jako widzimisie ludzi którzy nie widzieli prawdziwego świata, co jest błędem.

 

Trochę im się jednak odmienia :> Oczywiście o ile nie wypisują się ze szpitala na własne żądanie po dniu hospitalizacji.

 

Poza tym jeszcze trzeba pamiętać, że pacjenci depresyjni, zwłaszcza psychotyczni, czasami nie ograniczają się do siebie samych - zanim popelnią samobójstwo zabijają też członków rodziny.

0

Share this post


Link to post

Trochę im się jednak odmienia :> Oczywiście o ile nie wypisują się ze szpitala na własne żądanie po dniu hospitalizacji.

 

Jasne nie chciałem poddawać w wątpliwość sens istnienia tych miejsc; dla mnie to jest dobry argument na ratowanie tysięcy przypadków, mnie interesował ten jeden kiedy nie możemy go zastosować - i znowu opierając się na etyce, jak to w praktyce jest każdy mniej więcej wie, ale po to jesteśmy w dziale bioetyka aby dyskutować i wychodzić poza uregulowania które mamy.

Jakie np?

w podręczniku (do etyki, nie psychiatrii, takiego nigdy nie miałem w ręku) pisali że większy współczynnik ma BDD - pisali też że jest problem w dokładnym określeniu tego ze względu na współwystępowanie tej choroby i depresji - jak zechcesz możesz sprostować to co napisali.

0

Share this post


Link to post

To gadanie o tym że są samobójcom się odmienia po pobycie w szpitalu psychiatrycznym to śpiewka podobna do 'jak ktoś mówi o samobójstwie to na pewno tego nie planuje' którą katowała nas nawet pani doktor na zajęciach z psychologii - brzmi to jak kompletne lekceważenie problemu i tagowanie go jako widzimisie ludzi którzy nie widzieli prawdziwego świata, co jest błędem.

A to jest ciekawe, ponieważ czytałam kiedyś artykuł jakiejś niemieckiej psychiatry, która pisała o tym, że ludzie czasem mówią, że mają zamiar odebrać sobie życie, po czym to robią. Jak widać, wiedza psychologiczna jest tak pełna sprzeczności, że trudno mieć do niej zaufanie. 

 

ratowanie samobójcy któremu wg jakiś kryteriów nie mielibyśmy podstaw na odebranie prawa do decydowania o sobie (co ładnie nazywają w angielskim skrótowo capacity) jest dla mnie odbieraniem możliwości do samodecydowania

I właśnie to mam na myśli. Zgoda pacjenta jest ważna w kwestii badań, zabiegów, kobiety w ciąży mogą decydować o warunkach w czasie porodu (była taka ankieta, co moim zdaniem jest fanaberią, a nie prawdziwym problemem, bo dlaczego kobieta ma sama decydować o tym, czy przyjmie opioidy po porodzie). Mówi się o wolności, a zapomina się, że najważniejsza jest wolność wyboru między życiem a śmiercią i tak naprawdę od nas samych zależy, czy i jak żyjemy. Wtrącanie się do tego państwa jest absurdalne i jest reliktem przeszłości po czasach komunizmu. Potrzeba tylko regulacji prawnych, by to dobrze funkcjonowało, bo teraz trzeba ratować każdą osobę w zagrożeniu życia, bez względu na okoliczności.

 

 

skąd w ogóle pomysł, że osoba chcąca popełnić samobójstwo w związku z zaburzeniem psychicznym nie potrzebuje pomocy lekarskiej? Jak rozumiem chcesz dzielić ludzi na tych, którzy naprawdę potrzebują (i leczyć ich), tych co nie potrzebują (ci mają się wyelimonować sami) i uważasz to za etyczne, podczas gdy ratowanie samobójców, Twoim zdaniem, etyczne nie jest?

Uważam, że samobójstwo nie musi wynikać z zaburzeń psychicznych, może być świadome, jak wybór pomiędzy mieszkaniem na wsi albo w mieście (taki przykład). To, że ktoś chce popełnić samobójstwo, nie musi oznaczać, że ma zaburzenia psychiczne. Sądzę nawet, że jeżeli ktoś nie zagraża innym osobom, to nie ma problemu. Ratowanie samobójców nie jest etyczne. Jest pozbawieniem ich prawa do decydowania o sobie. Oczywiście, jak napisałam wyżej, w Polsce i innych krajach takie jest prawo, dlatego nie można się temu sprzeciwiać, jeżeli ustawodawca nie stwierdzi czegoś innego. Może jednak kiedyś się coś zmieni.

Kilka osób wspomniało, że samobójstwo może być formą wołania o pomoc. Jeżeli ktoś chce zwrócić na siebie uwagę otoczenia w taki sposób, to ma większy problem niż ludzie naprawdę chcący odebrać sobie życie. To jest żałosne i dziecinne zachowanie, którego nie powinno się nawet rozpatrywać w tym temacie.

 

 

Ależ oczywiście , że myśli, po to przecież jest terapia, żeby tym ludziom pomóc odnaleźć sens życia.

Ale właściwie dlaczego? Po co? To mnie zastanawia, dlaczego jedyny i słuszny pogląd to ten, że życie ma sens. Wszyscy wiemy, że życie obiektywnie nie ma sensu. Sens własnemu życiu nadaje każdy człowiek indywidualnie. Terapia, by "znaleźć sens życia" jest nieetyczna, ponieważ to wmawianie osobie konkretnego poglądu, zabieranie jej możliwości wyboru. Tak wiele się mówi o tym, że światopogląd jest indywidualną sprawą każdego człowieka, jeżeli tylko nie szkodzi innym. Można wybierać między ateizmem i wiarą, między lewicą i prawicą, a pomiędzy życiem i śmiercią nie można. Myślę, że jednak jest to kwestią czasu. Kiedyś wiele zjawisk istniejących obecnie uważano za niedorzeczne.

Ostatecznie osoba nie musi poddać się terapii, może tylko udawać, że leczenie na nią działa, ale sam proces leczenia z poglądów wydaje mi się nieludzki i zupełnie niepasujący do XXI wieku.

0

Share this post


Link to post

Terapia, by "znaleźć sens życia" jest nieetyczna, ponieważ to wmawianie osobie konkretnego poglądu, zabieranie jej możliwości wyboru.

 

Wychodzisz z założenia, ze każdy od urodzenia aż po >fizjologiczną< śmierć ma sens życia. To jest bardzo płytki sposób myślenia, zakładasz "skoro ja, to inni też". Na jakiej podstawie? Można go utracić bezpowrotnie, ale tez można mieć problem z jego znalezieniem. Przecież po to są te terapie - żeby pomóc, a nie narzucać.

 

 

Jeżeli ktoś chce zwrócić na siebie uwagę otoczenia w taki sposób, to ma większy problem niż ludzie naprawdę chcący odebrać sobie życie. To jest żałosne i dziecinne zachowanie, którego nie powinno się nawet rozpatrywać w tym temacie.

 

I całe szczęście nie jesteś ani lekarzem ani (tym bardziej) psychiatrą. Tak, ma większy problem, prawdopodobnie z rodziną, która go zlewa. Czy problemy rodzinne są żałosne? Skrajne przypadki prowadzą do skrajnych rozwiązań.

0

Share this post


Link to post

Wychodzisz z założenia, ze każdy od urodzenia aż po >fizjologiczną< śmierć ma sens życia.

Nie, nie wychodzę z takiego założenia. Napisałam wyżej, że obiektywnie życie nie ma sensu, każdy musi sam znaleźć sens lub nie musi, jeśli nie chce. To jest wybór.

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz



Partnerem serwisu są: Karty Plastikowe | Optymalizacja zus | Więcej informacji o kartach www.plastkart.pl