Antymateria

Edukacja seksualna w polskich szkołach

Edukacja seksualna w polskich szkołach   35 głosów

  1. 1. Czy uważasz, że w polskich szkołach powinny być prowadzone zajęcia z edukacji seksualnej?

    • Tak, powinny to być zajęcia o treściach neutralnych światopoglądowo i religijnie.
      29
    • Tak, pod warunkiem, że będą prowadzone zgodnie z nauczaniem Kościoła Katolickiego/innej organizacji religijnej.
      1
    • Nie, zajęcia takie są szkodliwe i niepotrzebne.
      5

Żeby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować.

72 posts in this topic

Zreszta dobra, zostawmy to, mialo byc o edukacji, o aborcji jest temat po sasiedzku. Wiec jeszcze odnosnie edukacji - prawo na aborcje zezwala. Nalezy o tym uczyc. Bo takie jest aktualne prawo. I tyle. Powiedziec w jakich sytuacjach, do kiedy, jak. Bo kazdy ma prawo wiedziec. To czy to dobre czy zle jest potem indywidualnym wyborem. Prawo ten wybor daje, i zajecia w szkole nie moga go odbierac. A do dalszej dyskusji odnosnie tego co jest dobre, jak prawo powinno wygladac i tak dalej, to moze jednak przejdzmy do tematu sasiedniego.

1

Share this post


Link to post

On jest facetem, czyli: niech baby rodzą, ich sprawa ;p

0

Share this post


Link to post
 

Cuda sie nie zdarzaja.

 

To co miala ta pani to byla pewnie zwyczajnie niewydolnosc ciesniowo-szyjkowa. Nie zagrazalo to jej zyciu. Nie bylo uszkodzeniem plodu. O czynie zabronionym tez nic nie slychac. Co to ma w zwiazku z tym wspolnego z aborcja?

 

A ostatni akapit to juz mieszanie religii. To ty uwazasz, ze jest rownie odpowedzialna za jedno i za drugie. Zreszta kobieta nie ma wyboru - ciaza wplywa na nia. A moze ona nie chce zeby wplywala? Nie da sie 'oddac ciazy', jak sie chce donosic, to trzeba donosic w swojej wlasnej macicy, i potem jeszcze urodzic. Myslisz ze to jak splunac?

Przypomnę niedawną historię starszej pani blisko 100 lat co 11h w kostnicy spędziła, ponieważ uznano ją za zmarłą. Wiele jest przypadków, których medycyna nie może wyjaśnić.
Z aborcją ma to tyle wspólnego, że ta kobieta maksymalnie poświęciła się dla tego dziecka, a niektórzy usuwają, bo im się nie podoba, bo się źle z tym czują. To po co robić to dziecko... Wpadka, no jak wpadka, to trzeba ponieść wszystkie konsekwencje a zabijać przyszłe dziecko. Jak ludzie uprawiają seks to chyba są świadomi jednej z podstawowych możliwości po stosunku.

 

 

On jest facetem, czyli: niech baby rodzą, ich sprawa ;p

Najgłupszy tekst jaki dzisiaj słyszałem...  :wacko:

Odpowiedzialność za ciążę, jak i za dziecko jest wspólna (ojciec i matka), z tym że kobieta ma bezpośredni wpływ na płud, no ale tego chyba nie muszę Ci tłumaczyć...
 

 

Zreszta dobra, zostawmy to, mialo byc o edukacji, o aborcji jest temat po sasiedzku. Wiec jeszcze odnosnie edukacji - prawo na aborcje zezwala. Nalezy o tym uczyc. Bo takie jest aktualne prawo. I tyle. Powiedziec w jakich sytuacjach, do kiedy, jak. Bo kazdy ma prawo wiedziec. To czy to dobre czy zle jest potem indywidualnym wyborem. Prawo ten wybor daje, i zajecia w szkole nie moga go odbierac. A do dalszej dyskusji odnosnie tego co jest dobre, jak prawo powinno wygladac i tak dalej, to moze jednak przejdzmy do tematu sasiedniego.

Zgadzam się!

ok :D

0

Share this post


Link to post

niektórzy usuwają, bo im się nie podoba, bo się źle z tym czują

 

To chyba gdzieś w piwnicy albo na 'postępowym zachodzie", bo u nas nikt dziecka nie usunie, bo kobieta źle się czuje albo komuś się nie podoba.

0

Share this post


Link to post

U mnie do liceum co roku przychodził ginekolog. Nie było żadnych specjalnych lekcji, po prostu odpowiadał na pytania i tak to zawsze było, że ważne pytania same wychodziły. Zwłaszcza, że AFAIK szkoła uprzedzała o wizycie i można było pytania wcześniej przemyśleć. I uważam, że była to sensowna forma takich zajęć.

 

Przy okazji lekarz zostawiał swoje wizytówki, ze wskazaniem, że "można dzwonić o każdej porze dnia i nocy", no ale... szkoła pewnie dzięki temu nie zapłaciła za prelekcję, a może komuś wizytówka pomogła.

 

Wcześniejszą edukację słabo kojarzę, ale mam wrażenie, że lekcje biologii w zakresie ciąży już w podstawówce zapewniały solidne podstawy. To, że pani katechetka w liceum zaserwowała USG z aborcji kilkumiesięcznego płodu to inna sprawa, niech na biologii wiedza będzie naukowa, a na religii światopoglądowa. Z resztą USG z aborcji i tak uważam za wyważony sposób zaserwowania światopoglądu.

 

Także ten nowy przedmiot w wersji jaka w wielu miejscach funkcjonuje moim zdaniem nie wypalił. Ale nie mam zbyt szerokiego obrazu.

0

Share this post


Link to post

Lekarz, i to do tego ginekolog, mowiacy o prokreacji? O tempora, o mores - jakze sie ten swiat stoczyl. To przepraszam pani katechetka nie moglaby zrobic tego samego? Tez moze w formie prelekcji, tez umie odpowiadac na pytania, tez wczesniej mozna te pytania przemyslec. I jest na miejscu, zawsze, a nie raz w roku! - bo religia w kazdej szkole bedzie. Doprawdy, w tylkach sie poprzewracalo.

0

Share this post


Link to post

Kpisz, a ja uważam, że fajną mieliśmy katechetkę, bo robiła swoje bez spiny i tylko na swoim poletku. I chyba za to zyskała szacunek. W sumie później mieliśmy księdza. Też był ok.

0

Share this post


Link to post

Coz, moja katechetka pierwsza i wieloletnia byla nawiedzona i wychodzila sporo poza swoje poletko, mowiac tez na tematy o ktorych dyskutujemy tutaj. Mowiac stanowczym, jednoznacznie katolickim glosem. O braku wyjatkow, i tak dalej. A potem wyszla za maz za WFiste, i 6 miesiecy pozniej urodzila donoszone dzieciatko. Zaprawde powiadam wam, reinkarnacja Marii.

Potem byl katecheta. Niby spoko. Troche bardziej wielobarwna postac niz sie wydawalo na pierwszy rzut oka, ale wiele zlego nie moge powiedziec, nawet do niego na religie chodzilem i nie robil scen, ze sie nie modle.

Potem byl ksiadz. Ksiaz byl nawiedzony. Na szczescie jego nawidzenie dotykalo mnie tylko na korytarzu, bo zrezygnowalem z uslug po tygodniu. No ale klasa jest klasa, co sie dzialo wiem - poglady tutaj cytowane to jest nic w stosunku do tego co on mowil.

0

Share this post


Link to post

Coz, moja katechetka pierwsza i wieloletnia byla nawiedzona i wychodzila sporo poza swoje poletko, mowiac tez na tematy o ktorych dyskutujemy tutaj. Mowiac stanowczym, jednoznacznie katolickim glosem. O braku wyjatkow, i tak dalej. A potem wyszla za maz za WFiste, i 6 miesiecy pozniej urodzila donoszone dzieciatko. Zaprawde powiadam wam, reinkarnacja Marii.

Potem byl katecheta. Niby spoko. Troche bardziej wielobarwna postac niz sie wydawalo na pierwszy rzut oka, ale wiele zlego nie moge powiedziec, nawet do niego na religie chodzilem i nie robil scen, ze sie nie modle.

Potem byl ksiadz. Ksiaz byl nawiedzony. Na szczescie jego nawidzenie dotykalo mnie tylko na korytarzu, bo zrezygnowalem z uslug po tygodniu. No ale klasa jest klasa, co sie dzialo wiem - poglady tutaj cytowane to jest nic w stosunku do tego co on mowil.

Ah ta religia taka zła ;p tyle zabraniają... Głupoty gadają...

0

Share this post


Link to post

Nie cytuj posta jesli jest tuz nad twoim, tym bardziej niw cytuj calego.

Nie, religia nie jest zla, tak dlugo jak jest wyborem. ,Tabletka antykoncepcyjna jest skuteczniejsza od kalendarzyka (fakt), ale nam sie nie podoba, bo... cokolwiek (opinia). Jest ok - na religii, nie na WDZ. Ale opowiesci o porach w prezerwatywach, o tym ze 'se idzie i se usuwa, bo nie chce' w kontekscie zdrowego dziecka, rozne smieszne pierdoly - to ok nie jest nigdzie. Informacja w szkole powinna byc rzetelna, i nawet na religii jesli juz do szkol ja wepchnieto fakty powinny byc jasno oddzielone od opinii. Ja wiele nie wymagam, z religia ogolnie nie wojuje, sam jestem wierzacy przeciez.

0

Share this post


Link to post

Ja tam miałam w porządku religię praktycznie przez wszystkie szkoły - temat aborcji czy antykoncepcji pojawił się w sumie na jednej lekcji w gim i jednej w liceum, za i przeciw sobie rozważaliśmy, nic więcej. Poza tym historia chrześcijaństwa, dogmatyka, nauka cerkiewno-słowiańskiego (bo to prawosławna religia była), w liceum dyskusje o sakramencie małżeństwa, chrztu itd. Jeden kolega nawet deklarował się jako niewierzący, ale chodził, żeby sobie posłuchać. W sumie to były jedne z moich ulubionych lekcji, bo chodziłam dla siebie, nie dla ocen czy bo tak trzeba. 

0

Share this post


Link to post

ja wspominam wdż jako niewypał, bo sprowadzało się to do wmawiania, że jedyny słuszny model rodziny to pracujący mężczyzna + żona, której, rola życiowa ma się sprowadzać do bycia samicą rozpłodową. obowiązkową religię miałam na szczęście (z mojego ateistycznego punktu widzenia, bez urazy dla wierzących) tylko do liceum, ale trafili się bardzo życiowi księża i było nawet znośnie

 

a tak kończąc offtop, to zaprosili kiedyś do mojego lo bodajże ginekolog i zorganizowali spotkania (z podziałem na płci), gdzie opowiadała o antykoncepcji, objawach, które mogą niepokoić, przebiegu wizyty u gin i różnych tego typu  sprawach, można było też zadawać pytania. ludzie wynieśli z tej godziny więcej, niż z kilkuletniego oglądania piorących mózg filmików na wdż

0

Share this post


Link to post

U mnie w podstawówce i klasach 1-2 gimnazum WDŻ prowadziła n-lka biologii, nie mam jej nic do zarzucenia, ale w 3. klasie zastąpili ją absolwentką teologii KUL- temat antykoncepcji w ogóle się nie pojawił, za to zamęczała nas historyjkami o kobietach cierpiących na syndrom poaborcyjny, generalnie przedstawiała argumenty tylko przeciw, nawet w przypadku zgwałcenia albo wady płodu.

W LO katechetka poświęciła 1 lekcję na omówienie metod antykoncepcyjnych, odczytała z jakiejś książeczki wady, zalety i oceny moralne poszczególnych rozwiązań (wszystkie okazały się niegodziwe :D)- tylko że ona portafiła wyjaśnić, dlaczego z punktu widzenia "katolickiej moralności" taka a taka metoda jest "niegodziwa", dlatego tę lekcję uważam za bardziej merytoryczną niż zajęcia WDŻ z panią teolog, które były po prostu nachalną propagandą pro-life i praniem mózgu.

0

Share this post


Link to post

U mnie w podstawówce był WDŻ prowadzony przez katechetę w liceum takie tematy były poruszane na..religii oczywiście w "jedyny słuszny" sposób czyli antykoncepcja ZŁOO, seks przed małżeństwem ZŁOOO, obejrzeć można było bardzo "wartościowe" i "rzetelne" filmy z tej tematyki, oczywiscie lekcje najczęściej kończyły się sprzeczkami. Niestety wiele wody w Wiśle upłynie zanim nasze społeczeństwo dojrzeje. A jak już widzę akcje pt "Stop Pedofili" to ręce opadają. Przyke jest to, że  w tych kwestiach największy rozgłos mają ludzie którzy nie mają o nich bladego pojęcia (ale u nas to normalne).

0

Share this post


Link to post

A u mnie, wieki temu, WDŻ był prowadzony w 3 klasie LO, przez biologicę, notabene moją sąsiadkę, ale biologię miałem z kim innym. To był rok 1999/2000. Lekcje śmiałe, prowadzone odważnie, bardzo dużo o antykoncepcji, nowocześnie. I bardzo dużo dyskusji i porad. Słowem - świetnie.

0

Share this post


Link to post

W podstawówce WDŻ u mnie było w klasach 4-6. Z tego co mi opowiadali to nauczycielka kazała im przyznawać się do oglądania "tych filmików". Katechetka, więc nic dziwnego.

W LO za to miałem WDŻ na dość dobrym poziomie. Nauczycielka (wf i tańca też uczyła) bez żadnych uprzedzeń opowiadała o sprawach seksualnych. Jak jest w Polsce, jak za granicą itp. Nawet badaliśmy silikonowe piersi - czy są guzy (tak, męskie jądra też badaliśmy) :D

0

Share this post


Link to post

(tak, męskie jądra też badaliśmy) :D

Czemu zawsze pomija się żeńskie jądra na takich ćwiczeniach, nie ro zu miem. ;) To naprawdę bardzo spoko, że was tego uczyli, nie słyszałem o takiej opcji wcześniej.

0

Share this post


Link to post

U mnie w podstawówce przychodziły położne/pielęgniarki i opowiadały o dojrzewaniu, dawały książeczki, podpaski i tampony.
W gimnazjum WDŻ miałam na WOSie z naszą wychowawczynią, bardzo ją lubiłam no ale na zajęciach to obgadywała z częścią dziewczyn co się działo w ostatnim M jak miłość... Też były położne z gazetkami i tamponami i sztucznym biustem z guzami. Ale te guzy tam są ogromne, ja nie mam talentu do wymacania małych nawet jeśli widzę USG i dokładnie wiem, gdzie się znajdują :P na szczęście nie jestem ginekologiem :D
W LO nic nie miałam....


Na religii w gimnazjum miałam mega wymagającą katechetkę, która robiła klasówki i odpytywała :D i to raczej z omawianych fragmentów Biblii. Raz tylko zaczęła pitolić, że żona nie może zostawić alkoholika, nawet jeśli maltretuje ją i dzieci (co było o tyle ciekawe że kilka osób było z rozbitych rodzin z ojcem alko). Ksiądz w LO chciał być fajny i puszczał nam "Kosmiczne jaja". Nawet kurs małżeński nam podbił bez jakiejkolwiek gadki :v

Zajęć nie miałam, w sumie z mamą też o tym nie gadałam... a wiem skąd się biorą dzieci, wenery i co to antykoncepcja  :blink: cud.

0

Share this post


Link to post

Kurczak, Ty wiesz, bo cię uczyli, jak pieski i kotki to robią :v

0

Share this post


Link to post

Czemu zawsze pomija się żeńskie jądra na takich ćwiczeniach, nie ro zu miem. ;) To naprawdę bardzo spoko, że was tego uczyli, nie słyszałem o takiej opcji wcześniej.

 

Strach napisać same "jądra", bo zaraz ktoś mnie oskarży o brak wskazania płci, a potem pojawią się Panowem z wielkim napisem Gender na koszulce i tyle będzie z pisania na tym forum :D

0

Share this post


Link to post

Chcial se podupczyć, a wy mu robiliście zły PR :<

0

Share this post


Link to post

Teraz tylko czekać, aż MEN zacznie finansować podreczniki do WDŻ z naszych podatków :V

0

Share this post


Link to post

Teraz tylko czekać, aż MEN zacznie finansować podreczniki do WDŻ z naszych podatków :V

Ale że to niby coś złego? Jak dla mnie to mogliby w gimbazie na biologii gumki rozdawać... 

0

Share this post


Link to post

Jakby to byly dobre podreczniki a nie katopatola wydawana przez o. Rydzyka to niech maja to z moich podatkow ^^

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz