Korczaszko

Weterynaria we Wrocławiu - informacje o III roku

37 posts in this topic

Post z 2011 roku

Diagnostyka kliniczna i laboratoryjna 

”Badania kliniczne i laboratoryjne w diagnostyce chorób zwierząt” Nicpoń – to jest podstawa, a dodatkowo czasem może się przydać „Diagnostyka kliniczna chorób wewnętrznych zwierząt domowych” Tadeusz Janiak. Do tego fartuch do śmierdzenia gnojem (chyba, że chce się tak pachnieć na każdych zajęciach), gumiaki (choć sporo osób ich nie miało, twój wybór możesz chodzić w balerinach po gnoju), młoteczek opukowy (nie neurologiczny) i plezimetr (może być drewniany). Z tymi dwoma ostatnimi może być problem. Ja miałam tylko plezimetr, młoteczek pożyczałam od ludzi z innych grup. A tak to ludzie zrobili wspólne zamówienie dla chętnych i kupili wspólnie (pudło z nimi leżało na portierni), i tak wyszło drogo.

Ekologia zwierząt łownych
Krążą ksera z wykłado-ćwicze ń

Farmacja weterynaryjna
Będą dawane materiały do kserowania, lub odkupcie to po cenie ksera.

Farmakologia weterynaryjna
Prof. przesyła slajdy z wykładów, a ćwiczeniowy slajdy z ćwiczeń. Też można kupić po cenie ksera, choć czasem wprowadzają zmiany (dodatkowe np. slajdy). Materiały z ćwiczeń mogą się różnić trochę inne daje prof. Obmińska, trochę inne prof. Świtała, a jeszcze inne dr Szczypka (przy czym takie same dają młodsze doktorki i doktorantki). Różnice nie są gigantyczne, a wg mnie prof. Obmińska ma najbardziej przejrzyste i czasem z nich się uczyłam do ćw. No i z nich do egzaminu. Dla nadgorliwych „Farmakologia i farmakoterapia weterynaryjna” Rolińskiego, wg mnie totalnie nie przydatna.

Higiena zwierząt
Hmmm… chyba jakieś materiały dali przed kołem… lub coś krążyło.

Parazytologia i inwazjologia
Wg mnie najlepiej mieć „Ćwiczenia z parazytologii” Grzywińskiego do morfologii (a czasem i do rozwoju i chorobotwórczości) oraz „Parazytologia i parazytozy zwierząt” Gundłacha. Dodatkowo czasem przyda się „Parazytologia weterynaryjna” Stefańskiego (najobszerniejsza, niektóre parazyty tylko tutaj), uczyłam się też z „Chorób pasożytniczych zwierząt domowych” Furmagi, ale to jak nie ma niczego innego. Do tego niektórzy mieli jakąś książkę dla medycyny (bo mamy też pasożyty tylko ludzi i tylko w Grzywińskim można coś znaleźć na ich temat, ja szukałam dodatkowo w necie). A i czasem można korzystać z jego wykładów, krążą jakieś.

Patofizjologia
Do egzaminu wykłady (krążą). Ogólnie na ich zasadach nikt go nie zdał icon_razz.gif był test wielokrotnego wyboru i tylko pełna odpowiedź dawała 1pkt. Po sprawdzeniu obniżyli próg do 50% i zaczęli dawać połówki pkt, dlatego zdało te 20% roku icon_lol.gif drugi termin ustny, a po nim dopytki ostatecznie wszyscy zdają. Ćwiczenia i wykłady są okropne. A przedmiot naprawdę ciekawy (odkryłam to ucząc się do egzaminu). Książki u prof. „Patofizjologia zwierząt” Fitko (ale wersja grubsza), u Królewny nie wiem, u doktorantki (z nią miałam) też nie wiem icon_razz.gifpodała nam milion tytułów i mieliśmy zgadywać z której uczyć się na które ćwiczenia. Ale chyba najlepsza była „Patofizjologia człowieka w zarysie” Guzka – tak w sumie tą mogę polecić. Do zajęć z krwi „Praktyczna hematologia psów i kotów” Mischke. Można chodzić na katedrę i kserować potrzebne tematy (tak robiłam).

Patomorfologia
„Histopatologia zwierząt domowych przewodnik do ćwiczeń” do kupienia w akwarium lub wydawnictwie, każdy musi mieć swoją własną i jeszcze najlepiej bieżące wydanie icon_razz.gif nasza kolorowanka
„Patologia ogólna zwierząt” Madej i z tymi dwoma książkami zapoznajcie się już na pierwsze zajęcia.
„Patomorfologia chorób zakaźnych zwierząt” Kaszubkiewicz – przede wszystkim potrzebna w II semestrze, ale w I też na pojedyncze zajęcia (choroba Mareka, Gumboro i chyba coś jeszcze).
Do tego na ćwiczenia z psów i kotów w II semestrze „Choroby zakaźne zwierząt” lub „Choroby zakaźne psów i kotów” Glińskiego lub „Choroby zakaźne psów” „Choroby zakaźne kotów” Prymus.
Do tego w II semestrze jeszcze „Technika badań patomorfologicznych zwierząt domowych” Madej.
A do egzaminu „Compendium pathologicum animalne” Madej, wykłady, „Patologia szczegółowa zwierząt” Madej. A niektórzy ryli jeszcze z książek do patologii dla medycyny.

Chirurgia ogólna i anestezjologia
Najlepiej notować na zajęciach, a tak to na chirurgii szukać różnych prezentacji (krążą), można sięgnąć po „Chirurgię małych zwierząt” Fossum. Do tego trzeba mieć czepek, igłotrzymacz, pęsetę chirurgiczną i nożyczki.
Na anestezjologię – są jakieś wykłady, opracowane pytania i jakaś mała pożółka książeczka chyba „Anestezjologia weterynaryjna” Ratajczaka

Choroby owadów użytkowych
„Choroby owadów użytkowych” Chorbiński, Tomaszewska (przyda się do spisywania na zaliczeniu, można rzec że jest legalne icon_razz.gif)

Choroby zwierząt futerkowych
Ogólnie rzecz biorąc chętni dostają 3, nieliczni którzy podchodzą do zaliczenia… chyba jakieś ksera krążą

Diagnostyka obrazowa
Polecam być chociaż na 3 wykładach, nie pytają wtedy o materiał z wykładów (Siembieda, bo Atamaniuk nigdy z nich nie pyta) lub ma się pół oceny wyżej (Atamaniuk). Najlepiej notować na ćwiczeniach lub krąży tzw. skrypt Atamaniuk, nie jest to oficjalnie wydane. Dodatkowo można mieć jakąkolwiek książkę do radiologii dla pooglądania zdjęć.

Ochrona zdrowia publicznego w stanach zagrożeń
Połowa zajęć na katedrze patofizjologii. Robi się referaty, królewna się czepia :] więc lepiej zapisać się do kogokolwiek innego (różne ćwiczenia prowadzi kto inny). Potem było testowe zaliczenie – całkiem przyjemne icon_wink.gif jakieś materiały do niego krążyły. A referaty na podstawie neta lub pytać prowadzącego z czego korzystać.
Druga połowa (przyjemniejsza icon_razz.gif) na mikrobach. Można robić zdjęcia prezentacji. Są dwie kartkówki minimum 2x4 i jest się zwolnionym z zaliczenia (potem zeszli do 4 i 3,5). Zaliczenie testowe, wg mnie całkiem proste.

0

Share this post


Link to post

uzupełnienie
Najgorzej jest chyba na patomorfologii. Ćwiczenia zdają raczej wszyscy, na nie w sumie trzeba uczyć się najwięcej (choć ja się prześlizgiwałam i częściej uczyłam się parazytologii, które przez innych była dość zlewana). Egzamin to ogrom materiału - histopatologia, patologia szczegółowa i 50-60 chorób zakaźnych (etiologia, przebieg, zmiany AP).
Plusem jest to, że ćwiczenia w danym tygodniu prowadzi jeden dr wszystkim grupom, wszyscy przechodzą przez to samo.

Farmakologia to jedna z najlepszych katedr. Nie uznają książek, bo we wszystkich są wg nich błędy, ale nie każą nam brać rzeczy z księżyca tylko przesyłają wszystkie prezentacje, które nas obowiązują. Do tego profesor baaaaardzo prostudencka i raczej atmosfera "moje kochane dzieciaczki" niż "zniszczę was gnoje".

Parazytologia raczej bezproblemowa, to jak wyglądają ćwiczenia bardzo zależy od tego z kim się ma. Może być tak, że trzeba się będzie uczyć dużo, a może być tak, że wcale. A i tak najważniejsze rzeczy są na fakultecie z diagnostyki parazytologicznej (polecam icon_wink.gif).

Diagnostyka. Wszystko zależy od prowadzącego. Prawie każda grupa ma z kimś innym, można mieć z tępą babą, która sama nie wie tego co wymaga od innych, można mieć z bardzo fajnymi ludźmi, którzy wszystko pokażą i nic nie wymagają, ale i z takimi co wymagają.

Patofizjologia, bardzo przykry przedmiot. Prof który filozofuje, dr której chyba nie wyszło w życiu i wyżywa się na studentach i doktorantka, której się nic nie chce. A potem przy nauce do egzaminu okazuje się, że to taki ciekawy przedmiot O.o

Radiologia i znów zależy od prowadzącego. Jeden wyjaśni wszystko, a potem pomaga przy oglądaniu zdjęć. Drugi teorie poprowadzi fajnie, ale przy oglądaniu zdjęć wychodzi, gada przez telefon, ciężko go ściągnąć do pomocy.

Chirurgia - ta katedra powinna pójść na masowe leczenie. W sumie jest bardzo bezsensu. Mamy ćwiczenia "teoretyczne" na których uczymy się o igłach, niciach, wiązaniach, podstawach szycia i ogólnie podstawach. Ale z szycia to są dwa tematy i właściwie nie ma czasu, żeby coś robić pod okiem adiunkta. Co drugi tydzień są ćwiczenia "praktyczne" polegające na tym, że stoimy na sali i nie wiemy co się dzieje, bo chirurg nie mówi co robi, bo my wciąż nie mamy podstaw. To takie marnowanie czasu. Jedna grupa miała ćwiczenia na tyle późno, że operacji już nie było i tak się snuli po katedrze, bo prowadzący miał w dupie, że oferowali "przyniesiemy własne nóżki świńskie i poszyjemy".

Nie wygląda to zbyt pięknie, ale ostatnio strasznie mnie wszyscy złoszczą. Z chirurgami na czele. Właściwie to tylko fakultety mnie cieszą.

0

Share this post


Link to post

Uzupełnienie 2015
 
III rok semestr letni
Apy, parchy, farmakologia i diagnostyka
Bez zmian z zeszłego semestru. U nas na egzaminach były cyrki, ale są to chyba historie znane już każdemu i nie ma co się nad tym zbytnio rozwodzić icon_smile.gif słyszałam też, że u was jest już trochę inaczej i koła z parchów są ustne i macie tez koła z wykładów z farmy:)
Chirurgia i anestezjologia
Raz są ćwiczenia z teorii, raz na sali. Ogólnie wg mnie przedmiot prowadzony średnio, na sali byliśmy może ze dwa razy i i tak nie za bardzo wiedzieliśmy co się dzieje, a tak to siedzieliśmy na ambulatorium gdzie był jeden wielki nieogar icon_razz.gif zajęcia z szycia są prowadzone na szybko i jak ktoś ma problemy ze zdolnościami manualnymi, tak jak ja na przykład, to ledwo nadąża za tym co się dzieje, nie mówiąc już o tym żeby te szwy zapamiętać. Przed kołem z chirurgii ćwiczyłam to sobie jeszcze sama na spokojnie, ale w końcu części praktycznej koła nie było szycia, ew. powiedzieć coś o jakimś szwie, odczytać z opakowania nici informacje o nich i jakieś tam narzędzia chirurgiczne. Z obu części są koła w formie testów, z chirurgii wszyscy zdają, z anestezjologią też nie jest jakoś źle, chyba że trafi się w zestaw w którym pytania nie powtarzają się z poprzednich lat. Ogólnie nauka z prezentacji i krążących materiałów icon_smile.gif
Choroby owadów użytkowych
Przedmiot miły i nie problemowy. Prowadzący jest bardzo fajny i chyba jako jeden z nielicznych nie uważa, że jego przedmiot jest najważniejszy na tych studiach icon_razz.gif Do tego jest jeden wyjazd na pasiekę. Na zaliczenie piszę się koło, na którym wszyscy ściągają ze skryptów icon_lol.gif wiem, że w niektórych grupach pytał kto pisze samodzielnie i tym osobom od razu wstawiał piąteczki icon_smile.gif
Choroby zwierząt futerkowych
Tu mam trochę mieszane uczucia, ale to może dlatego, że teraz chodziłam na fakultet prowadzony przez Piaska. O ile na fakultecie było fajnie, to mam wrażenie, że na ćwiczeniach z futerek miał na nas trochę wylane i nie do końca przykładał się do prowadzenia ćwiczeń icon_smile.gif Kto chce 3 to dostaje za obecności, Ci bardziej ambitni pisali jakieś koło, albo odpowiadali ustnie.
Diagnostyka obrazowa
To chyba zależy z kim się miało ćwiczenia icon_smile.gif ja miałam z dr S. i wspomina je dość nudno, z wyjątkiem końca zajęć gdzie dostawaliśmy zdjęcia i je oglądaliśmy. jak ktoś miał jakiś problem to dr służył pomocą icon_smile.gif na zaliczenie było koło można się uczyć albo z własnych notatek, o ile się je robi, albo z nieoficjalnego skryptu, który krąży icon_smile.gif nie wiem jak będzie u was, bo ponoć dr A. gdzieś wyjechał, a to on z dr S. głównie prowadzili zajęcia icon_smile.gif
Ochrona zdrowia publicznego w stanach zagrożenia (Bomby)
Ogólnie to jedne wielkie nudy icon_razz.gif połowa ćwiczeń na patofizjo, połowa na mikrobiologii. Na patofizjo robi się prezentacje ( u Iwaszko spoko, U Stana troszkę gorzej- wcina się w słowo i jak zwykle filozofuje icon_lol.gif ) i jest koło na koniec- pytania krążą i się powtarzają. Na mikro są dwie zapowiedziane kartkówki, jak ma się średnią chyba 4,0 to nie trzeba pisać koła icon_smile.gif
Technologie w produkcji zwierzęcej
My mieliśmy to na drugim roku, więc mogę trochę nie pamiętać :) Na pewno robi się prezentację i projekt na zaliczenie. Jeżeli miało się prezentację ze świń to projekt ma się z bydła i na odwrót. Ogólnie przedmiot nie był szczególnie problemowy, ale chwilę trzeba było spędzić na kalendarzem oproszeń, czy własnie tym projektem icon_razz.gif

Jakby coś było napisane niejasno to przepraszam i chętnie odpowiem na wszelkie pytania icon_smile.gif

0

Share this post


Link to post

Hej :)

Podbijam wątek :)

Może ktoś coś napisać na temat przedterminu z farmy :)?

 

I jeszcze- jak wygląda egzamin z APow? Chodzi mi o to, czy jest jakiś podział, np. 2 pytania z ogolnej, 1 z choroby, 2 z czegos tam ?

0

Share this post


Link to post

U mnie na roku wszyscy mieliśmy ustną farmę, zakładam, że przedtermin wygląda podobnie.
Ogólnie jaka jest pani profesor każdy wie, do końca studiów nie spotkacie drugiej takiej, która będzie chciała pomóc, wyjaśnić i zdecydowanie nie uwalić.
Z tego co pamiętam dostawało się 5 pytań, w sali były 3 osoby - jedna odpowiadająca i 2 przygotowujące się. Ja się przygotowywałam ze swoich pytań, a tym czasem ktoś odpowiadał i miał pytanie pokrywające się z moim ;) także można mieć takie szczęście. U nas było 6 pytanie z przeciwpasożytniczych, jeśli nie zdało się dodatkowego kolokwium z nich. Przede mną odpowiadała dziewczyna, która nie miała pojęcia na ten temat, a profesor tak ją pociągnęła za język (jednocześnie mimiką informując, że strzały są złe i odzywając się dopiero przy dobrej odp :P). Ogólnie przyjemny egzamin, który ciężko nie zdać. Do tego ma pełną skalę ocen - czyli jest szansa dostać 5 :) a w moim odczuciu tę ocenę wielu profów pomija (mówisz wszystko, bez wtrąceń, bez zająknięcia, wyczerpujesz temat - "bardzo pięknie, 4").

Co APów ja do nich nie podeszłam :D wiem, że teraz są tam niezłe cyrki... ale trochę w tym wina samych studentów. Nowak opowiadał o zeszłorocznym II terminie, studentka przyszła do niego kilka godzin po czasie, bo "rano się bała" i chciała, żeby ją spytał :v czego nie zrobił i potem miał lekkie wyrzuty sumienia... no ale kurde co to w ogóle za pomysł xD
Ja byłam tylko na drugim terminie, byłam właśnie u Nowaka (profa wolałam unikać), nie odpowiadałam cudownie, na jedno pytanie praktycznie nic nie powiedziałam i zdałam :) także przede wszystkim się nie bać i nie ulegać wizji, że katedra taka zła i wszystkich uwala.

0

Share this post


Link to post

U mnie na roku wszyscy mieliśmy ustną farmę, zakładam, że przedtermin wygląda podobnie.

Ogólnie jaka jest pani profesor każdy wie, do końca studiów nie spotkacie drugiej takiej, która będzie chciała pomóc, wyjaśnić i zdecydowanie nie uwalić.

Z tego co pamiętam dostawało się 5 pytań, w sali były 3 osoby - jedna odpowiadająca i 2 przygotowujące się. Ja się przygotowywałam ze swoich pytań, a tym czasem ktoś odpowiadał i miał pytanie pokrywające się z moim ;) także można mieć takie szczęście. U nas było 6 pytanie z przeciwpasożytniczych, jeśli nie zdało się dodatkowego kolokwium z nich. Przede mną odpowiadała dziewczyna, która nie miała pojęcia na ten temat, a profesor tak ją pociągnęła za język (jednocześnie mimiką informując, że strzały są złe i odzywając się dopiero przy dobrej odp :P). Ogólnie przyjemny egzamin, który ciężko nie zdać. Do tego ma pełną skalę ocen - czyli jest szansa dostać 5 :) a w moim odczuciu tę ocenę wielu profów pomija (mówisz wszystko, bez wtrąceń, bez zająknięcia, wyczerpujesz temat - "bardzo pięknie, 4").

Co APów ja do nich nie podeszłam :D wiem, że teraz są tam niezłe cyrki... ale trochę w tym wina samych studentów. Nowak opowiadał o zeszłorocznym II terminie, studentka przyszła do niego kilka godzin po czasie, bo "rano się bała" i chciała, żeby ją spytał :v czego nie zrobił i potem miał lekkie wyrzuty sumienia... no ale kurde co to w ogóle za pomysł xD

Ja byłam tylko na drugim terminie, byłam właśnie u Nowaka (profa wolałam unikać), nie odpowiadałam cudownie, na jedno pytanie praktycznie nic nie powiedziałam i zdałam :) także przede wszystkim się nie bać i nie ulegać wizji, że katedra taka zła i wszystkich uwala.

 

 

Dziękuję bardzo za odpowiedź :) No tak, profesor z farmy jest naprawdę kochana :)  A to duza roznica, do kogo się trafi na ten drugi termin ;)? Czy w razie co obecnosc na wykladach u profa jakos pomaga :P? (bo zakladam, ze kojarzy ludzi, ktorzy chodzili, jak jest taka niesamowita frekwencja ;p)

0

Share this post


Link to post

Ja się profa bałam :D zaliczałam u niego ćwiczenia (nieobecności) i było spoko (w ogóle nas nie pytał tylko pitolil o dupie maryni), ale jakoś nie chciałam iść na egzamin. Nowak wydaje się bardziej ludzki :D ale u profa tez zdawali i byli zadowoleni... przy czym w dniu mojej poprawy tempo pytania Nowaka było parę razy szybsze. U niego zdało parę osób, a prof dalej męczył pierwszą parę.

0

Share this post


Link to post

Jak już jesteśmy przy APach, to może jest w naszym wąskim gronie, ktoś kto dostąpił przedterminu z tego przedmiotu u prof M. xD?

Ja nie jestem takim hardkorem, ale koleżanka szuka info :P Więc może ktoś chociaż coś słyszał i mógłby się wypowiedzieć :P

A ze swojej strony zapytam przy okazji, czy są jakies statystyki, ktory więcej uwala na 2. terminie? Bo juz zaczynam się zastanawiac, do kogo się lepiej zapisywac... :P

 

0

Share this post


Link to post

To u nas rok temu było trochę inaczej:) U Madeja szybka piłka i konkretne pytania, a u Nowaka rozbudowane odpowiedzi, podobno po drodze potrafił zahaczać o tematy zupełnie niezwiązane z pytaniem. U jednego i drugiego idzie zdać tak jak i nie zdać, nie wiem czy były jakieś statystyki. Ja egzamin u Madeja wspominam całkiem przyjemnie :P

0

Share this post


Link to post

Ok, to pewnie zdam się na los...;) Dzięki za odp :)

0

Share this post


Link to post

Postanowiłam zrobić małą aktualizację i napisać jak wyglądają egzaminy, może komuś się przyda

Farmakologia

 

 

To co juz było pisane wczesniej - pani prof. jest naprawdę w porządku, nie ma zadnych większych problemow na tym przedmiocie. W I semestrze są 3 kolokwia ( pierwsze z wykładów i ćwiczeń, drugie z ćwiczeń i trzecie z samych wykładów z leków przeciwpasozytniczych) + "kolokwium" z pisania recept. W II semestrze 4 kolokwia z cwiczen ( na jedno wchodzily tez jakies wyklady). Do tego są wejsciowki, ale to czy będą na kazdych cwiczeniach czy nie, to tez zalezy od prowadzącego. My jak mielismy z prof i był ciężki tydzien, to prosilismy zeby nie robiła i się zgadzała ;) Jest system punktowy, tj. trzeba uzbierac daną liczbę punktow na zaliczenie, ale kazde koło musi byc przy tym zaliczone. Mozna pisać jedną poprawę z kazdego koła, jesli komus nie wyjdzie, to na koniec semestru komis z kolokwiów, których się nie zaliczyło.

Egzamin:
Ogólnie to są 2 części - teoria + pisanie recept. Recepty są wczesniej, ale jak się nie zda, to i tak mozna podejsc do teorii i zdawac je pozniej. Ale jak się szło na przedtermin to trzeba bylo miec zdane. Wszyscy mają tzw. przedtermin z recept, ktory pisze się na cwiczeniach w II semestrze, jak ktoś nie chce to nie musi.

Przedtermin: Warunki na przedtermin to minimum 3,5 z obu semestrów. Prof mówiła jeszcze o obecnosciach na wykladach, ale ostatecznie chyba tego nie sprawdzala. Przedtermin jest ustny, losuje się 5 pytań. Jest miło i prof duzo wyciąga, ale na ładne oczy nie puści.

 

 

I termin : Było chyba 20 albo 30 pytań otwartych, chyba krótkiej odpowiedzi.

II termin: tak jak pierwszy + jak ktoś nie zda to dopytka. Prof jest bardzo wyrozumiała i zgadza się na kilka terminów.

 

 

Ogólnie egzamin z farmy to chyba jedyny, do którego tak naprawdę wiadomo było czego i z czego się uczyć.

Parazytologia

 

Zalezy od prowadzącego. Mozna miec kartkówki przez internet a mozna miec normalne pytanie na kazdych zajęciach. Ja miałam II semestr z prof i niby mial pytac na kazdych, ale kilka razy go prosilismy i nam odpuszczal :) Kolokwia pisemne, w zaleznosci od prowadzącego test lub pytania opisowe.

Egzamin :

 

 

Teoria + praktyka. Praktyka polega na rozpoznaniu 3 parchów ze zdjęć udostępnianych w necie. Jest ich tam chyba ze 130, na egzaminie dokladnie te same zdjecia, wiec to raczej tylko formalnosc.

 

 

Przedtermin: Warunek to średnia 4,5 z obu semestrów, obecnosci z wykładów nie trzeba mieć. Większosc zdala, ale jak ktos nie trafił z zestawem to był wysyłany na I termin.

 

 

I termin: U nas wszedł ustny, co wg mnie było dobrą zmianą, bo mozna bylo sobie samemu ustawic termin, no i na samym egzaminie naprawdę nie było cięzko zdac. Losuje się zestaw z 4 pytaniami, zestawy są rozne, ale krązy pula i się powtarzają. Chociaz i tak jest w nich prawie wszystko. Prof jest bardzo w porządku, zadaje milion pytan pomocniczych, zeby tylko zdac, nie wymaga jakos bardzo duzo, ale jakąś wiedzę mieć trzeba :)

II termin: Ustny, tak samo jak pierwszy.

 

 

Patomorfologia

 

Egzamin:

 

Teoria + praktyka. Na praktyce do rozpoznania 2 zdjęcia spod mikroskopu z materiału przerabianego na cwiczeniach. Trzeba bylo rozpoznac + napisac uzasadnienie, dlaczego tak jest.

 

 

Przedtermin : U nas puszczali od sredniej 4,25 z obu semestrow. Miało go chyba z 25-30 osob, zdawalnosc prawie 100%. Podobno wystarczylo mowic cokolwiek na dany temat i kombinowac jak sie nie wie. Jak ktoś szedł na przedtermin to nie musiał zdawać części praktycznej.

 

 

I termin : Podzielony na 5 pytań, z których jedno to praktyka. U nas praktyka byla jakos tydzien przed teorią, nie trzeba było miec jej zdanej, zeby przystąpic do teorii. Z resztą wyników praktyki i tak nikt nie poznał :P Na teorii 4 pytania, w tym 2 z patologii szczegolowej, 1 z ogolnej i 1 z choroby zakaźnej. Za kazde pytanie ( łącznie z teorią) była wystawiana ocena i trzeba bylo miec srednią 3, zeby zdac. Przy czym z teorii mozna bylo nie odpowiedziec tylko na jedno pytanie.

 

 

II termin : Ustny. Losuje się zestaw z 4 pytaniami. Zestawow jest bardzo duzo, moze sie trafic taki na ktorym będą 3 pytania z materiału z ćwiczeń, a można na taki, w którym będzie jedno. Prowadzony przez prof M. i prof N. Trzeba umiec duzo, ale wiedza absolutna nie jest wymagana. Da się przeżyć.

 

 

 

Patofizjologia

 

Wykłady to każdy wie, jak wyglądają :P Na szczęście w II semestrze nie są one obowiązkowe. Ćwiczenia roznie, zalezy na kogo się trafi. Najwięcej wymaga oczywiscie dr K., jak ktoś z nią ma, to najlepiej sobie kupić notatki pod nią, bo wymaga naprawdę bardzo dużo szczegółów, szkoda czasu na szukanie tego wszystkiego w książkach. Są 2 kolokwia, chyba u kazdego pytania opisowe ( chociaz nie wiem, czy Stan czasem nie dawał "krótkiej" odpowiedzi). Teoretycznie jedna poprawa, ale do dr K. niektorzy chodzili po kilka razy, podobno rekord to 10, ale nie wiem czy to prawda.

Egzamin:

Przedtermin: Warunek to 4,5 z cwiczen + obecnosc na wykladach. Ustny u prof., wszyscy zdali.

I termin: 100 pytań, w tym 3 (albo 5) otwartych, reszta abcd. Niby mial byc wielokrotnego wyboru, ale na egzaminie powiedzieli, ze są 2 pytania, gdzie trzeba zaznaczyc wiecej niz jedną odp. Niektore pytania banalne, niektore bardzo dziwne... Zdawalnosc u nas była naprawdę super ( mozna sie domyslec dlaczego :P )

II termin: Ustny, u nas na drugi termin było chyba ze 20 osób, więc pytał tylko prof. Chyba tylko 1 osoba nie zdała.

 

Chirurgia i anestezjologia

 

To co wyżej, niestety nic się nie pozmieniało... :P Każą kupować dobry sprzęt do szycia, ale tego szycia prawie w ogóle nie ma. Jak coś wytłumaczą już to ledwo się zacznie i zaraz się zajęcia kończą. Szkoda, bo to szycie to byłaby chyba jedyna przydatna rzecz na tym przedmiocie. Na sali jest średnio fajnie, jest milion osób ( bo oprocz grupy z III roku są jeszcze osoby z IV/V ) i ciągle się słyszy za plecami jak gadają, " na tej sali jest za duzo osob". Jak się dopchacie blisko stołu to coś zobaczycie, ale chirurg i tak nic nie mowi. Niby jest kamera i czasem mozna poogladac na telewizorze, ale u nas często operowali na tym stole bez kamery. U nas na kole z anestezjologii bylo duzo nowych, dziwnych pytan. Nawet jakies komisy z tego koła były.

 

Higiena zwierząt

 

Wykłady są obowiązkowe, prowadzone przez naszego rektora... :P Już na pierwszym wykładzie idzie lista obecnosci, jak ktoś nie chodził to musiał pisać jakieś kolokwium z wykładów. Nie wiem, czy ktoś je pisał u nas. Ćwiczenia są co 2 tygodnie, wg mnie jedna wielka nuda, koło zrobili nam zaraz przed sesją, więc wszyscy sie wkurzali. Nie udostępniali swoich prezentacji, wiec trzeba bylo robic jakies swoje notatki. Do tego był wyjazd na nasz cudowny Swojec.

Choroby zwierząt futerkowych

 

W tym roku koło musieli pisać wszyscy. Nie wiem, czemu tak zrobił, ale trochę osób te koło oblało i potem musieli łazić i poprawiać ustnie.

 

Epidemiologia

 

Przedmiot przerzucony z II roku, nie wiadomo po co. Ćwiczenia są nudne, w sumie to prowadzą je studenci, bo na każdych jest prezentacja. To jak bardzo trzeba sie do niej przyłożyć, zależy od tego z kim są dane cwiczenia ( jest kilku prowadzących, kazdy ma iles tam tematow). Mimo że jest nudno to lepiej nie bawić się telefonem bo wywalają za to :P Kolokwia są 2, niby mamy się uczyc ze swoich prezentacji, ale potem okazuje się, ze są tam jakies dziwne pytania, o których nikt nie gadał. Sporo osób uwalają na tych kołach ( drugiego koła chyba połowa roku nie zdała, w dodatku poprawka była juz w sesji), ale na poprawkach juz prawie wszyscy zaliczają, chociaż były też komisy u prof R. 

 

Technologie w produkcji zwierzęcej

 

Kolejny przedmiot przerzucony z II roku. Ćwiczenia są co 2 tygodnie, każdy musi zrobić kalendarz oproszeń ( trochę roboty przy tym było...). Referat o bydle/świniach i projekt o bydle/świniach.  Jak jest referat z bydła to projekt ze świń i odwrotnie. Z tym referatem jest dość dużo roboty, musi być pisany ręcznie i trzeba jeszcze jakis plan fermy rysować. W dodatku robi się go w maju/czerwcu, gdzie na III roku jest naprawdę milion innych wazniejszych rzeczy. Choćby się chciało, to nie da się zrobić wcześniej, bo dopiero wtedy dostajecie założenia, każdy ma inne. Niektorzy dostali jakieś tematy, ktorych nawet w necie nie było. Także dość uciążliwe to jest w tym semestrze, tym bardziej, ze trochę się czepiają tych referatów i niektórzy musieli łazić i poprawiać.

 

 

Reszta przedmiotów tak jak wyżej ;)
 

0

Share this post


Link to post

Słyszałam, że pojechali z APami. Początkowo dobra zdawalność a na koniec oblewali prawie wszyscy, żeby dobić do założeń katedry - 40 osób miało oblać w planach... bo 2 grupy chciał mieć emerytowany profesor :| (słyszałam o tym już w czerwcu od pracownika sąsiedniej katedry). Ponoć jedna dziewczyna nie zdała.. bo prof uznał, że wg najnowszych badań nosówkę wywołują bakterie a nie wirus... prawda to czy plotki?

0

Share this post


Link to post

No właśnie na początku zdawalność była bardzo wysoka, nie zdawaly głównie osoby, które rezygnowaly po wyciągnięciu zestawu albo nie przyszly... Sama bylam na początku i bylo naprawdę spoko, profesorowi nie chciało sie dopytywać jak widział, ze ktos umie ;) a jak ktos sie zaczynal gubić to pomagali. Ale podobno właśnie na końcu już nie bylo tak spoko. Te 40 osób to z samego egzaminu ? Bo dopuszczenie do egzaminu miało 226 osob a na nowych listach jest teraz 200. No ale ćwiczenia oblalo kilkanaście - 20 osób, wiec w sumie to na pewno ta 40 i wyszla... O kurde, z ta nosowka to nie słyszałam... Ale jesli to przewazylo to serio niefajnie ;/

0

Share this post


Link to post

Ja mam tylko plotki z dziesiątej ręki, wiadomo jak z nimi jest :) chyba nie ma co wierzyć.
200 osób? To ładnie golą. Ilu was zaczynało?

0

Share this post


Link to post

Chyba nawet ciut mniej niz 200 osób zaliczylo APy, bo jeszcze są spady z IV roku. W zeszłym semestrze było chyba jakies 240-250 osób, na I roku nie pamietam ile, ale do egzaminu z anaty podchodziło jakieś 270, takze redukcja mocno :P Podobno w tym roku zaczęły się jazdy na mikro, słyszałam ze 40 osob komisa dostało niby.

0

Share this post


Link to post

A wszyscy dostali ? Bo moze te 40 osob, to chodzilo tez o tych, ktorzy nie dostali po prostu. W kazdym razie nawet 30 osób z niezdanym drugim terminem to sporo jak na mikro ;)

0

Share this post


Link to post

Ale były też osoby co nie dostały komisa, bo nie zdali drugiego terminu z immunów, tak że z 35 w sumie będzie.

0

Share this post


Link to post

No to nieźle pojechali. Za to w tym roku 2 osoby zdały komisa z APow, co podobno wczesniej sie nie zdarzalo, bo nawet nie chcieli ich dawac...;p

0

Share this post


Link to post

Muszą jechać. Najpierw przyjmują 2 x za dużo osób, potem katedry nie są w stanie tego ogarnąć. Poza tym no nie oszukujmy się stężenie, debili jest co raz większe.
No a potem płacz, bo "nie ma pracy dla osób z moim wykształceniem".

0

Share this post


Link to post

mam pytanie o patofizjo z dr K... jest na nią jakiś sposób, żeby uniknąć chodzenia na poprawy kół 10 razy? do tej pory było milusio, ale za 2 tyg pierwsze podejści do koła i wolałabym wiedzieć na czym się skupić :)

 

farmakologia -> miał ktoś zajęcia z profesorem Ś.? jak wygladają koła? ciężko zdać?

ogólnie czy ciężko jest dostać przedtermin z farmakologii?

i ostatnie pytanie o parazyty - jak wyglądają koła u Połoza?
aaa... nastał koniec internetowych kartkówek!!! :D

 

pozdrawiam i dzięki za odp :)

0

Share this post


Link to post

Ja miałam z nią semestr :D W sumie u mnie w grupie zdawalnosc kół była calkiem dobra, bo nie zdawaly po 2-3 osoby, ale wiem tez, ze robila sieczkę i niektorzy chodzili do niej po kilka razy ( niektorzy nawet w styczniu lazili poprawic pierwsze koło). Na kołach jest trochę problem z czasem, bo jest go mało w stosunku do pytan, wiec trzeba pisac konkrety, ale tez tak, zeby znalazlo sie tam wszystko to, co doktor chciala ;) Lubi jak jej sie opisuje wszystko po kolei. tj. na poczatku definicja, potem jakis podzial jesli jest i po kolei co sie dzieje w danym procesie i jakie moga byc skutki. Tylko trzeba uwazac na to, co sie pisze, bo czasem jedno zdanie moze przekreslic całą Twoją wypowiedź. Czyli nie mylić zakrzepu ze skrzepem, nie pisać, że martwica prowadzi do smierci itp. Ale to juz pewnie wiesz ;) Najlepiej pisac wszystko tak jak ona to tlumaczyla, wtedy jest zadowolona :) Ja mialam zawsze wrazenie, ze napisalam za malo, a zdawalam ;) Takze tez nie chodzi o to, zeby wypisywac kazdy szczegol, bo na to po prostu nie ma czasu.
 

Z prof. Ś nie miałam, słyszałam tylko, ze jest nudno i ze na kolach daje jakies ksiazeczki z pytaniami :D A co do przedterminu z farmy to wg mnie bardzo latwo, u nas wiekszosc roku miala, bo w koncu byl od 3,5 na semestr. A nie jest to jakas wyczynowa ocena ;) No i z tego co pamietam, to kazde kolo mozna poprawic, nawet jak jest zdane, wiec mozna dobijac punkty. Ale na to 3,5 naprawde wiele nie trzeba.

Nie ma juz testów on-line :D? Czyzby do Poloza dotarlo, ze to bez sensu ? Ale zaczął w ramach tego pytac na zajeciach ? A co do kola, to zalezy jakie Wam zapowiedzial. U nas na I kole był test, ktory sie powtarza od X lat, ale drugie juz zrobil ustne i na poczatku bylo spoko i przepuszczal niemal wszystkich. Potem cos zaczal marudzic i nie chcial zaliczac, jak ktos nie umial dobrze, ale to bylo na zasadzie "niech Pan/Pani przyjdzie jutro" ;)

0

Share this post


Link to post

Ja również miałąm z nią ćwiczenia. Pierwsze koło w mojej grupie nie zdały dosłownie chyba 3 osoby, wbrew pozorom nie czepiała sie jakoś bardzo. Pamiętam, ze sama popełniłam mnóstwo błędów nawet merytorycznych w mojej pracy, a i tak dostałam 3,5. U niej liczy się logiczne myślenie, czy rozumie się zjawiska, procesy, co z czego wynika, a nie suche kucie na pamięć, co robi dana substancja.

przedtermin z farmy to głównie zależy z kim masz ćwiczenia. ja nie miałam z Ś., więc nie będę się wypowiadać, bo pewnie słyszłaś już to samo, co ja, czyli plotki różne.

 

Połoz daje, a przynajmniej dawał, te same pytania co roku na kołach, także trzeba je zdobyć, wykuć odpowiedzi i ma się 5 ;).

0

Share this post


Link to post

Dzięki wielkie za wsparcie w walce z patofizjo :)

Tak, Poloz pyta, w sumie to nawet słowo pyta to za dużo powiedziane, bo powiesz, że Giardia to tasiemiec, to Cie poprawi i tyle. Jak koleżanka odpowiedziała na wszytsko, powiedział, dostaje panie najwyższe odznaczenie plusa w koleczku :D

Mam nadzieję, że koła też będą te same, bo początkowo mówił, że będzie pytał ustnie, ale ostatnio chyba zmienił zdanie, bo wspominał o treście.

Jakbyśmy mieli za mało nauki to lecą 2 na epi :D pytają z bieżącego tematu, podobno koła wypadało słabo i to dlatego, żeby uczyć się systematycznie :D

0

Share this post


Link to post

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz