• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

Antymateria

Użytkownicy
  • Zawartość

    89
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    2

Zawartość dodana przez Antymateria

  1. Oglądacie seriale? Macie jakieś ulubione? Jeżeli o mnie chodzi, to, no cóż... Nie będę zbyt oryginalna i w sumie pewnie nikt nie podzieli mojego entuzjazmu. :> Ale od pewnego czasu jestem coraz bardziej zafascynowana serialem "Wspaniałe stulecie", opowiadającym o losach haremu sułtana Sulejmana. Nie spodziewałam się, że coś w tym stylu może mnie zainteresować, ale moja mama oglądała, ja zerkałam od czasu do czasu i się wciągnęłam. Choć nie wiem, czy oglądałabym ten serial, gdyby dotyczył innych realiów. Najfajniejsze tam są piękne kobiety i cała ta egzotyczna otoczka. Ale to taki serial dla bab. Oglądam jeszcze "Na dobre i na złe" (tak, tak), chociaż wiem, że ten serial bardzo odbiega od rzeczywistości, ale gdyby nie odbiegał, to nikt by go nie oglądał. Graficznie przedstawia się dobrze, wątki medyczne w porządku (o wiarygodności się nie wypowiadam), życiowe takie sobie. Ostatni sezon słaby, ale i tak innych polskich seriali medycznych nie ma, a amerykańskie mnie nie przekonują. Dobre są też starsze sezony "Rancza", można się pośmiać i nie jest to głupi serial komediowy z wybuchami śmiechu w tle co kilka sekund, tylko ciekawa parodia wiejskiej rzeczywistości. Z mojej strony raczej mało oryginalnie, ale wiem, że na forum są miłośnicy seriali, zwłaszcza zagranicznych, więc spodziewam się, że coś w tym wątku napiszą.
  2. Nie wiedziałam, gdzie umieścić ten temat i nie wiem, czy ktokolwiek zrozumie, o czym piszę. Ale zaryzykuję. Jakiś czas temu pisałam w internecie z kilkoma osobami, które opowiedziały mi o swoich dziwnych doświadczeniach marzeń sennych z dzieciństwa. Ze zdziwieniem przypomniałam sobie, że u mnie też takie doświadczenia występowały. Z tego szybko wywnioskowałam, że jeżeli nie jestem z czymś takim odosobniona, to znajdzie się na pewno więcej osób, które coś takiego miały oraz, że musi istnieć jakieś racjonalne wyjaśnienie tego zjawiska. Ale do rzeczy. W dzieciństwie kilka razy zdarzyło mi się mieć nietypowe sny, które nie posiadały konkretnej fabuły. Były to pulsujące wzory, zakrętasy, różne nieokreślone kształty, labirynty kolorowych figur, które ciągle się zmieniały. Wszystko sprawiało wrażenie, jakbym była tam w środku, jakby to chciało mnie pochłonąć. Mimo oryginalnej formy, sen sprawiał wrażenie bardzo realistycznego. Zawsze wywoływał we mnie strach, nieokreślone przerażenie. Ponieważ byłam wtedy dzieckiem (ok. 6-7 lat i trochę później), zdarzyło się, że powodował, że budziłam się z płaczem, będąc jeszcze na granicy snu i jawy. Może nie zastanawiałabym się nad tym, gdybym nie dowiedziała się, że kilka osób również miało w dzieciństwie takie sny i że do teraz uważają je za najbardziej przerażające koszmary z dzieciństwa. Poza tym, dotarłam do informacji, że te wzory to mogły być fraktale, a sen przypomina trzeci poziom doświadczenia psychodelicznego: http://pl.wikipedia.org/wiki/Do%C5%9Bwiadczenie_psychodeliczne#Poziom_3 . Czy też mieliście takie sny w dzieciństwie? Jak one powstają i dlaczego występują głównie u dzieci? Dlaczego wywołują przerażenie (biorąc pod uwagę, że dzieci boją się raczej duchów, potworów i innych postaci, ale nie fraktali)? Czy to zjawisko ma jakieś naukowe określenie/czy zostało zbadane?
  3. Jakiś czas temu znalazłam ciekawy felieton na temat polskiego szkolnictwa. Zainteresowanych zapraszam tutaj. Jak możecie się odnieść do tego tekstu? Zgadzacie się z twierdzeniami w nim zawartymi? Przez ostatnie 15 lat szkoły uległy diametralnej zmianie. Najpierw wprowadzono gimnazja i skrócono edukację w szkole średniej o rok, potem całkowicie zmieniono formę matury. Kilka lat później pojawił się pomysł nowej reformy nauczania w gimnazjach i szkołach średnich, który ostatecznie wprowadzono w życie. Zwieńczeniem ostatnich reform są nowe zasady zdawania matur oraz ich nieco zmieniona forma. 15 lat to też wystarczająco długi czas, by zmienić sposób funkcjonowania szkół. Wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej zyskały one pomoce naukowe w postaci tablic interaktywnych i innych urządzeń technologicznych. Jak wszystkie zmiany wyglądają w praktyce? Gimnazja, jako twory zupełnie niepotrzebne, stały się skupiskami patologii, gdzie uczniowie w najtrudniejszym wieku są narażeni na zły wpływ środowiska. Kto wejdzie do gimnazjum jako osoba reprezentująca zachowania patologiczne, ten wyjdzie z tej szkoły niezmieniony lub (co bardziej prawdopodobne) gorszy. Nowa matura dała możliwość oceniania według obiektywnych kryteriów, ale spowodowała uczenie się "pod klucz" i zamykanie uczniów na wiedzę (choć przecież nie jest to wina samego klucza). Licealiści przeżywają swego rodzaju powrót do podstawówki, ucząc się przyrody oraz historii i społeczeństwa. Na biologii poznają tajniki biotechnologii i inżynierii genetycznej, choć nie mają pojęcia o podstawach biologii, bez której te nowe nauki nie mogłyby istnieć. Uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów dostają darmowe tablety, mimo że szkoła mogłaby przeznaczyć pieniądze na wyposażenie pracowni biologii i chemii... ach, no tak, przecież w szkole nie ma czasu na doświadczenia. Co będzie dalej? Czy szkoła rzeczywiście powinna iść z duchem czasu? A może zmierza w złą stronę? Jakie mogą być konsekwencje wprowadzonych zmian? Temat-rzeka - wypowiadajcie się...
  4. Znalazłam ciekawy raport dotyczący zajęć z edukacji seksualnej prowadzonych w polskich szkołach. Wyniki ankiety przeprowadzonej przez Grupę Edukatorów Seksualnych Ponton w 2014 są przerażające. Okazuje się, że tzw. edukacja seksualna w Polsce to właściwie fikcja, zajęcia często są przeprowadzane zgodnie z katolicką ideologią, treści są sprzeczne ze współczesną wiedzą medyczną, pojawiają się krzywdzące stereotypy dotyczące kobiet, a często zajęć nie ma w ogóle. Z przeprowadzonej ankiety wynika, że uczniowie chcieliby się wiele dowiedzieć w kwestiach seksualności, jednakże obecna forma zajęć zniechęca do uczestnictwa w nich. Zajęcia często prowadzą katechetki lub inne osoby niemające większego pojęcia o tej tematyce. Oto kilka odpowiedzi: Cały raport i więcej odpowiedzi w bardzo podobnym stylu można przeczytać tutaj: http://ponton.org.pl/sites/ponton/files/pdf/2014/PONTON_raport_jaka_edukacja_2014.pdf . Oczywiście znalazły się też odpowiedzi bardzo pozytywne, ale jest ich zdecydowanie mniej. Jak myślicie, kto jest odpowiedzialny za taki stan? Skąd się to bierze? Zbyt duże naciski ze strony środowisk kościelnych, niechęć, wstyd, a może niekompetencja? Czy powinno się rozmawiać z młodzieżą o seksualności, a jeżeli tak, to w jaki sposób? Ostatnio w Danii pojawił się głos, aby pokazywać młodym filmy pornograficzne w ramach edukacji seksualnej, by zrozumiały, że sceny tam przedstawione są sfałszowane. Uważacie, że to dobry pomysł? Wątek właściwie dotyczy Polski, ale gdyby u nas pojawiła się taka idea? Zresztą, edukacja seksualna to szeroki temat, bo dotyczy też takich kwestii, jak homoseksualizm czy profilaktyka chorób narządów płciowych. Czy Waszym zdaniem powinno się o tym rozmawiać w szkołach? A może uważacie, że takie zajęcia w ogóle nie powinny być przeprowadzane? Jeżeli tak, to dlaczego? Zapraszam do dyskusji.
  5. Zachęcam do podpisania petycji dotyczącej wycofania lekarstw z obrotu pozaaptecznego (markety, drogerie, stacje benzynowe itp.). W zakładce "Petycja" jest dostępny pełny tekst petycji. http://lekitylkozapteki.pl
  6. Czytacie czasopisma popularnonaukowe? Możecie jakieś polecić? Niestety, odnoszę wrażenie, że w Polsce czasopisma o tematyce popularnonaukowej tracą popularność. Większość z nich to przerost grafiki nad treścią, a artykuły dotyczą teorii spiskowych i nawet jeżeli coś z tego jest prawdą, to jest duże nastawienie na sensację, a nie tego szukam. Jedynie "Świat Nauki" trzyma poziom, ale ostatnio nie ma tam artykułów, które mogłyby mnie interesować (kosmos, cząstki elementarne, chemia, biologia, medycyna, neuronauki). "Wiedza i Życie" była ciekawa, poza tym inne np. "Focus", "Świat Wiedzy" czy "XXI wiek" raczej szukają sensacji. Czy istnieją jeszcze inne ciekawe, ale mniej znane czasopisma w języku polskim? Niestety, artykułów w języku angielskim czytać nie potrafię, a poza tym preferuję wersję papierową. Nie zależy mi też na regularnym kupowaniu konkretnego tytułu, ale od czasu do czasu chciałabym przeczytać coś interesującego.
  7. Od kilku dni budzę się po 4:00 nad ranem i nie mogę zasnąć przez co najmniej pół godziny. Jest to uciążliwe, ponieważ muszę później odrobić ten brak snu i jestem niewyspana lub, jeżeli mam taką możliwość, śpię dłużej i też jestem niewyspana (nie wstaję o optymalnej porze). Zdarzało mi się kiedyś już coś podobnego, ale minęło z czasem. Zastanawia mnie jednak, czy coraz mniejsza ilość światła może mieć na to wpływ. Przypuszczałam raczej, że przy niewystarczającej ilości melatoniny występują problemy z zaśnięciem, a nie budzenie się nad ranem. Z drugiej strony mniejsza ilość światła jest dla mnie odczuwalna i jest to niezbyt komfortowe - trudniej mi rano wstać, a po zachodzie słońca czekam już tylko na nadejście pory snu, choć moja aktywność się nie zmienia. Nie lubię braku światła, pod tym względem najlepsze są dla mnie miesiące wiosny i lata. Wiem, że sztuczne światło nie sprzyja produkcji melatoniny, ale przecież nie ma lepszego rozwiązania. Musielibyśmy zasypiać po zachodzie słońca, jak niektóre zwierzęta. Czy jest jakiś sposób na oswojenie się z coraz krótszym dniem? I co zrobić, aby nie budzić się nad ranem (bo najwidoczniej jest to sprzeczne z fizjologią)?
  8. Znalezione w parku. Co to jest?
  9. Ciekawi mnie, w jaki sposób dawniej sprawdzano, czy kobieta była w ciąży. Otóż oglądam serial "Wspaniałe stulecie". Akcja rozgrywa się w XVI wieku na dworze sułtana Sulejmana. Często pojawiał się tam wątek niewolnic, które badała medyczka, aby potwierdzić lub wykluczyć ciążę. W serialu nie miały jeszcze "brzuszka", a jednak były w ciąży. Ciekawi mnie, jak to sprawdzano w dawnych czasach (zakładam, że coś takiego nie pojawiło się w serialu przypadkowo, bez wiarygodnych źródeł)? Czytałam, że dawniej kobiety, w celu potwierdzenia ciąży, oddawały mocz na ziarna zbóż. Jeżeli zboże wyrosło, oznaczało to, że kobieta była w ciąży, a miały za to odpowiadać żeńskie hormony. Ale w serialu chodziło o badanie, więc myślę, że to nie ta metoda. Czytałam też o objawie Chadwicka i zastanawiam się, czy to może być to? Tylko, że ta metoda została wynaleziona w XVIII-XIX wieku, więc albo twórcy serialu pozwolili sobie trochę podkolorować pewne fakty, albo nie o to chodzi. Czy jeszcze można jakoś wykryć ciążę bez współczesnych metod (badanie krwi, moczu, USG)? Czy istniały inne sposoby?
  10. Nightwish - Walking in the Air
  11. Czy to prawda, że jony dodatnie źle oddziałują na organizmy, a jony ujemne dobrze? Czytałam, że jony dodatnie uwalniane są np. z betonu, asfaltu, spalin, a także promieniowania emitowanego przez komputery, telewizory, kuchenki mikrofalowe itp. Jony ujemne z kolei uwalniane są z roślin, bursztynu, ich źródłem miałyby też być koty. Czy możliwe jest, że głaskanie kota i przytulanie się do drzew dobrze oddziałuje na organizm, ponieważ są one źródłem jonów ujemnych, które zobojętniają podobno szkodliwe jony dodatnie? Ile w tym jest prawdy? Osobiście bardzo lubię otaczać się tym, co naturalne, mam w pokoju paprotkę i, w zależności od pory roku, kasztany lub sezonowe kwiaty. Przebywanie wśród drzew relaksuje mnie i wywołuje pozytywne emocje, a także wprowadza spokój. Nikt mi nie musiał tego wmawiać - po prostu mam taką potrzebę i już. Jednak do tej pory nie kojarzyłam jej z jonami. Myślę też, że wiele osób lubi otaczać się naturą, jedni bardziej, inni mniej. Zastanawiam się, na czym miałoby polegać szkodliwe działanie jonów dodatnich, ponieważ one są też w tkankach i komórkach naszego organizmu i występują w równowadze z jonami ujemnymi. Nie wiem też, dlaczego promieniowanie miałoby szkodzić. Dużo się mówi o negatywnym wpływie promieniowania elektromagnetycznego czy światła niebieskiego, emitowanego przez ekrany telewizorów, komputerów czy telefonów, jednak jest ono powszechne. Co więcej, promieniowanie kosmiczne dociera do nas przez cały czas, bez względu na to, ile czasu spędzamy "wyłączeni", tylko z naturą. Czy to wszystko jest niewiarygodne i pozostaje nam tylko cieszyć się kontaktem z przyrodą, bez dorabiania do tego naukowej teorii, czy jednak jest w tym odrobina prawdy?
  12. Dlaczego mózg nie wytwarza i nie magazynuje glikogenu? Dla tego narządu byłoby to korzystne, ponieważ potrzebuje glukozy przez cały czas. A jednak ewolucyjnie nie wykształciła się taka umiejętność, więc musiał istnieć jakiś powód. Jaki?
  13. Trochę (?) nie ogarniam... Organizmy samożywne wytwarzają sobie energię, która umożliwia im tworzenie wysokoenergetycznych związków. Mogą je wykorzystać do wzrostu, rozwoju tkanek itp. Ale część tych wysokoenergetycznych związków zużywa się do... oddychania. I owszem, podczas oddychania powstaje energia, ale ona tworzy się też wcześniej, Dlaczego nie może być tak, że organizmy autotroficzne pobierają sobie energię (fotosynteza) lub ją wytwarzają (chemosynteza), budują przy pomocy tej energii potrzebne dla siebie związki, a pozostałą jej część zużywają na procesy życiowe (wzrost, rozwój, ruch w przypadku bakterii)? Dlaczego najpierw pobierają energię, by potem ją wbudować w związki, a potem zużyć? Nie mogłyby "żyć" tylko energią? Gdzie logika?
  14. Rzeczywiście, nie skojarzyłam tego, że fotosynteza zachodzi tylko w chloroplastach. Nawet, jeżeli przez łyko do innych części rośliny przedostałyby się produkty fotosyntezy, to bez oddychania nie dostarczyłyby energii komórkom. Piszesz o autotrofach tkankowych. A np. bakterie? Konkretne gatunki są tylko w takich miejscach, w których mają dostęp do związków chemicznych, które mogą utlenić. One nie mają skompilowanej budowy i nie musiałyby oddychać.
  15. Jaki jest rzeczywisty wpływ kazomorfin na organizm człowieka? Istnieje dużo teorii sugerujących związek picia mleka i spożywania produktów z glutenem z występowaniem autyzmu. Na stronie http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/231r jest napisane tylko o braku istnienia związku między działaniem kazomorfin a występowaniem chorób niezakaźnych. Mnie interesuje jednak inna kwestia, mianowicie, czy jest możliwe rzeczywiste działanie kazomorfin na układ nerwowy (teoria typu "napij się mleka, będziesz lepiej spać"), czy to wszystko ludowe przesądy i efekt placebo?
  16. Ostatnio w książce Wojciecha Cejrowskiego przeczytałam o występujących w tropikalnej puszczy liściach, które w nocy świecą na zielono. Autor niestety nie podał ich nazwy. Czy ktoś wie coś więcej na ten temat?
  17. Ciekawi mnie, dlaczego drożdże można zamknąć w folii aluminiowej w lodówce i one nie obumierają. Nie mają dostępu do pokarmu. Czy temperatura hamuje ich procesy metaboliczne?
  18. a-ha - Crying In The Rain Uwielbiam głos Mortena.
  19. Safri Duo - All The People In The World Niech gorące lato trwa!
  20. Ale w żadnym europejskim kraju małżeństwa poligamiczne nie przejdą chociażby dlatego, że nie ma potrzeby zaistnienia takiego tworu. Kto będzie chciał z własnej woli wstępować w takie związki? Pomijając muzułmańskich imigrantów.
  21. Poligynia była uwarunkowana społecznie. Mężczyźni-wojownicy z plemienia ginęli w walkach, więc byli mniej liczną grupą od kobiet, dlatego brali sobie kilka żon. Dzisiaj wielożeństwo w wielu kulturach nadal wynika z warunków społecznych, ale też ze sposobu postrzegania kobiet jako istot słabszych. Ciekawym (i mniej rozpowszechnionym) rodzajem poligamii jest poliandria, kiedy kobieta ma kilku mężów. Zjawisko to występuje np. w Nepalu. Występowanie poligamii zależy od kultury i sytuacji ekonomicznej różnych grup społecznych/etnicznych. Trudno sobie wyobrazić współczesne, europejskie społeczeństwo, gdzie istnieją małżeństwa poligamiczne. Jak z prawnego punktu widzenia miałyby one funkcjonować? Nie ma ekonomicznej potrzeby zaistnienia w Europie małżeństw poligamicznych. Nie wiem, jak działają emocje związane z zakochaniem, ale zdaje się, że można zakochać się tylko w jednej osobie w danym momencie życia. Jeżeli więc nie miłość miałaby być powodem zaistnienia instytucji małżeństw poligamicznych, a jedynie potrzeba zaspokojenia pewnych popędów, to mi do głowy przychodzi tylko jedno skojarzenie - rozpusta. A to chyba nie miałoby pozytywnego wpływu na dzieci.
  22. Homoseksualizmu nie ma obecnie na liście zaburzeń psychicznych. O słuszności takiego stanowiska psychiatrów w tej sprawie nie będę się wypowiadać, zwłaszcza, że nie ufam psychologii i psychiatrii i podchodzę do tych dziedzin z ogromnym dystansem. Jednak wydaje mi się, że usunięcie tej orientacji z listy zaburzeń musiało w końcu przynieść nowe konsekwencje w postaci legalizacji związków małżeńskich par jednopłciowych, bo jeżeli czegoś się nie leczy, to znaczy, że trzeba to zaakceptować. Na media nie warto zwracać uwagi - jest tam tyle dziwactwa, kreowania alternatywnej rzeczywistości, że szkoda to komentować. Ale mnóstwo osób ogląda telewizję, więc jeśli widzi to, co jest tam prezentowane, to nie można się dziwić, że postrzega homoseksualizm jako zaburzenie. Dla niektórych telewizja to czasem jedyne źródło wiedzy o świecie. Przecież są ludzie, którzy nawet nie wiedzą, czym jest homoseksualizm i łączy tę orientację z pedofilią (przez skojarzenie: pedał-pedofil), brałam kiedyś udział w takiej dyskusji. To tylko pokazuje ogrom niewiedzy. To jest wynik nadmiernego zainteresowania innymi ludźmi (w negatywnym znaczeniu) zamiast zajęcia się własnymi sprawami. Dość typowe. Moim zdaniem nie da się nauczyć tolerancji, nie budując zdrowego poczucia własnej wartości, bez porównywania się z innymi. Ale to chyba mało odkrywcze stwierdzenie.
  23. A jakąś ciekawą beletrystykę z wątkami medycznymi ktoś może polecić? Tylko coś niegłupiego i nie horror.
  24. Czy z takiego zaświadczenia płyną jakieś korzyści? Bo nie wydaje mi się, żadnych uprawnień zawodowych przecież się nie zdobywa. Pomijam kwestię zdobycia wiedzy na kursie, ale po co dokument?
  25. Ściąganie jest zjawiskiem powszechnym, ale czy to znaczy, że należy na nie przymykać oko? Nie sądzę. Tak naprawdę osoby, które ściągają, same sobie szkodzą i nadejdzie kiedyś taki moment, kiedy będą musiały wykazać się rzetelną wiedzą, a wtedy może być nieciekawie. Donosicielstwo nie jest fajne, ale czy ściąganie jest? Ten chłopak miał dużo odwagi, zwrócił uwagę na problem, o którym wszyscy wiedzieli, ale do którego się niemal przyzwyczaili. On niczego pozytywnego dla siebie nie zyska takim zachowaniem, ale poruszył kwestię, o której teraz będzie się rozmawiać i chyba o to chodzi. Co ten temat robi w dziale Bioetyka?