Antymateria

Edukacja seksualna w polskich szkołach

Edukacja seksualna w polskich szkołach   35 głosów

  1. 1. Czy uważasz, że w polskich szkołach powinny być prowadzone zajęcia z edukacji seksualnej?

    • Tak, powinny to być zajęcia o treściach neutralnych światopoglądowo i religijnie.
      29
    • Tak, pod warunkiem, że będą prowadzone zgodnie z nauczaniem Kościoła Katolickiego/innej organizacji religijnej.
      1
    • Nie, zajęcia takie są szkodliwe i niepotrzebne.
      5

Żeby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować.

72 posts in this topic

Znalazłam ciekawy raport dotyczący zajęć z edukacji seksualnej prowadzonych w polskich szkołach. Wyniki ankiety przeprowadzonej przez Grupę Edukatorów Seksualnych Ponton w 2014 są przerażające. Okazuje się, że tzw. edukacja seksualna w Polsce to właściwie fikcja, zajęcia często są przeprowadzane zgodnie z katolicką ideologią, treści są sprzeczne ze współczesną wiedzą medyczną, pojawiają się krzywdzące stereotypy dotyczące kobiet, a często zajęć nie ma w ogóle.

 

Z przeprowadzonej ankiety wynika, że uczniowie chcieliby się wiele dowiedzieć w kwestiach seksualności, jednakże obecna forma zajęć zniechęca do uczestnictwa w nich. Zajęcia często prowadzą katechetki lub inne osoby niemające większego pojęcia o tej tematyce. Oto kilka odpowiedzi:

 

nauczycielka w podstawówce powiedziała, że jeśli mąż gwałci żonę, to żona „powinna nieść swój krzyż” i pozostać przy mężu. Wpisywaliśmy do zeszytu w ramach notatki informację, że kobiety są głupsze od mężczyzn;

 

prezerwatywy mają mikrootwory większe od plemnika i wirusa HIV, więc nie zabezpieczają ani przed ciążą ani przed chorobami;
 
kalendarzyk małżeński, koleżanka która współżyła, a jej chłopak nie lubił prezerwatyw skorzystała z nowej metody, w następnym miesiącu była w ciąży (14 lat);
 
„szczepionki przeciw rakowi szyjki macicy to zmowa koncernów farmaceutycznych. Naprodukowali za dużo i teraz chcą się tego pozbyć, nie dajcie im zarobić” - katechetka, liceum;
 
transseksualiści to osoby bardzo skrzywdzone przez los. Nie śmiejmy się z nich, bo są tak samo skrzywdzeni jak pedofile, zoofile czy inni dewianci.

 

jak ubierać się, żeby nie być zgwałconą;

 

Cały raport i więcej odpowiedzi w bardzo podobnym stylu można przeczytać tutaj: http://ponton.org.pl/sites/ponton/files/pdf/2014/PONTON_raport_jaka_edukacja_2014.pdf . Oczywiście znalazły się też odpowiedzi bardzo pozytywne, ale jest ich zdecydowanie mniej.

 

Jak myślicie, kto jest odpowiedzialny za taki stan? Skąd się to bierze? Zbyt duże naciski ze strony środowisk kościelnych, niechęć, wstyd, a może niekompetencja? Czy powinno się rozmawiać z młodzieżą o seksualności, a jeżeli tak, to w jaki sposób?

Ostatnio w Danii pojawił się głos, aby pokazywać młodym filmy pornograficzne w ramach edukacji seksualnej, by zrozumiały, że sceny tam przedstawione są sfałszowane. Uważacie, że to dobry pomysł? Wątek właściwie dotyczy Polski, ale gdyby u nas pojawiła się taka idea?

Zresztą, edukacja seksualna to szeroki temat, bo dotyczy też takich kwestii, jak homoseksualizm czy profilaktyka chorób narządów płciowych. Czy Waszym zdaniem powinno się o tym rozmawiać w szkołach?

A może uważacie, że takie zajęcia w ogóle nie powinny być przeprowadzane? Jeżeli tak, to dlaczego?

 

Zapraszam do dyskusji.

1

Share this post


Link to post

Poki nie zmieni sie nasza ciemnogrodowa mentalnosc, nie zostana wprowadzone zmiany na szczeblu prawa, to bedzie to tak wygladalo. Niechciane ciaze u nastolatek i inne rzezaczki. Przedmiot przez "gore" traktowany jest po macoszemu, podobnie jak etyka, ze wzgledu na lobby katopatologiczne. No i kasy ni ma, to sie bierze katechetke. A potem mlodziez wiedze o seksie czerpie w najlepszym wypadku z redtuba.

1

Share this post


Link to post

U nas IFMSA robilo w ramach 'peer education' wycieczki po liceach (to i tak za pozno, ale od czegos trzeba zaczac). Dyrektorzy w wiekszosci byli poczatkowo bardzo pozytywnie nastawieni - ze ktos z lekarskiego, ze za darmo, w ogole cud miod i orzeszki. 'Porozmawiam z nauczycielami w ramach jakiej lekcji to zrobic, wrocimy do tematu, uzgodnimy szczegoly'. I potem 'szczegoly' wygladaly w ten sposob, ze albo w ogole jednak nie, albo tak, ale pod warunkiem ze nie bedzie mowy o antykoncepcji i generalnie o niczym nie bedzie mowy, poza tym, ze to za wczesnie na ten temat (przypominam - liceum!). I koniecznie, ze jesli juz, to przerywac ciazy nie wolno. No i zgadnijcie czyj wplyw to byl - czasem calkiem wprost wskazany.

 

A reszty mi sie nie chce jeszcze raz pisac po tym jak sie skasowalo. :)

0

Share this post


Link to post

Buka ale kasa to nie musi byc problem - jest calkiem sporo osob, ktore przyjda i to zrobia za darmo! Natomiast katopatologia.... Coz.

 

Zreszta ja jednego jeszcze nie rozumiem. Niektorzy traktuja te zajecia tak, jakby one uczyly seksu. Zwierzeta na calym pieprzonym swiecie radza sobie bez szkoly w tym zakresie. Ludzie tez sobie radza. A edukacja jest po to, zeby to uczlowieczyc, a nie zezwierzecic.

0

Share this post


Link to post

Do nas w LO przyszła pani edukator seksualna (uwaga - NA MATEMATYKĘ), od której dowiedzieliśmy się, że zgodnie z jej doświadczeniem murzyni wcale nie są tacy obdarzeni, bo byli w akademiku (szkoda że oblatani w statystyce nie byliśmy, bo pytanie o liczebność próby badawczej byłoby merytorycznie uzasadnione przy formułowaniu takiego ogólnego stwierdzenia i przy okazji dostarczyłoby mnóstwo radości) oraz że dla chłopców bicie się i popychanie to taki odpowiednik przytulania się, chodzenia pod rękę i zaplatania warkoczyków u dziewcząt i ma zaspokoić potrzebę cielesnego kontaktu (nikt się potem przez tydzień nawet nie szturchnął).

1

Share this post


Link to post

Miałam WDŻ w gimbazie, prowadzony przez siostrę zakonną. Zabawne zajęcia <3. Temat został potraktowany przekrojowo. Od profilaktyki zakażeń i zapobiegania ciąży (modlitwa jest najskuteczniejsza, stosowana jak

 - nie przed, nie po, broń cię panie Boże w trakcie, a ZAMIAST), poprzez omówienie naszej fizyczności jako zewnętrznego świadectwa moralności (koleżanka nieopatrznie wspomniała, że chciałaby sobie kiedyś zrobić tatuaż, co poskutkowało wyczerpującą nauką o niebezpiecznym flirtowaniu z kulturą więzienną), przygotowanie do swoich przyszłych ról (garść praktycznych porad na temat prania, gotowania i podtrzymywania domowego ogniska; na te zajęcia zostały zaproszone tylko dziewczynki) aż po rozszerzanie naszych horyzontów i dbania o wyższe wartości duchowe. To ostatnie odbyło się dzięki przytarganemu do szkoły radioodbiornikowi najlepszej radzieckiej technologii - puściła nam z kasety audycję na temat ochrony życia poczętego, emitowaną przez powszechnie znaną toruńską rozgłośnię. Edukacja pełną gębą.
1

Share this post


Link to post

przygotowanie do swoich przyszłych ról (garść praktycznych porad na temat prania, gotowania i podtrzymywania domowego ogniska; na te zajęcia zostały zaproszone tylko dziewczynki) 

Bardzo przydatne umiejętności. Mam nadzieję, że pod słowem "gotowanie" kryje się tu także robienie kanapek, podawanie piwa, pieczenie ciast.

 

Także miałem WDŻ w gimbazie. Nie mam pamięci do rzeczy z czasów szkolnych :D, ale zapamiętałem że było kultowe porównanie poru prezerwatywy do plemnika i wirusa HIV. Pani nauczycielka (nie wiem czego jeszcze uczyła) była ogólnie trochę nierozgarnięta. Na jednej z lekcji opowiadała o porannych drągalach swojego syna, że kiedyś kazała mu chodzić pod zimny prysznic, a potem dowiedziała się, że trzeba go wysyłać pod ciepły.

0

Share this post


Link to post

Też miałam WDŻ w gimnazjum - do teraz pamiętam, że wszystkie metody antykoncepcji są złe, poza tzw. kalendarzykiem. Najgorsze są tabletki anty, bo to zrzucanie odpowiedzialności za zapobieganie ciąży na kobietę. A kalendarzyk to przecież wspólna odpowiedzialność ^^.

 

Puszczanie filmów pornograficznych to już przesada, ale ogólnie jestem za takimi zajęciami, tylko nie w takiej formie, jaką mi zaserwowano ;P. 

0

Share this post


Link to post

Ja miałem WDŻ w podstawówce, w gimnazjum i w liceum. Z podstawówki niewiele na ten temat pamiętam, ale z gimnazjum i z liceum trochę tak.

 

W gimnazjum ten przedmiot był nauczany przez panią od WOS-u. Co robiliśmy? Być może były jakieś dyskusje, ale jedyne, co pamiętam, to oglądanie filmów typowo biologicznych - ciąża i rozwój płodu, zmiany zachodzące w organizmie podczas dojrzewania etc. (Pamiętam jeszcze zabawne porównanie w filmie wytrysku do odkręcającego się kurka. :D )

W liceum natomiast WDŻ miałem dwa razy - w ramach WDŻ i w ramach religii. WDŻ to domena jednej z pań od biologii, chociaż te biologiczne konteksty były tylko w I klasie - w II klasie bardziej emocjonalne, etyczne, społeczne etc. Natomiast na religii w tym roku siostra zakonna nas nauczała o miłości, narzeczeństwie, małżeństwie i rodzinie. I się skończyło, teraz luzik.

 

Takie rzeczy, jak: różnice płciowe, antykoncepcja, ciąża i poród, choroby weneryczne etc. miałem na biologii przy omawianiu układu rozrodczego. I takie rzeczy powinny być nauczane w I klasie liceum (chodzi mi tutaj ogólnie o przywrócenie biologii człowieka), a nie jakieś pierdoły o biotechnologii, które nie obchodzą np. takiego stereotypowego humana.

 

Większość osób ma edukację seksualną głównie w ramach Internetu. Każdy znajduje to, co chce. Po co więc tracić czas i chodzić na zajęcia w szkole (tym bardziej jeśli są prowadzone przez kogoś, kto nie ma o tym zielonego pojęcia)?

0

Share this post


Link to post

Kazdy znajduje to co chce? Czyli np strony chwalace pod niebiosa naprotechnologie, kalendarzyki i inne chujstwa. Jasne, ze jak sie jest inteligentnym to sie znajdzie co trzeba. Ale to jest jednak cos co powinni i debile ogarniac. I to nie w liceum, bo wtedy za pozno, tylko wczesniej.

0

Share this post


Link to post

W moim liceum dwie kobiety to prowadziły. Jedna w porządku, fajerwerków nie było. Druga.... Nauczycielka biologii, czyli powinna wiedzieć więcej niż przeciętny człowiek, ale nie! Puszczała nam filmy, że aborcja jest zła, fu i nie wolno. Antykoncepcja też okropna, kalendarzyk najlepszy. Hitem był film o małpach buszujących po dżungli ( chyba do WDŻ miało się to rozmnażanie małp). 

Ogólnie w liceum to przedmiot bez sensu. Przynajmniej w takiej formie jak jest prowadzony w większości przypadków.

0

Share this post


Link to post

Niektórym ten przedmiot i tak przecież nie pomoże - np. z mojej klasy z gimnazjum jedna dziewczyna ma dziecko, a druga ma w drodze.

0

Share this post


Link to post

A to czy pomoże to już osobna kwestia. Też znam parę osób z gimnazjum co nie grzeszył inteligencją w żadnej dziedzinie (szczególnie życiowej). I niespodzianka - mają już dzieci. Ale w gimnazjum może pomógłby rozwiać wątpliwości czy przez całowanie można zajść w ciążę :wub: , bo takie Bravo może być mylące  :D

0

Share this post


Link to post

W niektórych przypadkach tak :)

 

W których przypadkach usunięcie płodu - przyszłego dziecka jest dobre, dla tego dziecka?

Przypuszczam, że powiesz o gwałcie lub o wadzie genetycznej/ chorobie.

Uważam, że nie ma takiego powodu dla którego możemy usunąć ciążę. A każdy taki zabieg jest przejawem egoizmu i zawsze lepiej oddać dziecko do specjalnych organizacji lub hospicjum w przypadku choroby, jeżeli jest nie chciane po porodzie.

1

Share this post


Link to post

Ja też nie uważam, żeby usuwanie ciąż było ot tak bo mam ochotę. Ale chodzi mi bardziej o sposób w jaki kreuje różne rzeczy, nie tylko aborcję.

Chyba nie uważasz, że przedstawianie in-vitro jako działania diabła, czy mówienie, że używanie prezerwatyw to grzech powinno być głównym celem takich zajęć. 

0

Share this post


Link to post

Dyskusja całą lekcję dlaczego Zwiastowanie nie wypada 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem też była rozwijająca.

1

Share this post


Link to post

Uważam, że nie ma takiego powodu dla którego możemy usunąć ciążę. A każdy taki zabieg jest przejawem egoizmu i zawsze lepiej oddać dziecko do specjalnych organizacji lub hospicjum w przypadku choroby, jeżeli jest nie chciane po porodzie.

Raaaajt. Bo mu tak swietnie w tej insytutcji bedzie. Zaproponuje tobie to samo co juz kiedys komus proponowalem - idz na OIT noworodkowy, taki III stopien, najlepiej bez porodowki zeby kazde dziecko tam to bylo dziecko przywiezione.I popatrz jak fajnie dzieciom sie umiera. A potem mow o aborcjach.

1

Share this post


Link to post

Źle przypuszczasz. Gwałt to problematyczna sprawa. Też uważam, że usuwanie zdrowego dziecka w takim przypadku jest etycznie wątpliwe.

 

Mówię o tym, jak ciąża jest np. zagrożeniem dla matki. Albo wada dziecka jest tak duża, że umrze poza organizmem matki. Wady genetyczne to nie zawsze powód. z wieloma da się żyć.

0

Share this post


Link to post

Ja też nie uważam, żeby usuwanie ciąż było ot tak bo mam ochotę. Ale chodzi mi bardziej o sposób w jaki kreuje różne rzeczy, nie tylko aborcję.

Chyba nie uważasz, że przedstawianie in-vitro jako działania diabła, czy mówienie, że używanie prezerwatyw to grzech powinno być głównym celem takich zajęć. 

oczywiście, ze tak nie uważam :) Tu się z Tobą zgadzam w 100%

Co do samej edukacji seksualnej, to powinny takie zajęcia się odbywać. Lepiej, aby młody człowiek uzyskał wiedzę, na temat tego aspektu naszego życia od hmm - "fachowców". Natomiast jestem przeciwny, aby takich lekcji udzielali księża, lub zakonnice. To jak kościół postrzega te sprawy oczywiście może być omawiane na religii, ale nie na ogólnych zajęciach wychowawczych, w których poruszane są elementy biologiczne oraz często farmakologiczne, wątpię, aby kapłan lub inna osoba duchowna miała wystarczającą wiedzę na ten temat.

Uczeń posiadający przygotowanie w temacie wychowania seksualnego oraz nauczania kościoła katolickiego [lub innej religii, (jeżeli jest więżący)], później może sam zdecydować co zrobi, zgodnie ze swoim sumieniem i wolą.

0

Share this post


Link to post

Czekaj, czyli mozna zgodnie ze swoim sumieniem sie seksic, ale aborcji juz nie mozna zgodnie ze swoim sumieniem? :D I nie mowimy tu o 'na zyczenie', mamy bardzo restrykcyjne prawo w tej kwestii.

0

Share this post


Link to post

Raaaajt. Bo mu tak swietnie w tej insytutcji bedzie. Zaproponuje tobie to samo co juz kiedys komus proponowalem - idz na OIT noworodkowy, taki III stopien, najlepiej bez porodowki zeby kazde dziecko tam to bylo dziecko przywiezione.I popatrz jak fajnie dzieciom sie umiera. A potem mow o aborcjach.

W tej instytucji przynajmniej będzie żył i może wyjść na ludzi. Zawsze jest nadzieja i taka możliwość, oraz ma szanse na znalezienie rodziny.

Co do OIT

Zawsze są szanse. Cuda się zdarzają. Aborcja rozwiązuje tylko wcześniej problem, w sposób najbardziej negatywny.

 

 

 

Źle przypuszczasz. Gwałt to problematyczna sprawa. Też uważam, że usuwanie zdrowego dziecka w takim przypadku jest etycznie wątpliwe.

 

Mówię o tym, jak ciąża jest np. zagrożeniem dla matki. Albo wada dziecka jest tak duża, że umrze poza organizmem matki. Wady genetyczne to nie zawsze powód. z wieloma da się żyć.

Co do ciąży zagrażającej życia matki, to się zgodzę.

Pamiętam taką jedną historię. Kobieta będąca w ciąży, nie mogła przyjąć pozycji pionowej, ponieważ od razu wody jej odchodziły. (jeżeli dobrze pamiętam). Musiała spędzić chyba 6 miesięcy leżąc do góry nogami, aby donosić ciążę. Zrobiła to i teraz cieszy się zdrowym dzieckiem.  Oczywiście dla swojego wygodnictwa mogła usunąć ciążę, ponieważ były przypuszczenia, że dziecko się źle rozwija, z powodu zbyt małej ilości wód płodowych. Nie chciała nawet o tym słuchać, że mogła by pozbyć się swojego dziecka. Takie postawy są godne pochwały. 

 

 

 

Czekaj, czyli mozna zgodnie ze swoim sumieniem sie seksic, ale aborcji juz nie mozna zgodnie ze swoim sumieniem?  :D I nie mowimy tu o 'na zyczenie', mamy bardzo restrykcyjne prawo w tej kwestii.

To co robisz ze swoim ciałem to twoja sprawa. Kobieta w ciąży nie jest odpowiedzialna tylko za siebie ale również za dziecko.

1

Share this post


Link to post

Cuda sie nie zdarzaja.

 

To co miala ta pani to byla pewnie zwyczajnie niewydolnosc ciesniowo-szyjkowa. Nie zagrazalo to jej zyciu. Nie bylo uszkodzeniem plodu. O czynie zabronionym tez nic nie slychac. Co to ma w zwiazku z tym wspolnego z aborcja?

 

A ostatni akapit to juz mieszanie religii. To ty uwazasz, ze jest rownie odpowedzialna za jedno i za drugie. Zreszta kobieta nie ma wyboru - ciaza wplywa na nia. A moze ona nie chce zeby wplywala? Nie da sie 'oddac ciazy', jak sie chce donosic, to trzeba donosic w swojej wlasnej macicy, i potem jeszcze urodzic. Myslisz ze to jak splunac?

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz