• 0
Keti

Koty jako zagrożenie bioróżnorodności

Question

Chce poruszyć temat bo mnie już nosi.. zaczął się sezon na podloty ptasie jakiś czas temu. Na grupach przyrodniczych i ptakolubnych zaroiło się od postów "miłośników przyrody" którzy wyrwali ptaka ze szponów/zębów swojego futra i pytają jak pomóc. Na sugestie by nie puszczać w sezonie lęgowym futrzaka reagują agresywnie, piszą że kot to część natury (okeeeejj....), że tym skrzywdzą zwierzaka..Wielu przyrodników posiada koty nie wychodzące i jest udowodnione że są one  szczęśliwe i zdrowsze niż te które wychodzą xd co jakiś czas natomiast słyszę że jakiś kot znajomych spadł śmiertelnie z parapetu, wbiegł pod auto..

Jednak dobro samych kotów nie jest tu zasadniczym problemem.

Problemem jest to ze kot jest niesamowicie niebezpiecznym gatunkiem inwazyjnym umieszczonym przez człowieka w naturalnym środowisku, zwierzęciem które nie doświadcza trudności w zdobywaniu pokarmu, chłodu, chorób, tak jak dzikie zwierzęta na które i tak poluje..nawet kiedy jest najedzony, by po prostu zaspokoić instynkt. Widzicie tu nierówność? Kot zachoruje to dostaje pomoc od człowieka, dzikie zwierze jest zdane na siebie.  Kocham kot, ale sama wiem co leży w ich naturze..jako dzieciak miałam całą kociarnie wolno biegających kotów, non stop przynosiły ptaki,ssaki,płazy,gady..nie było dnia by przed drzwiami nie leżało kilka ofiar..ryjówki,nornice,wróble,jaszczurki.. Nie miałam wiedzy o krzywdzie jaką to wyrządza środowisku. Mniejszym problemem są koty w blokowisku niż te biegające na przedmieściach i na wsi.

Najbardziej mnie drażni jak ciężko wytłumaczyć coś miłośnikom kotów, sama do nich należę i chce mieć w przyszłości kota..wysterylizowanego i niewychodzącego bez nadzoru.

http://wyborcza.pl/1,75400,18444282,koty-czyli-krajobraz-strachu.html

 

0

Share this post


Link to post

37 answers to this question

  • 0

Ja tam się cieszę, że nasze koty wytrzebiły wszystkie nornice niszczące nam ogród i myszy. Raz upolowały sporego szczura przy samym domu. Ptaków nie znoszą.

0

Share this post


Link to post
  • 0

Wielu przyrodników posiada koty nie wychodzące i jest udowodnione że są one  szczęśliwe i zdrowsze niż te które wychodzą xd

 

badania?

 

Chciałabyś, żeby wszystkie udomowione koty wychodziły na zewnątrz na smyczy?

0

Share this post


Link to post
  • 0

badania?

 

Chciałabyś, żeby wszystkie udomowione koty wychodziły na zewnątrz na smyczy?

Tak chciałabym, albo by były pod nadzorem. Puszczone luzem koty często wpadają pod samochody, łapią różne choroby, często po kilku latach po prostu nie wracają. Miałam w ciągu życia ponad dziesięć kotów.. jedna kocica z miotem podrzucona przez płot. Wiesz ile zmarło naturalną śmiercią w domu? Jeden dorosły i kociak chory na zapalenie płuc wyrzucony w reklamówce na łąki przez jakiegoś "miłośnika kotów" za pewne nie mającego kasy na sterelizacje

.

0

Share this post


Link to post
  • 0

. Puszczone luzem koty często wpadają pod samochody, łapią różne choroby, często po kilku latach po prostu nie wracają

 

...a koty w zamknięciu są smutne i płaczą, bo ograniczenie im życiowej przestrzeni do kilkudziesięciu m^2 jest wbrew ich naturze. A pilnowanie kota wychodzącego na zewnątrz jest po prostu nierealne.

Za dobrostan udomowionego zwierzaka odpowiada człowiek.

 

Skoro tak przywiązujemy się do jednostkowych przykładów - mój kot ma prawie 16 lat i wychodzi, na podwórko w centrum miasta. Posiedzieć w trawie. W życiu niczego nie upolował, ale gdyby mu się zdarzyło to owszem, byłoby mi szkoda wróbla, który dał się udusić takiej ciapie, ale kot chodziłby dalej. Dlaczego? Bo próba zamknięcia w mieszkaniu skończyła się głębokim kocim nieszczęściem i kilkukrotnym lotem z drugiego piętra (mimo zabezpieczeń). 

0

Share this post


Link to post
  • 0

Nasza też - mimo tego, że dom duzy - przesiadywała w oknie i piszczała. Kilka razy uciekła, jak ktoś nieopatrznie nie domknał drzwi. Teraz jest wychodząca i przeszczęśliwa.

0

Share this post


Link to post
  • 0

To dobrze że masz ciape która nie poluje samiro..

 

Człowiek powinien też odpowiadać za środowisko naturalne które niszczy swoimi kaprysami. Koty stały się powodem wyginięcia wielu gatunków, za co same nie ponoszą winy..winie jedynie bezmyślność ludzi.

0

Share this post


Link to post
  • 0

Nie ponoszą winy. Więc nie powinny za to cierpieć.

Gatunkiem, który wytępił najwięcej innych gatunków jest człowiek.

0

Share this post


Link to post
  • 0

I człowiek powinien wziąć odpowiedzialność i minimalizować straty, przeprowadzać akcje sterylizacyjne dzikich kotów, starać się ograniczyć łowność kotów wychodzących przez specjalne obróżki i inne odstraszacze, nie brać sobie kota na zasadzie zachcianki jeśli nie może mu poświęcić odpowiednio dużo czasu i wywala za drzwi.. kot siedzący tylko w domu bez towarzystwa może nie być szczęśliwy, ale może  mieć też to gdzieś..widzę to po przykładzie kotów znajomych nigdy nie wychodzących..umieją zając się sobą. Kot rzadko ma temperament podobny do psiego, nie cierpi nie mając kontaktu częstego z człowiekiem. Można też trzymać więcej niż jednego kota by zajęły się swoim towarzystwem xd

 

Chyba chcemy w przyszłości cieszyć się naturą,ptasim śpiewem?

0

Share this post


Link to post
  • 0

Koty, podobnie jak psy, traktują wybranego człowieka jak pana stada. I często czują się źle, gdy go nie ma i są same. To, że kot idzie spać po prostu, to nie znaczy, że jest szczęśliwy.

0

Share this post


Link to post
  • 0

Ja tam się cieszę, że nasze koty wytrzebiły wszystkie nornice niszczące nam ogród i myszy. Raz upolowały sporego szczura przy samym domu. Ptaków nie znoszą.


Niektóre to zagrożone gatunki...

badania?


Serio badań potrzebujesz? Poszukaj, znajdziesz pewnie liczby, ile koty zabijają ptaków i małych ssaków, a to wszystko zupełnie bez zadnej równowagi, jak to bywa w ekosystemie, bo koty są zupełnie "z zewnątrz", w dany ekosystem wchodzą tylko żeby zapolować i to nie z głodu, a dla zaspokojenia instynktów.

..a koty w zamknięciu są smutne i płaczą, bo ograniczenie im życiowej przestrzeni do kilkudziesięciu m^2 jest wbrew ich naturze. A pilnowanie kota wychodzącego na zewnątrz jest po prostu nierealne. Za dobrostan udomowionego zwierzaka odpowiada człowiek.


Dobrostan kota jest mneij ważny niż dzika przyroda. Rozwiązaniem mogą być np. dzwoneczki.
To może spuszczać też agresywne psy, które zagrażaja ludziom nawet, bo przecież musi byćszczęśliwy???

 
0

Share this post


Link to post
  • 0

Co mnie obchodzi, czy to, co rozjebuje moją własność jest chronione? Mam prawo się tego pozbyć, jak np kretów (które chronione są, ale poza posesją prywatną). Zwierzątek w lesie nie ruszam.

0

Share this post


Link to post
  • 0

Serio badań potrzebujesz?

Chcę badań na to, że niewychodzące koty są szczęśliwsze. Keti pisze że to udowodnione.

Ciężko mówić o jakimkolwiek ekosystemie i jego równowadze mając na myśli trawnik pod blokiem.

Dzwoneczki - jasne. Wilki syty i owca cała.

 

To może spuszczać też agresywne psy, które zagrażaja ludziom nawet, bo przecież musi byćszczęśliwy???

Zagrożenie 'złapie mysz' a 'zagryzie dziecko' za bardzo do siebie nie przystają

0

Share this post


Link to post
  • 0

Ale tak samo bez sensu argument ;p
A koty niestety wychodzą poza trawnik.
Oprócz dzwoneczków też można wypuszczać koty tylk ow dzień, w nocy więcej szkód robią.

0

Share this post


Link to post
  • 0

Postaram się znaleźć o tych niewychodzących kotach, nie obiecuje xd było mi nie wspominać o tym skoro nie wiem gdzie to czytałam XD może nawet w gazecie dla kociarzy.. fakty są takie że niestety koty wychodzące zostawiane bez opieki nie mają często długiego życia...większość znajomych nawet jeśli kiedyś wypuszczało już tego nie robi, rozłąka z pupilem za bardzo boli..

Wielu hodowców podobno nie oddaje kotów rasowych jeśli właściciel ma zamiar wypuszczać.

 

Koty na blokowiskach stanowią mniejszy problem jeśli ich liczba jest rozsądna niż te na przedmieściach, na wsi.

0

Share this post


Link to post
  • 0

Przez dwa lata trzymałam kota w mieszkaniu w bloku. Za młodu był strasznie aktywnym zwierzakiem, latał po domu jak szalony, więc codziennie chodziłam z nim na spacery na smyczy. Czasem nawet dosyć daleko, bo chodził prawie jak pies. Z tymże zaraz po południu siadał koło drzwi i tak piskliwie miauczał, że aż sąsiedzi przychodzili i pytali, czy wszystko okej ;p. 

Gdy całą rodziną jeździliśmy co jakiś czas na wieś, zabieraliśmy go ze sobą i tam hasał sobie wolno po podwórku. Po paru razach, już dojeżdżając na miejsce budził się i miauczał, a jak wychodził na podwórko, zachowywał się tak, jakbym mu zaraz miała kilo surowego mięsa dać ;p. Także no nie było wątpliwości, gdzie mu jest lepiej. Dlatego w końcu się zlitowałam i zostawiłam go u babci. Żyje już 10 lat, a poza obręb własnego podwórka, ew. sąsiadów, bo lubi składać im wizyty, wychodzi raczej tylko wtedy gdy idę gdzieś ja albo ktoś z rodziny (chodzi za nami bez smyczy, dziwne, ale prawdziwe xd). 

0

Share this post


Link to post
  • 0

Kot na smyczy to jest jedna z bardziej absurdalnych rzeczy jakie widzialem w zyciu jesli chodzi o domowe zwierzatka. Nie napisze 'najbardziej' tylko dlatego, ze widzialem tez na smyczy fretke (ktora zreszta sprawiala wrazenie, ze jej ta smycz mniej przeszkadza niz przecietnemu osmyczowanemu kotu). A nie wiem w jaki inny sposob mozna 'pilnowac kota jak sie go wypuszcza'. Czyli tak naprawde powyzsze postulaty sprowadzaja sie do 'trzymaj kota tylko w domu'. Erm... dzieki, ale nie. ZWLASZCZA poza miastem, gdzie szansa wpadniecia pod jakis samochod zdecydowanie spada, wiec ciezko wyciagac argument, ze dla kota tak tez lepiej.

0

Share this post


Link to post
  • 0

ZWLASZCZA poza miastem, gdzie szansa wpadniecia pod jakis samochod zdecydowanie spada, wiec ciezko wyciagac argument, ze dla kota tak tez lepiej.

No właśnie tam najbardziej szkodzi.
0

Share this post


Link to post
  • 0

Lol nie. Koty się karmi, leczy, i siedzą w domu jak akurat mają humor na odpoczynek, co to ma wspólnego z drapieżnikiem, który żyje np. w lesie i występuje równowaga między jego populacją, a całą resztą? To, że mamy takiego żbika, to nie znaczy, że tysiące kotów nienaturalnie występujących w danym miejscu nie robią różnicy!

0

Share this post


Link to post
  • 0

W zasadzie szklanka wody to też przyroda.

 

Tylko tutaj chodzi o coś zupełnie innego. O ignorancję i do czego ona prowadzi oraz - co gorsza - już doprowadziła.

0

Share this post


Link to post
  • 0

@@random, od kiedy masz kota? No i chyba mieszkasz w mieście i to nie na obrzeżach, wiec pewnie stosunkowo małe znaczenie ma. Ale dzwoneczek możesz przemyśleć.

0

Share this post


Link to post
  • 0

No to kot, który zeżre gołębia - to dobrze czy źle?

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz