Antonina

Studia - jak to jest.

28 posts in this topic

Hej!

Jak to jest na studiach medycznych? Czy są ciekawe wykłady, ćwczenia, koła itp.? Czy tylko uczenie się z książek w domu? Ile średnio trwają zajęcia dziennie? Ile jest w zwykły dzień czasu wolnego?

0

Share this post


Link to post

Wyklady i cwiczenia sa, czesciej nieciekawe :v ale ciekawe tez czasem. "Kola" chodzi Ci o kolokwia czy kola naukowe? Kolokwia sa bardzo ciekawe, mozna sie wielu rzeczy dowiedziec (np czego sie nie zdazylas nauczyc). Kola naukowe roznie.

Generalnie jedni wola sluchac na zajeciach, inni zakuwac w domu. Ale jakiejs ilosci domowej roboty sie nie uniknie. Kwestia tego, czy uczelnia jest normalna i pozwala sobie odpuszczac nudne seminaria. W Gdansku z tym slabo, trzeba godzinami zamulac czasem ^^

0

Share this post


Link to post

Wykłady mogą się fajne czasem trafić, zwłaszcza jak jest ciekawy prowadzący. Częściej jednak to maglowanie tych samych slajdów, z których ludzie z 3-4 lata temu zrobili notatki. Przy czym jeśli Twój prowadzący ma wykład to czasem dobrze jest się pokazać  :rolleyes: .

Ćwiczenia w sumie podobnie, od ciekawych jak anatomia czy chemia, po strasznie nudne (na przykład histologia). Seminaria (przynajmniej u mnie, Zabrze) są często wstępem do właściwych zajęć i dość często po prostu się na nich śpi. Niestety na studiach jest dość mało ludzi co będą chcieli Ci coś pokazać. Większość nauki spędza się w książkach bo bez przygotowania teoretycznego ćwiczenia nie mają sensu w większości przypadków (wyjątkiem jest biofizyka, bo tam ćwiczenia nawet jak się obryjesz to sensu, ani celu nie mają). Są też godziny konsultacji kiedy możesz się zapytać o coś czego nie rozumiesz.

Koła jako kolokwia są baardzo ciekawe  :D. Czasem na nich można się dowiedzieć, że zmienił się zakres obowiązującego materiału i nikt wam nie powiedział, bo po co. Z kołami naukowymi jest różnie, najlepiej popytać osoby które są gdzieś zapisane, 

Czasu wolnego będziesz miał tyle ile sama znajdziesz. Zależy też od tego jak masz ułożony plan. Ja miałem pierwszy semestr jako przedłużenie wakacji (anata, parazyty z biologią molekularną, trochę łaciny i zapychacze), czasu było bardzo dużo i dało się gdzieś wyjść, odpocząć czy co kto lubi. W drugim semestrze dowalili nam wszystko co się dało i czasu wolnego wystarcza na ugotowanie, posprzątanie i umycie się  :P. Chyba, że akurat trafi się luźniejszy tydzień.

Długości zajęć nie da się uśrednić, na przykład ja mam cały możliwy przekrój. Od całkowicie wolnej środy, po piątek kiedy na uczelni jestem od 8 rano do 8 wieczorem. Trzeba poszukać planów zajęć różnych uczelni i się zorientować jak gdzie układany jest plan (i zwrócić uwagę gdzie zajęcia się odbywają, bo w przypadku Zabrza jeśli masz zajęcia w centrum to musisz sobie z "życia" odjąć ok 2 godziny na przejazd w obie strony).

A jak jest na studiach medycznych? Specyficznie, na początku wszystko jest takie nowe i "wspaniałe" a potem się nabiera do wszystkiego dystansu. Często nauka jest nie tyle trudna, co męcząca i monotonna, zwłaszcza jeśli asystent wymaga recytowania książki bez większego zrozumienia tematu. Do wszystkiego da się jakoś przyzwyczaić. Ogólnie nie da się napisać ogólnie wszystkiego na temat studiów "medycznych", trzeba popytać ludzi z różnych uczelni i kierunków.

0

Share this post


Link to post

Nie nastawiałabym się na wbijające w siedzenie niczym genialny film akcji wykłady, ćwiczenia i kolokwia (chociaż te ostatnie potrafią podnieść poziom adrenalinki). Czas trwania zajęć jest naprawdę różny - na początku każdego semestru miałam sporo zajęć, często od 8 do 17, ale już po miesiącu fakultety się odbębniło, potem pokończyły się kolejne krótkie przedmioty i środy mam wolne, a wtorki i piątki to tylko jedne zajęcia do południa ^^. Czasu wolnego mam więc sporo na ten moment.

Pojedyncze zajęcia (ćwiczenia) trwają stosunkowo długo, zazwyczaj 2-3 h bez przerwy, co robi różnicę w porównaniu z lekcjami w szkole, ale szybko się przyzwyczajasz. Na pierwszych latach to wszelakiego typu seminaria, na których słuchasz fascynujących wywodów asystenta tudzież asystent słucha twoich jeszcze bardziej fascynujących opowieści, ćwiczenia laboratoryjne (zabawy w małego chemika na chemii i biochemii - jak ktoś lubi przelewanie cieczy z naczynia do naczynia, gotowanie probówek w garnku i ciachanie szczurzych wnętrzności to będzie w siódmym niebie), ćwiczenia plastyczne (rysowanie tkanek spod mikroskopu do zeszyciku). Potem są zajęcia w szpitalu, więc trochę inna, bardziej medyczna bajka.

0

Share this post


Link to post

Generalnie starsze lata so duzo bardziej strawne, bo:

- zajecia sa w blokach (na wiekszosci uczelni), czyli przez tydzien-dwa tluczecie jeden przedmiot i dopiero ostatniego dnia trzeba cos zaliczyc

- wchodza gieldy coraz bardziej, bo asystentom sie nie chce wymyslac nowych pytan

- mniej prowadzacych ma kompleksy, bo nie kusza udowadniac, jaki to ich przedmiot nie jest mega wazny w pracy lekarza (tak, najwazniejsza bywa np socjologia... :v)

- zajecia nierzadko koncza sie w poludnie (a bywa i wczesniej)

- czlowiek jest juz ogarniety z uczeniem i wchlania podreczniki w max kilka dni

0

Share this post


Link to post

ciężko powiedzieć jak jest, bo wszystko zależy od początkowych założeń i oczekiwań

 

na początku wszystko jest takie nowe i "wspaniałe" a potem się nabiera do wszystkiego dystansu

równie dobrze może być całkiem odwrotnie - na początku bardzo z dystansem, z czasem się wciągasz 

0

Share this post


Link to post

Cześć!

Opowiem jak to w Bydgoszczy jest...

Wykłady? Niestety w wielu przypadkach jest to pomyłka ze strony prowadzącego, ponieważ zapomniał, że to on ma coś opowiedzieć a czytać nauczyliśmy się dawno temu. Ale są też wykłady ciekawe - np anatomia z prof. Szpindą lub też biologia molekularna/parazytologia z prof. Woźniak (I rok) a potem diagnostyka, PMK z doc. Kozińskim [oprócz momentu w tym roku, w którym stwierdził że chrzanić wszystko inne - serducho najważniejsze i znów opowiada o stentach etc.], fizjologia (ale z prof. Soszyńskim) oraz mikroby z prof. Gospodarek. To dla mnie były naprawdę fajne wykłady.

Ćwiczenia? Mam talent do spania na nich i w sumie anatomia na pierwszym roku to były jedyne na których nie mogłem. Reszta  jest zwyczajnie nudna. Biochemia jest schematem - wejściówka, otwarcie instrukcji, ponalewanie wszystko zgodnie z instrukcją i albo wyjdzie albo nie (w 99% wychodzi).

Koła? Tak jak mówią przedmówcy - można się dowiedzieć dużo nowych rzeczy - np o strukturach w mózgu o których nie było w książce/na wykładzie lub też o dziwnych chorobach metabolicznych, które są w całkiem innym dziale.

Koła naukowe? Zależy jak trafisz.

Pozdrawiam
CC

0

Share this post


Link to post

Chyba ja należę do tej grupy ludzi, którzy na początku z dystansem, a z czasem coraz lepiej :D

Oczywiście, jak w większości przypadków, moje oczekiwania także zderzyły się z rzeczywistością, ale koniec końców nie narzekam i narzekać nie zamierzam ;) 

Wykłady owszem, bywają bardzo ciekawe, ale póki co zdecydowana większość... no wiadomo  y)

Co do wolnego czasu to jak się mądrze rozplanuje, to się nie narzeka. Dobrze wiem, że gdybym lepiej pożytkowała własny czas to bym lepiej wychodziła.. ale pracuję nad tym :D W drugim semestrze mam znacznie lepszy plan ;)

Pozdrawiam i jednocześnie witam się na forum :D

0

Share this post


Link to post

No tak, bardzo dużo zależy od prowadzących zajęcia - do seminariów często przyczepić się nie można, choć zdarzają się takie "przeładowane wiedzą". Ćwiczenia - bywają absurdy typu "medycyna korytarzowa", a są i zajęcia, z których człowiek zapamięta coś na długo (na zawsze?). I wykłady... Gdyby nie to, że wykłady to "zajęcia obowiązkowe, lecz obecność na nich jest niekontrolowana" nie wiem jakbym przeszedł przez te studia :D Dużo mówi o tym frekwencja - na wyższych latach z 230 osób na niektórych wykładach bywa 5-10 osób...

0

Share this post


Link to post

Zaraz wpadnie SamWieszKto i ci powie, ze to ciekawe, taka biologia molekularna, taka kliniczna, ojej ojej.

A w ogole jak nie chcesz sie czegos takiego uczyc, to nie masz powolania. Niestety. :/

0

Share this post


Link to post

Gumed nie mial wykladow od piatego roku, co ogolnie bylo dobre, ale niewiele osob w ogole to zauwazalo xd za to niestety przekladalo sie to na wieksza liczbe godzin obowiazkowych seminarek.

CD ♡

0

Share this post


Link to post

W B-stoku wykłady są obowiązkowe, ale ze sprawdzaniem obecności jest tak... różnie. Były przedmioty, gdzie była czytana lista - jedna nieobecność dyskwalifikowała ze zwolnienia z egzaminu praktycznego, 2 nieobecności - wyjściówka z wykładów pisana przed właściwym egzaminem.

0

Share this post


Link to post

Na UMP na wykładach obecność nie jest sprawdzana, całe szczęście, i generalnie to nie opłaca się w większości na nie chodzić, przynajmniej na 1 roku. Bardzo dobre były wykłady z profesorem Woźniakiem z neuroanatomii, w sumie nie wiem czy nie jedyne wykłady na 1 roku, na których warto naprawdę być, profesor wszystko pięknie tłumaczy, a potem dyktuje notatkę  :)

0

Share this post


Link to post

Dyktowanie notatki. <3

To jak juz robimy 'a u mnie' - UJ. Na wyklady chodzic nie trzeba. Oczywiscie na poczatku nadaktywnosc bierze gore i aule sa pelne, ale z czasem zdarza sie, ze wyklad sie nie odbywa bo nikt nie przyszedl. :) (i tylko wtedy jest to problem, poki jest tak z 5 osob to jest ok). Seminaria sa obowiazkowe, wiec 1/3-1/2-3/4 zaleznie od przddmiotu chodzi i wpisuje reszte. Cwiczenia przedkliniczne z nielicznymi wyjatkami bardzo obowiazkowe, choc przy pewnej determinacji da sie nagiac i to, a kliniki 'to zalezy', od takich ze co najmniej 4 dni w tygodniu wypada byc, po takie ze wystarczy raz.

0

Share this post


Link to post

U nas jeden dyktowal notatki xd Na pierwszym roku. Dyktowal teksty typu wyspy trzustki sa jak wyspy na oceanie i tym podobne. Fun.

0

Share this post


Link to post

W związku z powyższym - gdyby ktoś bardzo nie lubiąc gdy mu się dyktuje zastanawiał się, czy można nigdy nie pojawić się na wykładzie z histologii;

otóż można.

0

Share this post


Link to post

W 2 semestrze też nie byłam na ani jednym wykładzie z histo  :lol: Na 45 minut nie opłaca się jechać

0

Share this post


Link to post

Na PUMie w sumie różnie to bywa z tymi wykładami. Albo obecność jest niesprawdzana, albo sprawdzana wyrywkowo. Zależy kto prowadzi ;)

0

Share this post


Link to post

Pamiętam, jak na I wykładzie z biochemii ludzie zawzięcie próbowali notować - profesor stwierdził żeśmy jeszcze nieogarnięci, bo na wykładach się nie notuje, tylko słucha :D. Teraz na te wykłady przychodzi 1/4 roku, żeby poplotkować ze znajomymi/pouczyć się czegoś innego (ewentualnie, o ironio, innego tematu z biochemii) i od czasu do czasu podpisać na karteczce z pieczątką zakładu, którą każdy dostaje do ręki. Za nieobecności wpisują punkty karne, które mogą przesądzić o niedopuszczeniu do egzaminu, ale to tylko nielicznych przeraża. 

Są też i takie wykłady, których znajomość często przesądza o wyniku z kolokwium. Ale wtedy jakaś dobra dusza robi zdjęcia slajdów, tudzież nagrywa i jak jeszcze komuś się zechce to spisać do worda, to już w ogóle można nie przychodzić albo przyjść i podrzemać sobie. 

0

Share this post


Link to post

Na ŚUMie podobnie - nieobowiązkowe. Ale z anatomii piszą czasami na stronie katedry - 'wykład obowiązkowy, będzie sprawdzana obecność'... no, ale kto by tam wstawał, żeby zdążyć na 7.15  :rolleyes:

0

Share this post


Link to post

Nie wiem, po chuja przychodzic na wyklady, zeby spac albo plotkowac. No moze jak jest jakas dramatycznie wzzna lista to ok. Ale normalnie to ja bym sto razy bardziej wolala zdrzemnac sie w domu, a nie w niewygodnej lawce.

0

Share this post


Link to post

Nie wiem, po chuja przychodzic na wyklady, zeby spac albo plotkowac. No moze jak jest jakas dramatycznie wzzna lista to ok. Ale normalnie to ja bym sto razy bardziej wolala zdrzemnac sie w domu, a nie w niewygodnej lawce.

 

Tak jak pisałam, bo sprawdzają obecność w cwany sposób i można sobie z czasem nazbierać punktów karnych - 5 pkt = niedopuszczenie do egzaminu.

0

Share this post


Link to post

Na UMEDzie obecność jest sprawdzana na biologii medycznej - dosyć często - jeśli profesor widzi, że mało osób na sali, na anatomii to nie przypominam sobie żeby ktoś mówił o listach (może 1-2 była w ciągu roku), na histologii podobnie jak na anatomii. Sam nie chodzę na wykłady (no może jak większość pierwszaków na początku chodziłem żeby się zorientować co i jak). Na szczęście u nas jest wiele dobrych dusz, więc wykłady z roku na rok są przepisywane, opracowywane, aktualizowane etc. i dzięki temu jest się z czego uczyć do kolokwiów, egzaminów. 

 

Jeśli się komuś z planem zajęć poszczęściło (jak np. mnie) to niechodzenie na wykłady zapewniło dwa całkowicie wolne dni w tygodniu :).

0

Share this post


Link to post

Jeśli się komuś z planem zajęć poszczęściło (jak np. mnie) to niechodzenie na wykłady zapewniło dwa całkowicie wolne dni w tygodniu :).

 

to ja w tej grupie! jeden dzień caaały wolny :) a drugi mam wolny bo... tak :D 

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz