• Ogłoszenia

    • rafcio

      Nowa Wersja Forum   28.07.2016

      Widzisz problemy skontaktuj się z Nami: redakcja@biomist.pl

Sandman

Szaleniec
  • Zawartość

    71
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    4

Sandman last won the day on 2 Październik 2015

Sandman had the most liked content!

Reputacja

17 Licznik lajków.

O Sandman

  • Tytuł

  • Urodziny

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    psychiatria
  • Kto
    lekarz
  • Płeć
    Mężczyzna

Lokalizacja

  • Lokalizacja
    Białystok
  1. Nie. O tym, czy dostaniesz się na wymarzoną specjalizację, czy nie decyduje wynik LEKu. To dotyczyło stażu podyplomowego (tego starego, sprzed reformy). Tam brano pod uwagę średnią ocen z całych studiów do drugiego miejsca po przecinku. Miało to znaczenie np. w Warszawie - chętnych ogrom miejsc mniej, więc ci, którzy mieli wysokie średnie byli pierwsi w kolejce.
  2. Powiedzmy, że mogę sobie taką sytuację wyobrazić, bo znam takie przypadki. Czasami bywa tak, że z pacjentem ewidentnie jest coś nie tak, a nie spełnia kryteriów rozpoznania tego, czy innego zaburzenia wg ICD-10. W takiej sytuacji najlepiej poczekać, aż coś konkretnego się wykluje - np. pacjent wysypie się z omamami czy urojeniami. Tymczasem w papiery coś wpisać trzeba. Poza tym w warunkach ambulatoryjnych diagnozuje się trudno, bo czas na wizytę jest mniej lub bardziej ograniczony. Być może jeden z lekarzy coś przeoczył albo pacjent czegoś nie powiedział - mogło być różnie, nie mnie oceniac. Na pewno zmiana rozpoznania nie powinna odbywać się ad hoc. Dobrze jest wysłać pacjenta na badanie psychologiczne i zobaczyć jak prezentuje się w różnych testach. Może spróbować się przemóc i powiedzieć lekarzowi co się aktualnie dzieje. Jeśli nie wchodzi to w grę to zmiana psychiatry na innego wydaje się chyba najsensowniejszą opcją. Ja rozumiem, że odchodzimy od modelu paternalistycznego na rzecz partnerstwa, ale nie można robić totalnego odchyłu w drugą stronę. Wydaje mi się, że ta konkretna relacja lekarz-pacjent straciła w tym momencie rację bytu. Jeśli nie da się jej naprawić (czyli wrócić do sytuacji, gdzie lekarz jest lekarzem, a pacjent pacjentem) to trzeba szukac innego specjalisty.
  3. Buka nie doceniasz głębokości i światłości myśli Bartusia ?
  4. Krew przed wydaniem do lecznictwa jest badana (to na co musi być zbadana określają przepisy) i przetwarzana na preparaty. Badania nie są dostępne od razu (bo zrobienie NATów trochę trwa), ale są wykonywane zawsze, bo bez tego krew nie wyjdzie z Centrum. Poza tym musi być jeszcze odpowiednio napisany - sensownymi zdaniami, które posiadają kropki, wielkie litery i takie tam inne rzeczy ;]
  5. Wziąć odpowiedni grzebień, białą kartkę papieru albo płachtę i sprawdzić obecność pasażerów na gapę.
  6. Różny Generalnie reakcją na zanik neuronów jest glioza (przerost i rozrost astrocytów), chociaż mówi się też, że glioza może być pierwotna, a zanik neuronów to jej skutek.
  7. Hormon podaje się w ramach programu lekowego - trzeba się do niego zakwalifikowac, wtedy dostaje się go za darmo. Pełnopłatnie to wydatek kilku tysięcy złotych za miesiąc terapii. Faktycznie jesteś dość niski, bo Twój wzrost to przedział 3-10 centyl, ale jeszcze kilka cm pewnie Ci przybędzie (może więcej jeśli skok pokwitaniowy będzie opóźniony).
  8. Utraconego się nie wlicza, ale nie każdy dochód, który był i go nie ma można uznać za utracony.
  9. Zarodki akurat mamy dobre, in vitro tysz Z zarobkami już nieco gorzej. Tak przy okazji - jest odpowiedz Sfrustrowanej na komentarze w sieci: http://natemat.pl/154717,odpowiedz-na-list-sfrustrowanej-mlodej-lekarki-konczac-medycyne-nikt-nie-skladal-slubow-ubostwa
  10. System nie zmienił się od jakichś hmm 20 lat? Kiedyś też tak było, że pensja podstawowa to były jakieś grosze (z opowieści starszych kolegów wiem, że były to kwoty rzędu 700-800zł) i dorabiało się na dyżurach. Dzisiaj z obsadzeniem dyżurów jest problem, bo nie ma kto pracować, więc stawki wzrosły - prawo rynku. System rodzi patologię, bo umożliwia praktycznie nieograniczone dorabianie :> Jedni potrafią w tym zachować umiar, inni nie. To kwestia tego ile kto kasy potrzebuje na godne życie i jak ten termin "godnego życia" rozumie ;] Ja wiem, że opinia publiczna myśli, że każdy lekarz mieszka w willi i jeździ nowym wypasionym samochodem - rzeczywistość często skrzeczy i ludzie wypierają to, że wielu doktorów ma mieszkanie na kredyt, samochód także. Odpowiedzialność jest spora, bo o błąd łatwo, zwłaszcza w naszych warunkach, gdzie często procedury są tylko na papierze, a personel pędzi z jednej roboty do drugiej. W dodatku obciążenie pracą bywa spore, bo przy 15-20 pacjentach (to w miejscu, gdzie pracuję częsty standard) o pomylenie pacjentów łatwo, ale prokuratora oczywiście takie rzeczy nie interesują, rodziny takoż. Co do zarobków opublikowanych przez Praktyczną, to pamiętam jak sie ukazało i wszyscy się u nas zastanawiali, gdzie się tak dobrze zarabia. Zarobki 7000 zł dla specjalisty z dyżurami to u nas utopia, bo za dyżury nie dostaje się milionów monet, a chętnych na nie za wielu też nie ma (dyżurują specjaliści, rezydenci jeżdzą do szpitala 100km dalej, żeby dorobić), bo żaden to cymes mieć 100-150 pacjentów pod opieką. Z drugiej strony podlaskie ma swoją specyfikę taką, że średnie zarodki specjalisty (z jednego etatu) są niewiele wyższe lub nawet niższe od pensji rezydenta.
  11. Są tacy co wierzą :> Remont rzeczywiście Klinice by się przydał (pojedziecie to zobaczycie te "luksusy"), bo nie mają nawet "SO" z prawdziwego zdarzenia. Co do braku kasy - remontu w tym roku raczej nie będzie, bo póki co otwiera się w Choroszczy nowy oddział, więc były remonty nowych pomieszczeń i remont pomieszczeń, które opuści IIop. Generalnie Klinika przenosi się do Białegostoku już od lat 70tych XX wieku, więc skoro czekają na to już prawie pół wieku to mogą poczekać jeszcze pół A księgarnia jest na Warszawskiej 43 - skręca się koło Gołębia, przechodzi przez ulicę i trochę trzeba podejść.
  12. Rozumiem obawy przed tym, że zamiast pensji w wysokości pierdyliarda monet będzie bezrobocie, ale są one raczej nieuzasadnione :> Bezrobocie lekarskie oczywiście istnieje - przede wszystkim w statystykach urzędów pracy (tzn. rejestrują się osoby bezrobotne, które w rubrykę zawód wpisują lekarz). Kolejny boom będzie niedługo, bo osoby, które skończą staż będą się rejestrować w oczekiwaniu na rozpoczęcie pracy na rezce/etacie/etc. W praktyce jednak lekarzy brakuje i da się znaleźć pracę o ile ktoś nie wybrzydza ;] Problemy mogą mieć jedynkowicze co najwyżej, ale oni też nie przymierają póki co głodem, mimo że NFZ nie kocha ich jakos specjalnie. W zależności od statystyk mówi się o tym, że wyjechało nawet 20% lekarzy (nie da się tego policzyć tak na dobrą sprawę). Całkiem sporo - co prawda obecnie ilość wyjeżdżających jest mniejsza, ale strumyk dalej płynie. Wyjazdy spowodowały zresztą o wiele większy problem - pojawiła się ogromna luka pokoleniowa. Średnia wieku specjalisty oscyluje na poziomie 50 lat, ale statystyczny pediatra ma 56 lat, a reumatolog czy laryngolog dobija do 60tki. Ogromna liczba specjalistów skończy wkrótce pracę (zwłaszcza w specjalizacjach zabiegowych) i nawet przy otwarciu kolejnych wydziałów lekarskich nie da się ząlatać tej dziury w perspektywie lat. Podsumowując - pracę znajdziecie raczej bez problemu i zarobicie na wille, samochody, kochanki, kochanków i insze zbytki ;]
  13. Ilość papierów jest teraz ogromna, bo NFZ wymaga dokumentowania wszystkiego, poza tym ktoś musi te wszystkie historie poskładać do kupy, posklejać ewentualnie i ponumerować strony (wymóg NFZ). Poza tym trzeba jeszcze załatwiać konsultacje tak, żeby odbyła się jeszcze w tym milenium ;] Z racji tego, że rezydent jest na najniższym szczeblu drabiny na ogół tego typu miłe rzeczy spadają właśnie na jego głowę. Na oddziale zabiegowym jest jeszcze urozmaicenie w postaci trzymania haków i oglądania operacji.
  14. Miejsca pozarezydenckie też są limitowane, więc może być tak, że danej specjalizacji nie da się otworzyć w danym województwie w danym naborze, bo nie dali żadnego miejsca. Tak. W gazetkach branżowych (typu "Gazeta :Lekarska") są ogłoszenia tego typu. Często szukają albo specjalisty albo osoby chcącej się specjalizować w danej dziedzinie. W takim wypadku trzeba tylko zadzwonić/pojechać i dogadać warunki. Może być tak, że dostanie się mniej kasy niż na rezce, ale można też dostac więcej jeśli szpital ma braki i potrzebują kogoś na już, bo nie ma kto papierów pisać. Nie wiem jakie specki uważasz za "najgorsze", ale znam osobę, która robi np. ginekologię w ramach etatu i pleców nie miała. Po prostu znalazła ofertę i już, ale musiała się przeprowadzić do mniejszego miasta.